




Kiedyś mówiło się, że Temida jest ślepa. Dziś okazuje się, że nie tylko ślepa, ale i zdradziecko wytapetowana orłem z orłem, który patrzy w stronę… Budapesztu. Oto bowiem 3 grudnia 2025 roku, w gmachu Sądu Najwyższego, grupa samozwańczych legalistów w todze i z buławą polityczną pod togą, ogłosiła coś, co można by nazwać zamachem konstytucyjnym – gdyby tylko nie było to tak nieporadnie groteskowe.
W skrócie: neosędziowie – czyli przedstawiciele pisowskiej inżynierii kadrowej, którym bliżej do notariuszy partyjnych niż do strażników prawa – postanowili, że prawo europejskie? Phi! Nie dotyczy! Że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej? Niech się pocałuje w Kodeks Cywilny. Że Europejski Trybunał Praw Człowieka? No cóż, chyba pomylili Strasburg z Żoliborzem.
Wyrok? Uchwała? Brednia w togach? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – to dokument, który pachnie Polexitem, smakuje autorytaryzmem i wygląda jak rozprawka pisaną na kolanie w kancelarii Ziobry.
PRAWNICZE KREWETKI RZUCONE NA GRILLA Z KONSTYTUCJĄ
Zuchwali prawnicy, powołani dzięki ustawie napisanej na serwetce w siedzibie Ordo Iuris, uznali, że Polska nigdy nie przekazała Unii Europejskiej kompetencji w sprawach sądownictwa. Co ciekawe, uczynili to wbrew samej Konstytucji, której artykuły 90, 91 i 87 mówią jasno – tak, przekazała. Na mocy umowy międzynarodowej, w wyniku referendum, z entuzjazmem obywateli, którzy nie głosowali na Europę Putina, tylko na Unię Europejską.
Neo-sędziowie – którzy przysięgę składali bardziej Jarosławowi niż Rzeczypospolitej – orzekli, że polskie sądy mają stosować prawo krajowe nawet jeśli jest sprzeczne z unijnym. Co więcej, zakazali sądom powoływania się na orzeczenia TSUE i ETPCz, czym nie tylko wypisali Polskę z europejskiego kręgu cywilizacji prawnej, ale też wystawili obywatelom środkowy palec zamiast wyroku.
MANOWSKA, CZYLI PIERWSZA PREZES OSTATNIEGO WSTYDU
Małgorzata Manowska – kobieta, której kadencja to katalog politycznych usług i kompromitacji – oczywiście broni tej żenującej uchwały. Straszy ministra Żurka, grozi sędziom, mówi o „ochronie Konstytucji”. Konstytucji, którą ta sama Manowska od lat depcze na zmianę z Ziobrą i Przyłębską, Święczkowskim, który wciąż udaje, że Trybunał Konstytucyjny to nie jest pusta skorupa po czekoladowym zającu.
To nie jest już tylko wojna na interpretacje prawa. To wojna o fundamenty państwa.
STĘPKOWSKI, CUBIK I RESZTA KREWNYCH SYSTEMU
Z nazwisk należy zapamiętać jedno: Stępkowski – człowiek Ordo Iuris, wice w MSZ za PiS, teraz architekt prawnego odłączenia Polski od Europy. Czubik – twarz tego prawnego kabaretu, pozujący na zdjęciach z Bąkiewiczem i Piebiakiem jakby to była sesja maturalna z 1939 roku. Góra-Błaszczykowska – szefowa Izby Pracy, recenzentka doktoratu Łukasza Piebiaka, „współspiskowiec systemowy”.
Wszyscy oni, przy dźwiękach hymnu Ruchu Obrony Granic, w asyście modlitw i piosenek, dokonali spektakularnej operacji odłączenia Polski od cywilizacji Zachodu.
RZĄD TUSKA: OŚWIADCZENIE VS. OBŁĘD
Minister Żurek nie bawi się w dyplomację. Wskazuje, że uchwała jest prawnie nieistniejąca. Sędziowie SN – ci legalni – zapowiadają, że jej nie będą stosować. Tusk mówi, że demokracja musi umieć walczyć z zamachem na państwo prawa. I słusznie – bo dziś nie chodzi już o detale, tylko o to, czy Polska pozostanie państwem prawa czy stanie się folwarkiem dla neosędziów, którzy mylą Konstytucję z instrukcją obsługi Telezakupów Mango.
NAWROCKI, BOGUCKI, CENCKIEWICZ – OBROŃCY BASTIONU ZŁUDZEŃ
Nie sposób nie wspomnieć o Nawrockim, który z powagą fryzury z PRL, rozważa podpisanie ustaw, ale nie dlatego, że są potrzebne – lecz by „dać rządowi szansę”. Chodzi o nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS), której celem jest usunięcie patologii w powoływaniu sędziów – tej samej patologii, którą przez lata wspierał PiS. Projekt przywraca europejskie standardy, odbudowuje trójpodział władzy i wzmacnia niezależność sądownictwa. Nawrocki sugeruje, że nie zawetuje tej ustawy – choć jego otoczenie z Cenckiewiczem i Boguckim najchętniej podpaliłoby ją razem z egzemplarzem Konstytucji. Człowiek, który do polityki wnosi tyle wigoru co mokry karton – otacza się ludźmi takimi jak Bogucki i Cenckiewicz. Ten ostatni już dawno pomylił historię z pornografią narodową, a misję z misjami na Marsa.
ZIOBRO: UCHODŹCA Z WĘGIER, MĘCZENNIK BRUKSELI
A skoro już przy grotesce jesteśmy – Zbigniew Ziobro ogłasza z Brukseli, że „jest wolny” i „walczy z bezprawiem Tuska”. Wyjechał, bo nie chce „wracać do państwa bezprawia”. Prawdopodobnie nie wraca też do łazienki, kiedy zobaczy w niej lustro.
USA, PUTIN I INNE KOSZMARY
Na arenie międzynarodowej Trump snuje kolejne ego-patologiczne narracje o twardej polityce wobec Wenezueli, podczas gdy jego wysłannicy flirtują z Putinem, a Lukoil dostaje ułaskawienie w sankcjach, byle tylko ropa kapała, a Trump mógł się chwalić „złotym interesem”. Putin w tym czasie chodzi po Delhi z Modim, jakby sprzedawał ruble po kursie turystycznym, przekonując, że Rosja to stabilny partner. Stabilny jak butelka wódki w rękach Jelcyna.
PODSUMOWANIE, CZYLI „JESZCZE POLSKA…”
Polska stoi dziś nad przepaścią. Ale nie taką filmową, nie dramatyczną, lecz żałosną – pełną ludzi w togach, którzy bardziej przypominają pracowników tygodnia z sieci Żabka niż sędziów SN. To, co wydarzyło się w SN 3 grudnia 2025 roku, nie jest tylko hańbą. To zamach. Polexit nie musi wyglądać jak Brexit. Może być cichy, przemyślany, podszyty legalizmem i łacińskimi cytatami. Tylko że na końcu tej drogi nie czeka nas niezależność – tylko autorytaryzm.
A wtedy już nie będzie śmiesznie.


Dodaj komentarz