
Kraków, to miasto dorożek, gołębi i wiecznych remontów, staje się teraz sceną polityczną, na której rozgrywa się spektakl z gatunku polityczno-burleskowych. Do akcji wkraczają bohaterowie dwóch zupełnie różnych baśni: Jarosław Kaczyński, który wciąż myśli, że jest Zygmuntem Starym, oraz Sławomir Mentzen – wieczny student wolnego rynku z obsesją na punkcie podatków i własnego ego.
PiS chce odwołać Aleksandra Miszalskiego, bo jak wiadomo: każdy prezydent miasta niebędący z ich kartoteki partyjnej to wróg ludu i przejaw anarchii. Opozycja straszy zadłużeniem i strefą czystego transportu, czyli próbą wyprowadzenia Krakowa z wiecznej smogowej mżawki w stronę cywilizacji.
Mentzen z początku wolał siedzieć na rękach, bo jak się okazuje, miał konflikt personalny z Konradem Berkowiczem, który najwyraźniej wyznaje zasadę „jeśli nie możesz ukraść całego systemu podatkowego, wynieś przynajmniej coś z Ikei”. Ostatecznie, jak to bywa w partiach, gdzie ego wyprzedza program, wewnętrzna szarpanina doprowadziła do pełnego zaangażowania w referendalną komedię.
Kaczyński, mimo szpitalnej pryczy i świeżej kroplówki nostalgii za IV RP, zatwierdził operację politycznego przewrotu w Krakowie. Bo przecież nawet na łożu śmierci można próbować obalić demokrację. Referendum ma być obywatelskie, czyli jak zawsze w wykonaniu PiS: z obywatelami wybranymi metodą partyjnego castingu.
Na scenę wkroczył też Gibała – krakowski polityczny Highlander, który zdeterminowany, by być prezydentem, kandyduje tak długo, aż wszyscy inni umrą lub się wycofają. PiS myśli, że go pokona, ale jak mawiają w Krakowie: „Żeby wygrać z Gibałą, trzeba być Gibałą”.
SAFE CZYLI UNIJNY MŁOT NA PIS-OWSKĄ PROPAGANDĘ

Donald Tusk właśnie podpisał coś, co wygląda jak kontrakt na przyszłość zbrojeniową Polski, a w rzeczywistości jest poważnym testem na to, czy kraj da się modernizować bez rujnowania budżetu i rozpisywania wszystkiego kredytem u koreańskich bankierów.
Program SAFE to nie zabawka, to nie polisa od szaleństwa Trumpa i nie fanaberia Tuska. To program, który ma pomóc Europie przestać być uzbrojoną wersją przedszkola zależną od amerykańskiego importu. A co na to nasi eksperci od zdrady narodowej? Cenckiewicz i jego „patriotyczne” majaczenia. Gdyby SAFE produkował obrazki z husarią i przemycał cytaty z Popiełuszki, może by go polubili. Ale że to Unia i współpraca, więc wiadomo: herezja!
W przeciwieństwie do koreańskiego kredytu zaciągniętego przez PiS – który był jak kupowanie luksusowych mebli na raty, bez kuchni w domu – SAFE to inwestycja. Ma rozwijać przemysł, dawać miejsca pracy, wzmacniać siły zbrojne. Polska zgłosiła 139 projektów. W PiS w tym czasie zgłaszano 139 memów o Tusku na Telegramie.
CZARZASTY CZYLI KONIE TROJAŃSKI Z LUSTREM

Włodek Czarzasty, polityk z miną wiecznego amatora słabej whisky i dobrych intryg, niespodziewanie okazał się być nie emerytem z partyjnego szaletu, lecz królem szachów. Gdy młodzież Lewicy biegała po mediach, on liczył głosy. Gdy oni ogłaszali nowe otwarcia, on już miał podpisane umowy na zamknięcie ich ambicji w szafce z napisem: „może kiedyś”.
Lewica pod jego wodzą nie fruwa, ale też nie kona. Czarzasty umie grać w politykę tak, jak Kaczyński udaje, że nie zna Mejzy – bez wzruszenia i z dozą okrucieństwa. Dobrze dogaduje się z Tuskiem, bo obaj wiedzą, że polityka to nie grupa wsparcia, tylko wyścig wytrzymałości. A kto się zasapie, ten wypada z peletonu.
TRUMP: CZŁOWIEK-KATASTROFA W ROLI PREZYDENTA

Donald Trump znów się gniewa. Tym razem na sondaże, czyli na lustro. Jego poparcie leci w dół szybciej niż IQ na konwencji republikańskiej. W sondażach nie widzi sukcesu, więc wini wszystkich: sondażownie, media, pogodę, prawdopodobnie też Bambi.
Trump to polityczna ruina z peruką, którą konserwuje tylko fakt, że partia republikańska boi się go bardziej niż uczciwej debaty. Jego ekonomiczne sukcesy to miraże, jego granica „najsilniejsza w historii” to PR-owe bajdurzenie, a jego reakcje – klasyczne objawy zespołu odstawienia od Twittera.
Ale nie martwcie się. On znowu pozywa. I znowu przegra. A potem będzie mówił, że to sukces. I w tym, proszę Państwa, zawiera się cała filozofia człowieka, który nigdy nie potrafił przegrać jak dorosły.
To tyle z frontów politycznych świata i Polski. Kraków wrze, SAFE daje nadzieję, Czarzasty rozgrywa jak stary pokerzysta, a Trump nadal myśli, że ego to waluta. Wrócę z kolejnym felietonem, gdy tylko znowu rzeczywistość postanowi być groteską. Czyli za chwilę.

Dodaj komentarz