




Ledwie człowiek wstał i już się dowiaduje, że kibol z pałacu działa, żyje i szkodzi. Filiżanka z kawą wypada z rąk, a nawet kanapka z pasztetem i sałatą zostaje niedojedzona. Ciśnienie szybuje w górę, a człowiek zaczyna się zastanawiać, po jaką cholerę przegląda poranną prasę i ogląda TVN24. Może lepiej włączyć „Dynastię” – tam przynajmniej wiadomo, kto jest łajdakiem.
Prezydent Nawrocki – dumny z marszu z Braunami, kibic polskości w wersji „kto nie skacze, ten z Unii” – właśnie zawetował ustawę, która miała obniżyć składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. W praktyce: 2,5 miliona ludzi zamiast niższej składki dostanie prezent w postaci 117 zł podwyżki. Bo tak. Bo „nierówność społeczna”, „sprawiedliwość”, „konstytucja”. Tłumaczenie? Jakby CBA tłumaczyło, dlaczego jeszcze nikt nie siedzi za willę plus. Niby brzmi, ale nie działa.
Z jednej strony Duda znika jak pizza na sejmowym bankiecie, z drugiej Nawrocki wprowadza nową formę polityki – zemstę proceduralną. Nie podpisze nominacji dla służb, nie podpisze ustaw, nie podpisze listu z przeprosinami dla rozumu. Domaga się, by szefowie ABW i kontrwywiadu meldowali mu się grupowo, chociaż to kompetencja premiera. Bo po co świętować trójpodział władzy, skoro można tańczyć pogo po konstytucji?
A jakby tego było mało, dowiadujemy się, że polski rząd – całkiem przypadkiem! – przyznał status uchodźcy parze rosyjskich szpiegów. Igor i Irina R., najpierw bohaterowie walki z Putinem, teraz – zgodnie z zarzutami – jego podwójni agenci. Wzięli stypendium, mieszkali w akademiku, a potem przekazywali pendrive’y FSB. Tak wygląda najnowszy eksportowy hit MSZ: „Gościnność, której będziesz żałował”.
Na kolei też nie lepiej – tory wyleciały w powietrze, pasażerowie niemal razem z nimi. Eksplozje, sabotaż, terroryzm hybrydowy? Jasne. A prezydent? Mówi o Unii, papugach narodów i suwerenności jakby właśnie czytał manifest z 1934. O Rosji cisza, jakby nie było. Ale za to z Orbánem wspólny język – szczególnie teraz, gdy Węgrzy wydają gazetki straszące wojną, atomem i Europą. Tytuł? „Bors”, czyli „Pieprz”. Smacznego.
Na dokładkę – wieści z frontu wstydu narodowego, czyli „Willa Plus”. Pierwsze nieruchomości sfinansowane z funduszy Czarnka trafiły na sprzedaż. Cena? Trzykrotnie wyższa. Biznes życia – publiczna dotacja i prywatna wycena. Minister nie ma sobie nic do zarzucenia, tylko zapomniał, że escape roomy to nie działalność oświatowa. Chyba że uczysz się, jak uciec z odpowiedzialności.
A gdy Europa próbuje ratować Ukrainę przed finansową katastrofą i szuka 140 miliardów euro, to kto blokuje? Oczywiście, Belgia. Bo większość zamrożonych rosyjskich aktywów trzyma ich firma Euroclear, a strach przed pozwem Putina większy niż solidarność z Kijowem. Ursula von der Leyen będzie więc osobiście przekonywać belgijskiego premiera, by nie robił z Europy skarbonki bez dna. Szanse? Jak na to, że Ziobro wróci z Budapesztu i dobrowolnie zgłosi się do prokuratury.
W tle – cichy marsz Konfederacji po władzę. Nowy sojusz z PiS? Już prawie gotowy. Do tego Braun z własną partią i wynikami powyżej 5%. Jak tak dalej pójdzie, to najpierw stracimy Ukrainę, potem rozum, a na końcu miejsce przy stole w Europie. Ale za to będziemy mieli piękne dwory i pełne skrzynki gazet „Bors”.
Znowu poranek, znowu szok. A miało być tylko śniadanie.

Dodaj komentarz