JAK PUTIN I TRUMP GRAJĄ W „ATOMOWY KAMIEŃ, PAPIER, NOŹYCE”

Warszawa

Niektórzy grają w szachy, inni w karty, ale Putin z Trumpem preferują grę „Kto pierwszy machnie atomem”. To taki nowy rodzaj rozrywki dla panów po siedemdziesiątce z kompleksem Napoleona i abonamentem na Botox.

W roli rozdającego wystąpił Dmitrij Miedwiediew, znany w kręgach moskiewskich jako „trzeźwy tylko w poniedziałki”. Rzucił na platformie X (zakazanej w Rosji, a jakże) ostrzeżenie, że Trump bawi się w ultimatum. Trump, jak to Trump, odebrał to jak osobistą obrazę i w odwecie postanowił rozmieścić dwa okręty atomowe bliżej Rosji. W stylu: „Zobacz, Wowa, mam większe!”

Putin tymczasem, lekko znudzony, oznajmia: „Nie ustąpimy. Czekamy, aż Ukraina dojrzeje do porażki”. Brzmi jak: „Nie oddam ci pilota, dopóki nie zrozumiesz, kto rządzi w domu”. Przy okazji pokazał swój nowy cud techniki „Oriesznik” — rakietę hipersoniczną o zasięgu „gdzieś-między-Kijowem-a-Londynem”, wyprodukowaną w … jednej sztuce. Przemysł masowy, jak się patrzy.

Siergiej Ławrow, odpowiedzialny za „dobry humor” Kremla, oznajmia, że relacje z USA są „bardzo dobre”. Najwyraźniej w Moskwie po „bardzo dobrym” wieczorze kończy się na zapisie monitoringu i aktach oskarżenia.

Tymczasem rosyjska propaganda sięga do archiwów Putina, bo najwyraźniej sam prezydent przestał być kompatybilny z rzeczywistością. Jak brakuje nowych nagrań, to leci Putin z marca, lipca, albo jeszcze z czasów, gdy jego twarz była jeszcze ruchoma.

A że lud lubi konkrety, to gubernator z Briańska wręcza Putinowi dzieło lokalnej artystki: obrazek na odłamku pocisku. Wersja rosyjskiego NFT, tylko bez internetu i wartości.

Trump, z kolei, rozważa 25-procentowe cła na Indie, bo gospodarka Indii, według niego, jest martwa. Tak jak jego cierpliwość do Putina. Miedwiediew kontratakuje cytatem z horroru: „Pamiętaj o zombie”. Niby straszne, ale bardziej śmieszne, jakby George Romero reżyserował obrady Rady Bezpieczeństwa.

W tle łopocze łukaszenkowy pomysł: „Jak nie chcecie rozmawiać na Białorusi, to lećcie na Księżyc!”. Biorąc pod uwagę ostatni poziom dialogu, to faktycznie dobra opcja — ciszej, dalej i bez dostępu do Wiesti.

Podsumowując: Światu grozi nuklearna rozgrywka między facetem, który myśli, że gra w Monopoly, a drugim, który już od dawna gra tylko sobowtórami. Obaj wierzą, że historia ich oceni – najlepiej w 4K, z komentatorem i dramatyczną muzyką w tle.

A my? My jak zwykle stoimy obok, trzymamy popcorn i udajemy, że to wszystko nas nie dotyczy.

Spoiler: dotyczy.

THE END… OR IS IT?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights