
Poranek, sobota, kawa pachnie, a w gazetach – déjà vu. Oto Małgorzata Manowska: neo‑sędzia na stołku I Prezes SN, uczennica Ziobry, mistrzyni trwania. Kobieta‑hamulec, która z uporem kierowcy na ręcznym wjeżdża w każdą próbę zmiany. Brać PiS‑owska broni jej dziś jak świętego obrazka w kapliczce: z przyklękiem i bez refleksji.
Trybunał Stanu na głowie
Na jej wniosek (a raczej na wniosek wiernego adwokata Bartosza Lewandowskiego, który specjalizuje się w „obronie niemożliwego”), wyłączono z rozpoznania 12 sędziów Trybunału Stanu. Rezultat: planowane na 3 września posiedzenie pełnego składu – nie odbędzie się. Nie ma quorum, nie ma sprawy. Polska szkoła prawa: jeśli nie możesz wygrać, przesuń termin.
Zamiast odpowiedzieć na zarzuty prokuratury – przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków i zignorowanie wyroku w sprawie Juszczyszyna – mamy teatrzyk proceduralny. Trybunał Stanu zagrał odcinek specjalny: „Jak wyłączyć prawo, nie wyłączając światła”. Andrzejewski (kiedyś opozycjonista, dziś fan Nawrockiego) losuje, wyłącza, przekłada. Cyrk bez biletów.

Sobotnia aura polityczna
I w tej rzeczywistości budzimy się w sobotę. Państwo po przejściach: instytucje jeszcze trzeszczą w stawach po kaczyzmie, a rząd próbuje im dać rehabilitację.
- Prezydent Nawrocki – kibol polityki w garniturze – podpisał ustawę o Funduszu Rozwoju Technologii Przełomowych. Brzmi jak Polska 2050, ale pachnie PR‑em z plakatu. 5 mld zł na sztuczną inteligencję? Świetnie. Tylko że na razie sztuczną mamy głównie inteligencję polityczną.
- Sondaże już pokazują, że Nawrocki traci zaufanie. Polacy oczekiwali prezydenta‑rozjemcy, a dostali zawodnika MMA w oktagonie z rządem.
- Sikorski z Kopenhagi mówi o ubezpieczeniu Belgii przed rosyjskimi pozwami za użycie zamrożonych aktywów. Brzmi nudno, ale to właśnie jest polityka: mniej patosu, więcej polis.

PiS na polu minowym
Jarosław Kaczyński ogłosił koniec flirtu z Konfederacją. „Mentzen? Nie tym razem” – mówi. Ale to Morawiecki dostał glejt na „piwo z Mentzenem” i odegrał spektakl. Były premier w formie: wyciągnął komplement dla prezesa („sigma polityki” – niech Freud to skomentuje) i przygwoździł Sławka, który właśnie odkrył, że innowacje są bez sensu, a tania siła robocza to przyszłość. XIX wiek byłby dumny. Publiczność mniej.
Morawiecki odbudowuje pozycję? Może w partyjnej bańce. Ale fakty są takie: memy wygrał on, Mentzen stał się bohaterem memów. A Kaczyński? Sternik, który odkrył, że morze jest mokre.


Świat za oknem
- Trump: sąd apelacyjny mówi mu „stop” przy okazji ceł. Prezydent USA wrzeszczy, że bez ceł Ameryka zginie. To jakby ogłosić, że bez taryfy na jabłka upadnie cywilizacja. Jeszcze trochę to potrwa, bo SCOTUS musi się wypowiedzieć.
- Putin: jedzie do Xi, chwali handel w „walutach narodowych” i mówi, że dolar to „błąd statystyczny”. Tak, jasne. W praktyce: Rosja sprzedaje gaz i ropę, a kupuje chińskie auta. Przyjaźń „bez granic”, ale z wyraźnym rachunkiem do zapłaty.
Polska – remont generalny
To nasza codzienność: TS uczy się liczyć do 19, SN zastanawia się, ile wytrzyma immunitet, rząd łata budżet, a prokuratura odzwyczaja się od bycia partyjnym notariuszem. Zero fajerwerków, mnóstwo śrubokrętów. Kto tego pilnuje? Tusk. Nie jest wodzirejem, nie opowiada dowcipów – jest kierowcą autobusu po weselu. Ważne, żeby dowiózł pasażerów. Reszta niech tańczy na stołach.
Puenta
Manowska nadal siedzi na ręcznym, Nawrocki gubi punkty w sondażach, Kaczyński walczy z cieniem Mentzena, a Tusk dowozi. Trump krzyczy, Putin udaje, Sikorski podpisuje. My pijemy kawę. Państwo powoli wychodzi z kaca po kaczyzmie.
I pamiętajcie: nie odpinać pasów – I Prezes jeszcze może szarpnąć.

Dodaj komentarz