


Dziś jest wtorek, rekonstrukcja oficjalnie dopiero ma się wydarzyć jutro o 10:00, a wszystko, co wiemy, to efekt przecieków, przeczuć, potajemnych rozmów i kontrolowanych wycieków do mediów. Czyli – klasyka polskiej polityki: nic się jeszcze nie wydarzyło, ale już wszyscy wiedzą, kto zginie w ostatnim odcinku.
Skoro więc życzycie sobie tekstu uwzględniającej ten stan przedrekonstrukcyjnego napięcia, oto felieton – taki, która oddycha wtorkiem, pachnie spekulacją i nie udaje, że premier już coś ogłosił.
TUSK MA PLAN, SIKORSKI MA TECZKĘ, A HOŁOWNIA MA NADZIEJĘ
Jest wtorek. Dzień przed zapowiedzianą rekonstrukcją rządu. Niby nic się jeszcze nie stało, ale w Warszawie politycznej słychać już trzask przesuwanych krzeseł, skrzypienie gabinetowych drzwi i zgrzyt zębów tych, którzy dowiedzieli się z przecieku, że „już nie są potrzebni”.
Premier Donald Tusk ma w środę o 10:00 ogłosić nowy skład Rady Ministrów. Ale zanim to zrobi – cała Polska już o tym wie. A właściwie: myśli, że wie. Bo przecieki są tak konkretne, że aż podejrzane. Zmieniają się resorty, nazwiska, funkcje – a premier jeszcze nawet nie wystawił nosa przed kamerę. Ale co tam. My już wiemy wszystko.
1. Radosław Sikorski: ma być wicepremierem i prawdopodobnie już sobie wybrał garnitur
Z przecieków wynika, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zostanie awansowany do rangi wicepremiera. Oficjalnie: żeby jego dyplomatyczna waga była bardziej protokolarna. Nieoficjalnie: bo jest popularniejszy od premiera i mówi po angielsku tak, że w Brukseli nie trzeba napisu „dubbed by AI”.
Sondaże pokazują, że Sikorski cieszy się najwyższym zaufaniem społecznym w kraju, co czyni go jedynym politykiem, którego można by puścić na TikToku bez ryzyka, że ktoś go wyśmieje. Tusk – zaskakująco – nie próbuje go zdławić, tylko daje mu pole. Może liczy, że jeśli przekaże mu trochę władzy, to nie będzie musiał przekazywać całej. Sprytne. Może nawet odrobinę uczciwe. Ale na pewno polityczne.
2. Adam Bodnar ma odejść. Waldemar Żurek ma wejść. Sąd Ostateczny w przygotowaniu
Kolejny przeciek: Adam Bodnar – minister sprawiedliwości i prokurator generalny – opuszcza pokład. Po roku prób reformowania sądów, które przypominały raczej próbę wyprostowania precla, ma go zastąpić Waldemar Żurek.
Sędzia Żurek to człowiek-instytucja. Jeden z ostatnich sprawiedliwych, który przeżył deformę Ziobry i nie zwariował. Ma kręgosłup z tytanu i opinię człowieka, który zna prawo nie tylko z memów. Jeśli te przecieki się potwierdzą, Ministerstwo Sprawiedliwości może znów zacząć przypominać coś bardziej majestatycznego niż dział personalny dużej firmy ochroniarskiej.
3. Nitras ma odejść z resortu sportu. Nieoficjalnie: już nagrał pożegnanie
Sławomir Nitras – minister sportu i turystyki – poinformował, że jego przygoda z rządem dobiega końca. Nie wiadomo, czy sam zrezygnował, czy został zrezygnowany, ale pewne jest jedno: nagrał filmik z podziękowaniami i wrzucił go na X (czyli Twittera w wersji z kryzysem tożsamości).
W filmiku wzruszony Nitras dziękuje wszystkim, od sportowców po kolegów z ministerstwa, co brzmi jak przemówienie maturalne po przegranych zawodach. Kto go zastąpi? Jeszcze nie wiadomo. Pewnie ktoś, kto nie będzie wdawał się w internetowe bójki z połową kraju.
4. Polska 2050 jeszcze nie rządzi, ale już ustawia meble w gabinecie
Polska 2050 ma – od listopada – objąć stanowisko wicepremiera i wicemarszałka Sejmu. Na razie jednak bawi się w dyplomatyczne tai-chi: nie przejmuje jeszcze żadnych tek, ale zapowiada, że już zaraz, już za chwilę. Szymon Hołownia nie obejmie żadnego z tych stanowisk, bo – jak mówi – „nie musi”. W tłumaczeniu na ludzki: nie chce brać odpowiedzialności za bałagan, dopóki nie posprząta go ktoś inny.
W międzyczasie jego partia prawdopodobnie przejmie Ministerstwo Kultury. Kandydatką jest posłanka Aleksandra Leo – prawniczka, działaczka, członkini komisji kultury, mediów, edukacji artystycznej i pewnie jeszcze pięciu innych rzeczy, o których istnieniu nie wiedzieli nawet koalicjanci.
5. Powstają superresorty: bo państwo też chce być „fit”
Przecieki mówią jasno: będą dwa nowe superresorty – gospodarki i energii. Bo jak nie ma taniego prądu i silnej gospodarki, to nie ma nic. Ani armii, ani AI, ani Netflixa. Polska potrzebuje atomu, odnawialnych źródeł i kogoś, kto wie, jak działa kalkulator.
Superresorty mają dbać o to, żeby nie zabić gospodarki kosztami energii i jednocześnie nie zabić klimatu gospodarką. Misja z gatunku science fiction, ale cóż – lepiej próbować niż siedzieć w Ministerstwie Rozwoju i udawać, że świat się nie zmienia.
6. Kadrowy mikser: mniej ludzi, więcej odpowiedzialności (podobno)
W ramach rekonstrukcji:
- część ministrów bez teki odejdzie – jeszcze nie wiadomo kto, ale podobno już spakowali pudełka;
- część zostanie zdegradowana do sekretarzy i podsekretarzy stanu, czyli politycznego czyśćca;
- zmniejszy się liczba wiceministrów, a ministrowie dostaną więcej swobody w doborze zastępców.
Czy to oznacza koniec upychania kuzynów, działaczy i ludzi „zasłużonych”? Bardzo byśmy chcieli. Ale znamy życie.
I CO Z TEGO WYNIKA (SKORO NIC JESZCZE NIE OGŁOSZONO)?
Po pierwsze: Donald Tusk nie musi nic mówić, żeby cała Polska już wiedziała, co ogłosi. Tak działa doświadczony polityk – trzyma wszystkich w napięciu, a przecieki robią za niego brudną robotę.
Po drugie: Sikorski wyrasta na postać większą niż kiedykolwiek, i jeśli faktycznie dostanie wicepremiera, to będzie to albo początek jego marszu ku premierostwu, albo sprytne zagranie Tuska, żeby mieć go na oku.
Po trzecie: Polska 2050 balansuje na granicy bycia koalicjantem a widzem, ale od listopada może zagrać pierwsze skrzypce. Albo przynajmniej drugie flety.
Po czwarte: jeśli faktycznie powstaną silne resorty gospodarki i energii, to może wreszcie zaczniemy myśleć o państwie jak o systemie, a nie o konkursie krasomówczym.
A po piąte: może się jeszcze wszystko zmienić, bo do jutra zostało 18 godzin. I jak znam życie – ktoś się jeszcze rozmyśli, ktoś się obrazi, a ktoś (najpewniej z PSL-u) znów powie, że wszystko „było ustalane w duchu dialogu”.
PS. Czekamy na środę. A na razie siedzimy, przewijamy przecieki i robimy to, co Polacy potrafią najlepiej – komentujemy rzeczy, które się jeszcze nie wydarzyły.

Dodaj komentarz