KREDYT, KOTLET I KACZYŃSKI – CZYLI ŚRODA, W KTÓREJ WSZYSTKO SPADA, POZA CENAMI MIESZKAŃ

Warszawa

Gdyby środę można było podsumować emoji, byłoby to 👀 – bo wszyscy patrzyli, jak coś się dzieje, ale nikt do końca nie wiedział, co z tego wyniknie. Stopy procentowe spadły, burger wege dostał bana, a Obajtek i Dworczyk stracili immunitet. Do tego dochodzą: Tusk kontra Merkel, Kaczyński kontra rzeczywistość i Mentzen kontra logika. Zapraszam na podsumowanie dnia, w którym kredyt tanieje, ceny mieszkań robią fikołki, a Jarosław Kaczyński mówi o stalinizmie, jakby sam pisał do niego scenariusz.


I. RPP robi „psssst” kredytowi

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 0,25 pkt proc., a kredytobiorcy w Polsce odetchnęli. Banki – jak to banki – natychmiast zaciągnęły hamulec ręczny na radość klientów, podnosząc marże, bo nie wypada dawać ludziom zbyt dużo szczęścia. Stopa referencyjna wynosi teraz 5,75% (czyli nadal więcej niż IQ przeciętnego dewelopera), ale to już coś. Prezes Glapiński ma wypowiedzieć się w czwartek, a jak wiadomo – kiedy Glapiński mówi, Excel płacze.

Najciekawsze jednak jest to, że ekonomiści są podzieleni. Jedni mówią: „super, inflacja spada”. Inni: „chwila, inflacja wcale nie spada tak szybko, a to tylko polityczny teatr finansowy”. Kto ma rację? Pewnie nikt, ale dobrze się ich słucha przy porannej kawie.


II. Deweloperzy kontra rzeczywistość

Rząd zobowiązał deweloperów do ujawniania cen mieszkań na stronach internetowych. Efekt? Tanie zrobiły się jeszcze tańsze, drogie – jeszcze droższe. Jak zawsze, gdy próbujesz wprowadzić przejrzystość, ktoś bierze przezroczystą folię i zakrywa nią wszystko. Średnia cena się nie zmieniła, ale algorytm Excela dostał gorączki.

Czyli: kredyt tańszy, ale mieszkanie nadal poza zasięgiem. RPP może i obniża stopy, ale deweloperzy nadal grają w SimCity na kodach.


III. Kotlet wege, czyli wojna cywilizacyjna na patelni

Parlament Europejski uznał, że słowo „kotlet” należy tylko do mięsa. To nie żart, to nowa religia semantyczna. Teraz roślinne produkty nie mogą nazywać się „burgerem” ani „kiełbasą”. To jakby powiedzieć, że „mleko” to tylko od krowy, a „masło” musi być z mleka – bo przecież konsument jest jak dziecko i nie rozumie, że kotlet sojowy nie ma szynki w środku.

Ale spokojnie – teraz będzie można nazywać to „prasowany placek białka roślinnego o strukturze włóknistej”. Brzmi smacznie? No właśnie. Czekamy na kolejne absurdy: może zakaz używania słowa „smartfon” dla urządzeń bez funkcji dzwonienia?


IV. Kaczyński w roli strażnika sprawiedliwości (z alternatywnego uniwersum)

Parlament Europejski uchylił immunitety Obajtkowi i Dworczykowi. Normalna sprawa, gdy pojawiają się poważne zarzuty – ale nie dla Jarosława Kaczyńskiego, który natychmiast orzekł, że to „stalinizm”. Tak. Stalinizm. Bo najwyraźniej wszystko, co mu się nie podoba, to stalinizm.

Obajtek mówił o prześladowaniach, pokazywał zdjęcia papieża (naprawdę), a Dworczyk udawał, że to go nie dotyczy, bo „to tylko maile”. Takie, które zawierały tajne informacje państwowe i były kasowane jak historia przeglądarki przed Wigilią.

Na szczęście Kaczyński wszystko wyjaśnił: to nagonka polityczna. A że zarzuty mają daty, paragrafy i dowody? Cóż, zapewne wyssane z tego samego palca, którym wskazuje wrogów ojczyzny.


V. Mentzen: nie z Kaczyńskim, nie z nikim, tylko z piwem

Mentzen zapewnił, że nie zamierza zawierać paktu z PiS. I bardzo dobrze, bo jak dotąd jego największy sojusznik to browar. Politycznie zachowuje się jak ktoś, kto przyszedł na imprezę, zapomniał, że trzeba mieć znajomych, i teraz siedzi w kuchni, mieszając w herbacie.

Jego wypowiedzi przypominają bardziej menu piwne niż program wyborczy. Przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać: lekkiego gazu, gorzkiego finiszu i kaca moralnego.


VI. NFZ: Ukraińcy „zarabiają” na leczeniu

Nacjonaliści od lat powtarzają, że Ukraińcy obciążają polski system zdrowia. Tymczasem dane z NFZ pokazują coś odwrotnego: pracujący w Polsce Ukraińcy płacą składki, które nie tylko pokrywają koszty leczenia, ale generują nadwyżkę 1,5 mld zł.

Czyli system zarabia. Ale fakty, jak wiadomo, nie są modne – zwłaszcza gdy podważają twoje ulubione narracje z Facebooka.


VII. Tusk, Merkel i Nord Stream, czyli polska szopka dyplomatyczna

Donald Tusk znów tłumaczy się z Merkel. Cień Nord Streamu wciąż unosi się nad polsko-niemieckimi relacjami, choć coraz bardziej przypomina teatr cieni niż realną politykę.

Tusk nie jest pupilem Berlina. I co? I nic. Połowa komentujących i tak zobaczy w nim „agenta Niemiec”. Cóż – kto chce widzieć spisek, ten znajdzie go nawet w rozkładzie jazdy PKP.


Podsumowanie: kraj absurdów, ceny w górę, logika w dół

Polska środę zamknęła w trzech słowach: taniej, głupiej, głośniej. Kredyty spadają, ceny mieszkań nie drgną, kotlety wege idą do semantycznego więzienia, a immunitety topnieją jak lody na komendzie. Kaczyński porównuje Brukselę do Moskwy z 1953 roku, Obajtek chowa się za infografiką, a Dworczyk – jak zwykle – nie pamięta, co zrobił z danymi.

Uważasz, że polska polityka jest nudna? To popatrz na środę. I trzymaj się mocno – czwartek już czeka z nową kolejką.


Smacznego kotleta. O ile nie jest z ciecierzycy.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights