
Piotr Szymaniak z „Rzeczpospolitej” uważa, że Waldemar Żurek nic nie rozumie. Ciekawa teza. Szczególnie że wyrażona przez autora, który sam zdaje się rozumieć wszystko tak głęboko, jak pilot rajdowy zasady ruchu drogowego w Biskupcu Dolnym.
Żurek, jego zdaniem, nie pojmuje, że ludzi nie obchodzi, kto jest prezesem sądu – „ziobrowiec” czy „żurkowiec” – ale to, dlaczego bandyta drogowy z dziesięcioma zakazami jazdy dalej pruł swoim Passatem, jakby gnał po mandat na Księżyc. Otóż nie, panie redaktorze.
PREZES, KTÓREGO NIE WIDAĆ, A JEDNAK WSZYSTKO PSUJE
Pozwól, Piotrze, że cię zaskoczę. Prezesi sądów to nie dekoracja w sali rozpraw ani osoby do parzenia kawy w kuluarach. To oni wyznaczają składy sędziowskie, rozdzielają sprawy, a czasem robią to z taką subtelnością, że przeciętny obywatel czuje skutki ich decyzji szybciej niż ból po operacji wyrostka robaczkowego bez znieczulenia.
To, kto jest prezesem, ma znaczenie. Zwłaszcza gdy poprzedni równie dobrze mógłby być mianowany przez Stefana Batorego, bo z konstytucją miał tyle wspólnego, co kleszcz z baletem. Żurek sprząta. Robi to konkretnie, nie slow-motionami pod tytułem „konsultacje z kolegiami”, którzy przez ostatnie lata okazali się kolegami bezprawia.
ZMIENIĆ WSZYSTKO, ŻEBY MOGŁO BYĆ LEGALNE
No i mamy nowego rzecznika dyscyplinarnego – Joannę Raczkowską. A co robi nasz komentator? Zamiast pochwalić, że oto powołano kogoś, kto nie ma hobby polegającego na ściganiu sędziów za cytowanie konstytucji, zaczyna analizować, czy aby na pewno Żurek ma plan na wszystko.
Człowieku. Od kilkunastu lat mamy wymiar sprawiedliwości jak z cyrku objazdowego po połowicznym pożarze. Trupy sędziowskie walą się o tę samą sprawę, jakby chodziło o świętego Graala. Żurek robi porządek w najważniejszym miejscu: w zaufaniu publicznym. Bo jak obywatel nie wie, czy sędzia jest sędzią, to może sobie do sądu wysyłać pączki, a nie pozwy.
TAK, LUDZIE MAJĄ DOŚĆ – ALE NIE PORZĄDKU, TYLKO BURDELU
Szymaniak powołuje się na sondaż, w którym 57 proc. Polaków nie ufa sądom. No trudno się dziwić, skoro przez ostatnie osiem lat przy każdej okazji sędziowie byli przedstawiani jako kasta oderwana od rzeczywistości, a niektórzy rzeczywiście zachowywali się, jakby grali w „Mafia: Wydział Karny”. Ale czy to powód, by zostawić system tak, jak jest? Bo ludzi nie obchodzi, kto jest prezesem?
Przypomnijmy, że ludzi nie obchodzi też, kto jest ministrem edukacji – dopóki ich dziecko nie wróci ze szkoły z pracą domową pt. „Narysuj husarię bijącą gender”. Ale jakoś nikt nie postuluje, żeby w MEN-ie zainstalować losowy generator decyzji.
CZY ŻUREK MA WSZYSTKIE PROJEKTY? NIE. I BARDZO DOBRZE.
Szymaniak ubolewa, że Żurek nie zna wszystkich projektów ustaw, jakie rzekomo zostały przygotowane przez jego poprzedników. O rany.
To trochę jakby mieć pretensje do nowego kierowcy autobusu, że nie zna wszystkich dziur w drodze, które zostawił poprzednik, bo ten zamiast naprawiać, grał w szachy z kierownicą. Żurek nie musi znać projektów po Kwiatkowskim, bo one są jak meblościanka z PRL-u: może i solidna, ale nikt już nie chce jej oglądać.
Za to Żurek zrobił coś ważniejszego: podjął temat. Zapowiedział zmiany. Pokazał, że umie reagować, a nie tylko biadolić nad dziesiątkami zakazów prowadzenia pojazdów, które nie działają, bo sąd orzeka, policja nie sprawdza, a prokurator robi wszystko, tylko nie to.
ZAMIAST SYSTEMU BEZPRAWIA – SYSTEM ODPOWIEDZIALNOŚCI
Pozwy regresowe wobec neosędziów? Skandal? A może wreszcie czas, by ktoś poczuł, że za podpisywane wyroki w imieniu Rzeczypospolitej odpowiada się także wtedy, gdy wyrok podpisuje osoba wybrana jak do jury kabaretu. Kiedy sąd nie jest sądem, to nawet sprawiedliwość się nie pojawia, bo zgubiła drogę.
I JESZCZE NA KONIEC: PANIE PIOTRZE, TROCHĘ WIĘCEJ POKORY
Żurek, mimo wszystkich niedociągnięć, robi rzecz najtrudniejszą: zaczyna porządkowanie. A pan, panie redaktorze, zamiast się cieszyć, że ktoś wreszcie wyciera kurz po latach smarowania łańcuchów bezprawia wazeliną autorytetu, marudzi pan, że mop jest krzywo trzymany.
To niech pan sam posprząta. A jak nie, to przynajmniej niech pan nie rzuca skarpetami na czyste podłogi.
Z wyrazami sympatii i ironicznym pozdrowieniem, Felietonista od rzeczywistości, która jednak nie lubi łatwych odpowiedzi

Dodaj komentarz