



Plan na poranek był ascetyczny: kawa, cisza, brak udziału w historii. Niestety historia uznała, że to dobry moment, by wpaść bez zapowiedzi i rozsiąść się na kanapie. Drzwiami weszła geopolityka, oknem wślizgnęła się giełda, a przez skrzynkę – urzędowa poezja liczb. Ten felieton nie jest więc o aktywności. Jest o odporności.
Donald Trump opublikował zdjęcie z mapą świata po korekcie w Photoshopie. Kanada jako część USA, Grenlandia z amerykańską flagą, Kuba i Wenezuela jak dodatki do zestawu. Imperium w wersji JPG – bez granic, bez skali, bez wstydu. Taka dziecięca układanka: tu dokleimy klocek, tu przesuniemy granicę, a jak coś nie pasuje, to zawsze można powiedzieć, że to tylko grafika.
Trump zawsze lubił mapy, jak dzieci lubią atlasy: nie do czytania, tylko do marzeń. W jego wyobraźni świat jest planszą Monopoly, a on zawsze zaczyna z hotelami. Kanada ma być „51. stanem”, bo tak jest wygodniej handlowo. Grenlandia – bo leży i zawadza, a poza tym ma surowce. Kuba i Wenezuela – bo ropa, bo kara, bo pokaz siły.
Fakty są mniej memiczne, bardziej lodowate. Po wyborach w 2024 r. trumpowskie mruganie do aneksji Kanady spowodowało polityczny efekt odwrotny: Liberalna Partia Kanady odrobiła ok. 20 punktów procentowych i wygrała wybory, bo wyborcy uznali konserwatystów za zbyt bliskich republikańskiej fantazji imperialnej. Dziś 31 proc. Kanadyjczyków realnie obawia się „działań bezpośrednich” USA. Żarty się kończą tam, gdzie zaczyna się strach.
Grenlandia wróciła na stół w 2026 r. – oficjalnie z troski o bezpieczeństwo, nieoficjalnie z powodu mapy świata widzianej z lotu ego. Po rozmowach w Davos z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem ustalono „ramy porozumienia”: amerykańskie bazy o statusie terytorium USA. Formalnie nie aneksja, praktycznie – flaga w doniczce i klucz pod wycieraczką.
A potem była Wenezuela. Na początku 2026 r. amerykańscy komandosi pojmali Nicolása Maduro i wywieźli go do USA. Kontrola nad wydobyciem i sprzedażą wenezuelskiej ropy – największych zasobów na świecie – przeszła w ręce Waszyngtonu. Kuba została odcięta od dostaw, a Trump zapowiedział sankcje także wobec tych, którzy odważyliby się jej pomóc. Imperium nie musi już krzyczeć. Wystarczy, że przesunie suwak i świat się dostosuje.
W tym momencie włącza się telewizor. Sam. Na ekranie gadające głowy, wszystkie jednocześnie. – To bardzo poważna sytuacja – mówi jedna. – Historyczny moment – mówi druga. – Rynki reagują – mówi trzecia.
Wyłączam. Radio próbuje jeszcze przez chwilę, telefon wibruje jak spanikowany owad. Odkładam go ekranem do dołu. Cisza. Najbardziej deficytowy towar współczesności.
Żeby nie było zbyt patetycznie: InPost. Grupa inwestorów (Advent International, FedEx przez FCWB, A&R Investments, PPF Group) przejmuje wszystkie akcje spółki po 15,60 euro za akcję. Wartość transakcji: 7,8 mld euro. Finał planowany na drugą połowę 2026 r.
To nie jest tylko biznes. To sygnał, że współczesna suwerenność mierzy się w liczbie skrytek. Paczkomat stał się konstytucją dnia powszedniego: odbierasz bez rozmowy, bez emocji, bez państwa. Globalny kapitał lubi ciszę i kliknięcie „odebrano”.
W kraju płyta się kręci. Nawrocki gra ostro, Kaczyński traci tlen, prawica dzieli się na rumaki, które ciągną w różne strony. To najostrzejsza kohabitacja w III RP. Weta lecą jak konfetti, ambasadorowie stoją w wakatach, a państwo wygląda, jakby miało dwóch woźniców i jedną bryczkę.
Czarzasty dorzuca weto marszałkowskie – pomysł efektowny, konstytucyjnie wątpliwy. Logika totalnej konfrontacji wciąga wszystkich, bo przynosi krótkoterminowe zyski. Długoterminowo zostawia zaciśnięte hamulce.
Równolegle rząd podpisuje Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego. Ma być apolitycznie, profesjonalnie, bez manifestowania sympatii partyjnych w spółkach Skarbu Państwa. Transparentne rekrutacje, komitety audytu, „stosuj albo wyjaśnij”.
Sceptycy mówią: miękkie prawo. Optymiści: zmiana kultury. Fakty: planowane podniesienie wymogu doświadczenia do 7 lat, uznawanie MBA tylko z renomowanych uczelni i macierze kompetencji. Mediany wynagrodzeń w radach nadzorczych spółek giełdowych w 2024 r.: 89 tys. zł rocznie dla kobiet, 78 tys. zł dla mężczyzn. Mało? Dużo? W sam raz, by pilnować publicznego majątku bez partyjnej smyczy.
Dla równowagi – coś konkretnego. Emerytury i renty rosną od 1 marca 2026 r. o 5,3 proc. Wskaźnik: inflacja dla gospodarstw emerytów 4,2 proc. plus co najmniej 20 proc. realnego wzrostu płac (w 2025 r. 5,5 proc.). Najniższa emerytura: 1978,50 zł. Waloryzacja z urzędu, bez wniosków. Papier przyjdzie, kawa wystygnie.
POINTA, BO TRZEBA
Świat wszedł drugi raz i znów nie zapukał. Rozstawił mapę, postawił paczkę, policzył emeryturę. Zrobił swoje. Moim zadaniem nie jest reagować na wszystko. Moim zadaniem jest odróżniać hałas od faktów.
Imperium lubi grafiki. Kapitał lubi skrytki. Polityka lubi konflikt. Państwo próbuje lubić standardy. A ja lubię poranki, w których mogę to wszystko zobaczyć – i nie otwierać drzwi.

Dodaj komentarz