KUKURYDZA, KASZTANY I KONFEDERACKA KASZANA – CZYLI JAK POLSKA POLITYKA ZROBIŁA NAM OMLET Z GRANATEM

Warszawa

Dzień dobry, wtorkowi pogromcy rozsądku. Zaparzcie kawę, złapcie sucharka (mentalnego lub żytniego), bo oto kolejny poranek – w którym polityka znów wyciąga z lodówki zgniłego ogórka, udaje, że to awokado i próbuje nam to wmusić z uśmiechem sztucznej inteligencji. Ale spokojnie — jestem tu, by poprowadzić was przez to pole minowe absurdu, bo ktoś musi.

A w dzisiejszym odcinku: Ziobro bawi się w Jamesa Bonda bez paszportu, Bosak strzela ideologią z katapulty na zdrowy rozsądek, Hołownia nie stawia się do prokuratury i znika niczym kazanie po kolędzie, PSL grabi sobie jak zawsze – tylko tym razem naprawdę, a Karol Nawrocki z dumą nosi koronę zaufania, choć jeszcze nie wiadomo, czy jest z czekolady, czy z kartonu. Na deser: Jarosław Kaczyński w trybie „panika wyborcza” oraz konferencje prasowe PiS-u, które bardziej przypominają terapię grupową niż kontakt z rzeczywistością. W tle: Donald Tusk, który nadal nie umie się obrażać z klasą – bo za bardzo cieszy się z tego, że może.


NA ZBOCZU ZIEMI ZABŁOTNEJ, GDZIE TELUS RYJE W KUKURYDZY

Zacznijmy od klasyki – afera działkowa, czyli „jak sprzedać 160 hektarów za czapkę śliwek i jeszcze dostać tubkę z musem”. Minister Robert Telus, polityczny Midas, co by nie dotknął – zamieniał w kompromitację – uznał, że najlepszym pomysłem na promocję rolnictwa jest obklejenie owocowych przetworów własną podobizną i hasłem „Daj plusa na Telusa”.

W tle tej tragifarsy – rodzina Wielgomasów, nazwisko jak z „Pana Tadeusza”, styl działania jak z „Ojca Chrzestnego: Edycja Rolna”. Spotkania w ministerstwie rolnictwa, pismo za pismem, ziemia za grosze. A potem? Kukurydza. Tak. Bo jak zapytasz PSL-owskiego Henryka Smolarza, szefa KOWR, co robił z potentatem Dawtony, odpowie ci: „Rozmawialiśmy o kukurydzy”. I nie byłbym zdziwiony, gdyby to była kukurydza transgeniczna, bo coś tam mocno mutuje w tej narracji.

To nie jest afera, to jest rolniczy thriller z elementami stand-upu. Z wątkiem warzywnym, akcją w ministerstwie i moralnym dylematem: czy wolno sprzedawać Polskę po 142 tysiące za hektar, jeśli za rogiem czeka inwestor z walizką… marchewek?


ZIEMNIACZANA MAFIA I MAŁY NAPOLEON NA UCHODŹSTWIE

Tu pojawia się nasz bohater – Zbigniew Ziobro. Człowiek-legenda. Wcześniej – pan sprawiedliwość, teraz – pan immunitet. Z 26 zarzutami, w tym jednym o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Tak, dobrze przeczytaliście. Prokuratura chce postawić byłego ministra sprawiedliwości w roli capo di tutti capi we własnym resorcie. To jakby kazać kotu pilnować kurnika – i potem zdziwić się, że wszystkie kury mają PTSD.

Ziobro, który zniknął w Budapeszcie i kołysze się w objęciach Orbána jak śliwka w kompotcie autorytaryzmu. Kiedyś chciał być polskim Orbanem, dziś zadowala się byciem jego lokatorem. Oficjalna wersja: „ciężko chory”. Nieoficjalna: „ciężko uwierzyć”.


PANIKA W PIS-IE I KACZYŃSKI, KTÓRY ZNOWU PĘKA OD ŚRODKA

Kaczyński nagle zaczyna zachowywać się, jakby ktoś mu zjadł pilota. Według przecieków z Nowogrodzkiej planowany jest „ostry zwrot” – bo PiS boi się konkurencji z prawej strony. Konfederacja przejmuje język młodych, Suwerenna Polska dryfuje ku radykalizmowi, a prezes – po raz pierwszy od lat – nie panuje nad tłumem.

Konferencje prasowe zamieniają się w happeningi z elementami histerii. Ostatnia? Niby o migrantach, a skończyło się na okrzykach, przepychankach i słowach, które brzmiały jak fragment niepublikowanego dramatu Wyspiańskiego pt. „Wesele na granicy państwa”.


NAWROCKI – PREZYDENT, KTÓRY MA RANKING ZAUFANIA, ALE I PROBLEMY POD KAPTUREM

Karol Nawrocki niespodziewanie wspiął się na szczyt rankingu zaufania polityków w Polsce. Brzmi jak sukces, ale to raczej „zaufanie potencjalne” – jak do nowego ekspresu do kawy: może zaparzy, może wybuchnie. Choć póki co robi dobre wrażenie, to jego podpisy pod ustawami, które niepokoją nawet koalicjantów, mogą się szybko zemścić.

W obozie rządzącym już słychać pomruki – niby prezydent, ale nie wiadomo czyj. Niby niezależny, ale pytania o lojalność są coraz głośniejsze. Może się okazać, że Nawrocki jest jak karp na Wigilię – póki pływa, wszyscy się cieszą. Potem… wiadomo.


HOŁOWNIA, CZYLI CZŁOWIEK, KTÓRY NIE POJAWIŁ SIĘ W PROKURATURZE

Szymon Hołownia – marszałek Sejmu i samozwańczy mistrz wyważenia – ma ostatnio problem. Wezwany przez prokuraturę w sprawie wypowiedzi o „zamachu stanu”, nie pojawił się na przesłuchaniu. Przesłał dokumenty, pełnomocnika i oświadczenie, że „już wszystko wyjaśnił”.

Wizerunkowo? Wyszło niezręcznie. Wygląda jak człowiek, który zgubił przewodnik w lesie i teraz próbuje znaleźć wyjście… przez Afrykę. A ranking zaufania? Spadł do poziomu „czy ktoś widział Szymona?”. Trudno być sumieniem Sejmu, gdy nie stawia się na własne przesłuchanie.


PSL – GRABIĄ SOBIE JAK ZAWSZE, ALE TYM RAZEM NA POWAŻNIE

PSL nie zostało pominięte: mają człowieka w KOWR-ze, cztery domy, las, kukurydzę. Narracja: „rolnictwo i tradycja”. I w tematach społecznych – choćby ustawa o statusie osoby najbliższej – PSL znowu wybiera drogę drobnych, bezpiecznych kompromisów.

Tak więc koalicja, w której PSL nie jest największym graczem – nadal potrafi być głośnym graczem. Ich obecność to jak sól w zupie: niby mała, ale bez niej smak się nie zgadza.


KONFEDERACJA I BRAUN – BEŁKOT I IDEOLOGIA, KTÓREJ JUŻ NIKT NIE SŁUCHA

Nie trzeba wiele dodawać: ideologia, która brzmi jak z papieru toaletowego z napisem „wolność”, ale działa jak guma balonowa przed wybuchem.

Bosak z miną matematyka, który właśnie dowiedział się, że liczby nie mają duszy, opowiada, że obecny rząd jest jeszcze bardziej chciwy niż poprzedni. Braun, żydowskie spiski, eucharystia, „obrona tożsamości”. Jego polityka przypomina próbę ulepienia komunii z plasteliny: niezgrabnie, lepkie i obrażające wszystkich dookoła.


DONALD TUSK – JEDYNY, KTÓRY GRA W POLITYKĘ JAK W SZACHY, PODCZAS GDY RESZTA WKŁADA PIONKI DO NOSA

Na tle tego karnawału dysfunkcji Donald Tusk wygląda jak człowiek, który po prostu wie, co robi. I to wystarcza, żeby doprowadzić wszystkich oponentów do wściekłości. Jak dzieci w piaskownicy: „Mamo, on się bawi lepiej!”

Owszem, tweetuje dużo. Ale jego Twitter przypomina średniowieczny miecz: jedno cięcie – jedna głowa mniej. PiS może i próbuje odpowiadać, ale wychodzi im to jak mem z WordArtem. A Konfederacja? Cóż, oni by chętnie odłączyli internet, bo tam są Żydzi.


PODSUMOWANIE – POLITYCZNE MENU DNIA

Danie główne: Ziobro duszony we własnym immunitecie, z sosem węgierskim.

Przystawka: Kukurydza à la Smolarz – gotowana w oświadczeniu majątkowym, podana na grillu hipokryzji.

Deser: Tubka Telusa – smak dzieciństwa i upadku w jednym.

Napój: Bosak – shake ideologiczny z nutą konfederackiego bełkotu i posypką „ale przecież oni też kradną!”

Dodatek: Hołownia, który nie stawia się w prokuraturze, ale z chęcią pojawia się w mediach społecznościowych.

Przyprawa: Nawrocki – świeży, nieprzewidywalny, póki co nieszkodliwy.

Smacznego wtorku. I pamiętajcie: jeśli coś w polskiej polityce ma sens, to prawdopodobnie jest to literówka.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights