

To dzień, w którym rzeczywistość postanowiła przebrać się za kabaret. Poranek zaczął się jak z PRL-u: konferencja w Pałacu, uściski dłoni, mundury, flagi, hymny, pompa. Wszystko na pokaz. Nawrocki witający Zełenskiego wyglądał jak chłopiec, który dostał zaproszenie na bal, ale pomylił galowe buty z gumowcami. W tle orkiestra, a w głowie prezydenta jeden refren: „Tylko nie podnosić podatków, tylko nie podnosić podatków…”
WETO Z JAJEM – I TO NA TWARZY
W czwartek wieczorem Nawrocki postanowił znów być „blisko ludu” i ogłosił, że nie podpisze ustaw o podwyżkach akcyzy i opłaty cukrowej. Dlaczego? Bo zdrowie Polaków to ważna sprawa, ale wódka ma być tania, cola słodka, a plantator jabłek musi mieć czym przepijać szarlotkę.
Argumentacja prezydenta była mniej więcej na poziomie „nie będę płacił za lekarza, bo i tak kiedyś umrę”. Winny? Rząd. Powód? Budżetowa dziura. Ofiary? Polskie dzieci z próchnicą i pacjenci kardiologii. Ale prezydent nie podpisze. Bo przecież obiecał.
Jak zauważył minister Domański, aż 96,5% wpływów z podatku cukrowego idzie do NFZ. Ale kogo to obchodzi, skoro można dodać sobie cukru do populistycznego piernika?
DWORCZYK I MORAWIECKI: KOLEJKA PO ODZNACZENIA I MEDALE
W cieniu prezydenckiego kabaretu na scenę wyszli dawni bohaterowie złotej ery maili – duet Dworczyk & Morawiecki. Wystąpili z pełną powagą i jeszcze większym tupetem, domagając się… odznaczeń za walkę z pandemią.
Nie, to nie żart.
Człowiek, który zarządzał państwem przez skrzynkę Gmail, i jego partyjny akrobata, który przeprowadzał „narodowe szczepienie” jak festyn z darmowym watą cukrową – teraz chcą medali. Za co? Może za narodowy chaos? Albo za zamówienie respiratorów u handlarza bronią, który zniknął szybciej niż głos rozsądku w tamtym rządzie?
Zespół „Bez Wstydu” nie przestaje grać.
KONFERENCJA DWÓCH ŚWIATÓW: UKRAINA W REALU, POLSKA W MEMIE
Po wszystkim przyszedł czas na konferencję prasową Zełenskiego i Nawrockiego. Ten pierwszy mówił o współpracy, o obronie powietrznej, o dronach i odbudowie. A Nawrocki? Wyszedł, jakby pomylił mowę dyplomatyczną z monologiem z kabaretu spod remizy.
Najpierw ogłosił, że „pokoju w Ukrainie nie da się osiągnąć bez Donalda Trumpa”. Bo – jak tłumaczył – to jedyny przywódca, który może zmusić Putina do podpisania czegokolwiek. Czegokolwiek, nie dodano. Bo jeśli ktoś zna się na dyplomacji, to właśnie Trump – specjalista od gróźb na Twitterze i przegrywania w sądzie z własnym cieciem.
Potem przyszła kolej na nutę męczennika. Nawrocki westchnął, że Polacy „nie czują się docenieni” i że to był temat jego „uczciwej, twardej, dżentelmeńskiej rozmowy” z Zełenskim. Brakowało tylko, żeby dodał, że nie dostał podziękowania na Messengerze i się obraził.
Była też historia o MiG-29 – jak zawsze „po wypełnieniu kwestii formalnych, sprawa zostanie załatwiona”. Czyli: jak coś załatwimy, to będzie załatwione. A opinia publiczna została „zdezinformowana”. Czyli, jak zwykle, winni są wszyscy, tylko nie Nawrocki.
A potem nastąpił klasyk – historia i IPN. Prezydent wręczył Zełenskiemu dwutomowe opracowanie „Dokumenty Zbrodni Wołyńskiej”. Bo nic tak nie cementuje współpracy, jak przypomnienie o krwi przodków na powitanie. Nawrocki najwyraźniej uważa, że dyplomacja to dziedzina archeologii emocjonalnej.
TUSK PIENIĄDZE ZAŁATWIA, NAWROCKI SZTUKĘ OBRAŻANIA
W tym czasie, gdy Karol kontemplował zbrodnie sprzed 80 lat, premier Tusk załatwiał 90 miliardów euro wsparcia dla Ukrainy. Nie na odznaczenia. Nie na IPN. Na odbudowę i obronność. Europa pokazała siłę i solidarność, a Polska znowu była przy stole. Tym razem bez wynoszenia go z Pałacu.
Zełenski dziękował Polsce, Tuskowi, narodowi. A Nawrocki? Nawrocki żalił się, że nie dostał laurki i cukierka. I że Ukraina „ma instrumenty, żeby poprawić atmosferę”.
Człowiek, który miał być prezydentem wszystkich Polaków, zachowuje się jak pominięty cioteczny kuzyn na weselu – który nie dostał weselnego kieliszka, więc tupie nogą.
ZAKOŃCZENIE: ZŁOTO, WIDELEC I PODATEK OD ABSURDU
To dzień pełen symboli. Nawrocki wręcza Zełenskiemu dokumenty o Wołyniu, żeby przypomnieć, że zamiast rozmawiać o przyszłości, zawsze możemy jeszcze raz przekopać przeszłość. Prezydent Ukrainy dziękuje, grzecznie się uśmiecha, a w głowie układa plan, jak odejść od stołu bez ranienia gospodarza.
W tym czasie prezydent RP unosi głowę dumnie, jakby to on właśnie zatrzymał Putina, uratował NFZ i jeszcze obniżył VAT na kabanosy. A przecież jedyne, co naprawdę zrobił, to zawetował podwyżkę o 13 groszy na piwo.
Dziękujemy, panie prezydencie. Zdrowia panu życzę!

Dodaj komentarz