KUKURYDZA, KARTY SIM I ZMYWARKA – CZYLI JAK PRZEPIEPRZYĆ PAŃSTWO W SPOKOJNY CZWARTEK

Warszawa

Zasiadasz z kawą, z intencją spokoju. Może chcesz poczytać coś lekkiego, może po prostu potrzebujesz iluzji, że świat jeszcze jakoś się trzyma. I wtedy: Bam! – rosyjskie drony wbijają się w powietrzne granice jak natrętny sąsiad, który przyszedł „po cukier”, a wychodzi z twoją lodówką. Tylko że zamiast lodówki, wywożą ci poczucie bezpieczeństwa w puszce po kukurydzy.

Tak. Puszce. Po. Kukurydzy.

To nie jest żart, to nie jest nawet wstęp do żartu. Rosyjski wywiad GRU najwyraźniej oglądał zbyt dużo „McGyvera” i postanowił zamienić konserwy w bomby. W Polsce, Niemczech i na Litwie. Terroryści DIY – „Zrób to sam, wysadź sąsiada.”

I tu płynnie przechodzimy do polityki – tego kabaretu bez scenariusza i bez próby generalnej, ale z bardzo drogim cateringiem.

Witajcie w świecie, w którym jedna posłanka wydaje 18 tysięcy złotych na żarcie, a inny poseł wyposaża sobie studio telewizyjne, bo przecież jak mają bredzić, to przynajmniej w 4K. To, co dla terrorystów jest bombą w kukurydzy, dla posłów jest fakturą za zmywarkę. Bo jak inaczej domyć naczynia po tylu publicznych obiadkach? Palcami? Nie bądź śmieszny, obywatelu.

Ale w tej narodowej edycji „Pimp My Biuro Poselskie”, nie chodzi tylko o przepalanie pieniędzy. Chodzi o coś więcej. O systemowe bodźce. O to, że jak raz weźmiesz 800 zł za wynajem samochodu od szwagra, to potem już nie ma odwrotu. Jesteś jak ten dron – lecący bezzałogowo nad polem kukurydzy, nie wiedząc, że zaraz trafisz w chałupę.

A skoro już o dronach mowa – naród chce strzelać. I to dosłownie. Sondaże mówią jasno: 3/4 Polaków ma dość rosyjskich prowokacji i chętnie zestrzeli każdy obiekt wlatujący do naszej przestrzeni powietrznej. Trudno się dziwić – jeśli państwo potrafi rozpoznać puszkę z Biedronki jako zagrożenie narodowe, to dlaczego nie poradziłoby sobie z myśliwcem?

No i jest jeszcze sondaż o zaufaniu. I tu zrobiło się naprawdę teatralnie. W roli niespodziewanego zwycięzcy: Karol Nawrocki, prezydent znikąd, który zdobywa ponad 50% poparcia. Lud go kocha. Lud go nie zna, ale go kocha. Taki nowy model blendera w Lidlu: nikt nie wie, kto go zrobił, ale kruszy lód, więc niech będzie.

A Donald Tusk? Człowiek, który jeszcze kilka sezonów temu był głównym bohaterem tego politycznego serialu, teraz dostaje 53% ocen negatywnych. Smutne, ale czy zaskakujące? Charyzma i elokwencja nie wystarczą w kraju, gdzie wyborcy zakochują się w etykiecie od konserwy.

Tusku, nie przejmuj się. Może nie masz już poparcia, ale masz styl. A styl, jak wiadomo, nie wybucha w puszce kukurydzy.

Smacznego, Polsko.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights