Kto z kim śpi, kto kogo kusi, a kto nie chce czarnka w łóżku – opera Mydlana III Rzeczpospolitej

Warszawa

Czy jesteśmy świadkami spektakularnej zdrady, dziejowego zwrotu, czy może kolejnej odsłony „Familiady” w wykonaniu polskich polityków? Wszystko wskazuje na to, że oto właśnie wchodzi na scenę nowy sezon serialu pt. „Koalicja 15 października i ostatni naiwny”. Główne role? Hołownia jako Zdradzony przez Własną Naiwność, Czarnek jako Wiecznie Niedoszły Premier, Kamiński jako Widmo PRL, a Kaczyński jako reżyser z piekła rodem.

SZYMON WCHODZI NOCĄ DO KUCHNI BIELANA – POLSKA WSTRZYMUJE ODDECH

Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości: w Polsce najważniejsze rozmowy odbywają się nocą. Tylko wtedy można spokojnie omówić przyszłość państwa, podać sobie rękę nad zupką chińską i zastanowić się, kto dziś zdradzi kogo. Tym razem to Hołownia wślizgnął się do mieszkania Adama Bielana, jak student prawa do klubu nocnego – z ciekawości, z nadzieją i kompletnym brakiem orientacji, gdzie jest wyjście ewakuacyjne.

Kamiński – weteran politycznych obrotów i teleportacji – był tam oczywiście jako świadek koronny. Jarek – jako kapłan rytuału. A Szymon? Cóż… jakby to ująć… był tam jako ofiara.

CZARNEK I NAWROCKI, CZYLI KANCELARIA, KTÓRA SIĘ NIE WYDARZY

Na drugim planie równie wesoło. Czarnek, patron edukacji opartej na srogim Bogu i jeszcze sroższym „dekalogu czystości seksualnej”, miał wylądować w Pałacu Prezydenckim jako szef kancelarii Karola „Obywatelskiego” Nawrockiego. Ale pech chciał, że Karol nagle przypomniał sobie, że jest prezydentem wszystkich Polaków, a nie tylko posłów PiS i proboszcza z Zamościa.

Ultimatum brzmiało: „albo będziesz bezpartyjny, albo bezrobotny”. Czarnek odpowiedział: „w takim razie wolę zostać papieżem”. I wciąż siedzi w Sejmie, licząc, że jak już nie premierem, to może przynajmniej szefem komisji ds. cnót niewieścich.

ZIMOCH I BODNAR – BUNTOWNICY BEZ PRZYSZŁOŚCI

Tymczasem w obozie Polski 2050 wybuchł bunt. Posłanka Bodnar rzuciła legitymacją, Zimoch pisze jak Mickiewicz po pięciu głębszych – o kapturowych sądach, otumanionym ludzie i „rozjechanych wizjach”. Polska 2050 rozpada się szybciej niż kredyt hipoteczny przy stopie 10%. W tle tylko dzwonią telefony z KO: „Nie chcecie może wrócić, póki jeszcze nie weszliście do windy razem z PiS?”

KOŚĆ NIEZGODY MA NA IMIĘ MARSZAŁEK

Największą polityczną perłą w koronie – fotel marszałka Sejmu. Hołownia miał go oddać, ale jak to w bajkach – tron smakuje najlepiej, gdy już raz się na nim usiadło. Problem w tym, że KO, Lewica i PSL już zgrzytają zębami, a Hołownia rozważa koalicję z… no właśnie… z kimkolwiek, kto go poprze. Nawet jeśli będą to posłowie PiS udający, że „przypadkiem” nie zagłosowali.

To już nie jest polityka. To survival.

ANDRZEJ DUDA – TĘCZOWY DŁUGOPIS I KULAWY KONSTYTUCJONALIZM

A gdzie w tym wszystkim prezydent? Otóż Andrzej Duda postanowił wziąć udział w dyskusji o „mowie nienawiści” i jak zwykle – coś podpisać, coś zawetować, coś wysłać do Trybunału Konstytucyjnego, a potem… wycofać. Niezadowolony z tego, że prawo zaczęło bronić zbyt wielu ludzi, wycofał przesłankę niepełnosprawności z listy zakazanych powodów nienawiści. Widocznie ktoś mu wytłumaczył, że w PiS niepełnosprawność to „przejściowy brak zrozumienia geniuszu Kaczyńskiego”.

BANAŚ, GETBACK I TYSIĄCE FRAJERÓW BEZ ZWROTU

Nie zapomnijmy też o Marianie Banasiu, który niczym polski Cato Starszy powtarza tylko jedno: „GetBack musi zostać zniszczony”. Niestety, od lat tylko on coś mówi, a pieniądze dalej są w czarnej dziurze – zaraz obok emerytur wdów po olimpijczykach, reformy sądów i logiki sejmowych ustaw.

PODSUMOWANIE DLA LENIWYCH: WSZYSCY SIĘ WYWALAJĄ, TYLKO TUSK PIJE KAWĘ

Na tym tle Tusk jawi się jak ojciec rodziny, który wrócił z urlopu i zobaczył, że dzieci pomalowały ściany, teściowa zmieniła zamki, a sąsiad z PiS próbuje poderwać jego żonę. A mimo to – z uśmiechem, herbatką i cichym „spokojnie, ogarniemy” – planuje rekonstrukcję rządu i triumfalny powrót do formy.

A MORAŁ?

Nie ma. Tu nie ma miejsca na morały. Tu jest Polska. Tu jest polityka. Tu jak ktoś wchodzi do kuchni Bielana – to albo na własne życzenie, albo bo nie wie, gdzie są drzwi.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights