KRYPTOWALUTY, ŁAŃCUCHY I AMERYKA FIRST, CZYLI JAK PREZYDENT ZOSTAŁ PORTFELEM KONFEDERACJI

Warszawa

Tydzień w polskiej polityce sponsorowały… kryptowaluty. Tak, te same cyfrowe jednorożce, które jednych uczą ekonomii, innych bankructwa, a trzecich – teorii spiskowych. Karol Nawrocki, prezydent z eksportu ideologicznego i importu złych pomysłów, postanowił bowiem zawetować ustawę regulującą rynek krypto. Ustawę spóźnioną, bo Unia czeka jak nauczyciel na wiecznego repetenta, który znów nie odrobił pracy domowej.

Prezydent uznał, że regulacje są „przeregulowane” i „ingerują w wolność gospodarczą”. Oczyma wyobraźni widzę, jak Karol Nawrocki tuli do piersi komputerek z koparką kryptowalut i szepcze: „niech żyje wolność, niech giną podatki”. Państwo ma być niewidzialne, chyba że chodzi o kontrolę waginy, internetu albo historii w muzeum Rydzyka.

Koalicja wpadła w szał, zarządzono tajne posiedzenie Sejmu – czyli coś, co w Polsce działa jak wrzucenie Mentosa do coli: efektowny wybuch informacji po pół godzinie. Premier Tusk miał przekazać posłom sekrety na tyle ciężkie, że aż domagały się natychmiastowego odrzucenia weta. I co? I nic. PiS zagłosował jak PiS, Konfederacja jak Konfederacja, Razem coherentnie, PSL jak zwykle z miną kelnera, który nie wie, za który stolik odpowiada.

A potem odezwał się Jarosław Kaczyński. I z tym głosem proroka, który pomylił księgi objawień, powiedział: „Osobiście uważam, że kryptowaluty powinny być zakazane, ale tutaj prezydent uznał, że to jest przeregulowanie”. Gdyby sprzeczność była prądem, Jarosław zasiliłby elektrownię atomową. W jednym zdaniu zakaz i sprzeciw wobec zakazu. Polityczna schizofrenia w stanie surowym.

Ale to nie był koniec karuzeli. Nawrocki bowiem podpisał ustawę zakazującą futer (bo wizerunek), a zawetował tzw. ustawę łańcuchową, która zabraniałaby trzymania zwierząt na uwięzi. Prezydent kocha zwierzęta, byle nie za mocno. Pies może być bez futra, ale za to na łańcuchu – przecież tradycja musi cierpieć.

Jak zwykle, Nawrocki obiecał „własny projekt”. W tym kraju „własny projekt” oznacza „nic nie będzie, ale ładnie mówię”. Według analiz to, co proponuje prezydent, może skończyć się sytuacją, w której pies w Polsce będzie wprawdzie „wolny”, ale tylko w klatce. Liberalna wizja zootechniki.

Do kolekcji wet dołączyła ustawa o usługach cyfrowych, czyli próba cywilizowania big-techów, by nie śledziły nas jak domokrążca z GPS-em w duszy. Prezydent martwi się, że rząd będzie decydował, co wolno mówić w internecie – dlatego woli, by robiły to amerykańskie korporacje. Suwerenność według Nawrockiego polega na tym, że cenzurują nas inni, tylko żeby nie byli Polakami.

W tym samym czasie Donald Trump urządza geopolityczny kabaret. Jego nowa strategia bezpieczeństwa USA brzmi jak list miłosny do Kremla i SMS-owe zerwanie z Europą. Rzecznik Putina – Dmitrij Pieskow – aż klaszcze uszami z radości i mówi, że strategia „jest zgodna z rosyjską wizją”. Kiedy Kreml mówi „dziękuję”, demokracja powinna chować portfel.

Trump uznał, że Europa jest przeregulowana, zdegenerowana i na granicy cywilizacyjnego zaniku. Jednocześnie w strategii stoi jak byk: priorytet – „stabilność z Rosją”, NATO ma przestać rosnąć, a Europa ma „wreszcie stanąć na własnych nogach”, najlepiej bez amerykańskiej odpowiedzialności. Putin nie jest tam nazwany wrogiem. Jest raczej niewygodnym kolegą z pracy, z którym Trump chce wymienić się kanapką.

Na tym tle Donald Tusk wygląda jak ostatni dorosły w pokoju pełnym dzieci bawiących się benzyną. Jego wpis – „Europa jest waszym sojusznikiem, nie problemem” – obiegł świat szybciej niż plotka o nowym iPhonie. 36 milionów wyświetleń. Tusk mówi krótko, ostro i bez pióropuszy. Tego PiS nie znosi najbardziej: że ktoś mówi normalnie i świat słucha.

A wyborcy? Nowy sondaż: KO prowadzi, PiS leci jak samolot bez paliwa, Konfederacja rośnie jak grzyb po deszczu moralnej pustki, a PSL z Polską 2050 balansują na granicy niebytu jak dinozaury przed meteorytem. Najbardziej nielubiana konfiguracja? KO z Konfederacją. Na drugim miejscu – PiS z Braunem. Naród mówi jasno: wolimy nawet chaos niż mezalians z furią.

Na deser: migracje. Polska została zwolniona z relokacji migrantów. Tusk załatwił, Kierwiński dowiózł, Unia przyklepała. I co? Konfederacja krzyczy o klęsce. Bo w ich świecie, nawet kiedy Polska wygrywa, oni muszą przegrać narracyjnie.

I tak mija tydzień: Nawrocki z wetem w jednej ręce i Konfederacją w kieszeni, Kaczyński z zakazem, który nie zakazuje, Trump z planem pokojowym w konsultacji z Putinem, i Tusk, który – ku rozpaczy prawicy – nie daje się wciągnąć w kabaret.

Polityka jak blockchain: wszyscy o niej mówią, mało kto rozumie, a pieniądze i tak znikają.

Amen. I wyłączcie już to krypto.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights