KACZYŃSKI SZALEJE, MENTZEN W PIANIE, A POLSKA Z JAJECZNICĄ

Warszawa

Gdyby polityka była serialem, Polska byłaby telenowelą z TV Republika, reżyserowaną przez Antoniego Macierewicza, z narratorem po trzech piwach i czołówką pisaną Caps Lockiem. Oto bowiem nadciąga nowy sezon: PiS i Konfa – Koalicja Szaleńców? A w roli głównej: Jarosław Kaczyński, stary generał bez armii, który stracił kompas, busolę i rozum, oraz Sławomir Mentzen – cyfrowy husarz od podatków, piwa i praw natury.

MENTZEN: BOHATER MEMÓW, ZGUBA DEMOKRACJI

Mentzen, znany influencer oburzenia narodowego i twórca reformy „0% VAT na konfabulację”, wyrasta dziś na nowego oblubieńca prawicy. Facet, który jeszcze wczoraj uczył licealistów, że darwinizm to nie teoria, tylko program gospodarczy, dziś staje się niezbędnym sojusznikiem dla partii, która z darwinizmu zna, co najwyżej, selekcję negatywną przy układaniu list wyborczych.

Kaczyński tymczasem siedzi w swojej jaskini i cedzi przez zęby: „Mądra konfrontacja”. To eufemizm. W tłumaczeniu z kaczystowskiego na ludzki oznacza to: „Będziemy pluć na Konfę, dopóki nie będziemy musieli ich błagać o wspólną listę. A potem się ich wyprzemy, powiemy, że to był hologram.”

KONGRES W KATOWICACH, CZYLI FESTIWAL POMYSŁÓW Z SZOPY

PiS zapowiada wielką ofensywę programową, która ma mieć miejsce w Katowicach. Bo wiadomo – Katowice to takie PiS-owskie Lourdes: wystarczy odprawić panel z Beatą Szydło i nagle poparcie skacze o dwa punkty w sondażu, a ziemniaki tanieją.

Kaczyński zarządził „operację programową”. Zabrzmiało to jak plan ewakuacji z Titanica, tyle że bez łodzi ratunkowych. Zamiast treści – hasła. Zamiast wizji – wspominki z 2015 roku. Zamiast ludzi – Gliński i Morawiecki, czyli duet jak z kabaretu, tylko że śmieszni już dawno przestali być.

DUDA NA EMERYTURZE, NAWROCKI NA ŁAWCE REZERWOWYCH

A gdzieś z tyłu majaczy Andrzej Duda – prezydent-emeryt, który przez dekadę był tak potrzebny jak suszarka w rzece. Polacy oceniają jego prezydenturę z nieskrywaną ulgą, jakby po 10 latach zdjęli z siebie mokry płaszcz z gumy i wazeliny. A na jego miejsce wchodzi Nawrocki – nasz narodowy Forrest Gump po kursie patriotyzmu w IPN-ie.

Karol „Z Leśnej Ustawki” Nawrocki na razie milczy. Podobno rozważa napisanie własnej ustawy o godności, patriotyzmie i honorze osobistym, w której art. 1 brzmi: „Każdy obywatel Rzeczypospolitej ma prawo dostać w zęby dla dobra Ojczyzny.”

HOŁOWNIA, CZYLI POŚREDNIK DO NICZEGO

Tymczasem Szymon Hołownia – król dialogu, papież symetryzmu, i Zbigniew Wodecki liberalnej demokracji – spotyka się po cichu z Kaczyńskim w mieszkaniu Bielana. Czego dotyczyło spotkanie? Oficjalnie – niczego. Nieoficjalnie – próby przekonania Hołowni, że „rząd techniczny” to nie konspiracja, tylko nowa forma duszpasterstwa świeckiego.

W tle Michał Kamiński – relikt z czasów, gdy politycy umieli jeszcze pełnymi zdaniami mówić do kamery, dziś człowiek, który „nie wróci do PiS”, ale „zawsze może wypić z nimi kawę, jeśli to uratuje demokrację”. Czyli typowy polski podrabiany liberał: wszystko z każdym, byle nie z Petru.

TRUMP I PUTIN, CZYLI CYRK KREMLOWSKI

Na arenie międzynarodowej – Donald Trump postanowił skrócić termin ultimatum dla Władimira Putina. Początkowo miał dać mu 50 dni na zakończenie wojny. Teraz – 10. Bo jak nie wiadomo, co zrobić, to lepiej postraszyć. Amerykański prezydent zachowuje się jak właściciel lombardu w Queens, który grozi, że „jutro zamyka sklep, jeśli nie oddacie magnetowidu”.

Putin, jak to Putin, nie powiedział nic, ale wysłał Pieskowa, który powiedział wszystko i jednocześnie nic. Ukraińcy próbują rozmawiać, Rosjanie próbują grać na czas, a Trump gra na Twitterze. A świat kręci się dalej, jak karuzela w lunaparku dla ślepych i głuchych.

I NA KONIEC: TUSK, CZYLI ŚWIATŁO W PIWNICY

Na tle tego cyrku, wieży Babel i burdelu na kółkach – Donald Tusk wygląda jak jedyny trzeźwy na weselu. Spokojny, konsekwentny, uprzejmy nawet dla idiotów (czyli większości Sejmu), cierpliwy jak zakonnik w kolejce po konfesjonał. On wie, że Polska to nie jest kraj dla ludzi o słabych nerwach, tylko dla tych, co potrafią je kontrolować jak reaktor atomowy.

Kiedy PiS miota się jak ryba w kisielu, Konfederacja ćwiczy flexy na TikToku, a Kaczyński szuka „mądrego konfliktu z głupszym sojusznikiem”, Tusk po prostu rządzi. Bez fajerwerków, ale skutecznie. Jak chirurg bez potrzeby wyciągania maczety.

MORAŁ NA DZIŚ?

Jeśli Kaczyński wierzy, że wielka konwencja w Katowicach coś zmieni, to równie dobrze może tam odprawić seans spirytystyczny z Błaszczakiem, Morawieckim i Beatą Kempą. Jeśli Mentzen sądzi, że kiedykolwiek zdoła przechytrzyć starego lisa z Żoliborza, to niech najpierw zagra z nim w szachy. W warcaby też przegra.

A my, obywatele, możemy tylko zapiąć pasy, otworzyć popcorn i patrzeć, jak politycy ścierają się w rytmie disco-polo i darwinizmu.

Bo Polska to nie państwo. To serial. I niestety – nie da się go przełączyć.

Następny odcinek już jutro.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights