




Czwartki są od zawsze trudne. To już nie środa – dzień środka, ale jeszcze nie piątek, kiedy wszystko się rozłazi i politycy mogą bezkarnie rzucać memami na Twitterze. Dziś jednak mamy czwartkowy rollercoaster – z sondażami, rozłamami, rozliczeniami, a nawet zamykaniem konsulatów w tle. A więc zapnijcie pasy i zanurzmy się w tę delikatnie absurdalną rzeczywistość.
SONDAŻE: BRAUN ROŚNIE, KO TRZYMA SIĘ JAK GLON NA SKALE
Najnowszy sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej przynosi wieści zarówno zaskakujące, jak i ponure. KO prowadzi z 38,01% – minimalnie słabiej niż ostatnio, ale wciąż solidnie. PiS się osuwa (27,97%), jakby poślizgnął się na własnych frakcjach. Konfederacja? Trzyma się zębem i pazurem (13,97%). Ale prawdziwym fenomenem jest Grzegorz Braun – jego osobista partia Konfederacja Korony Polskiej notuje skok do 8,94%. Wzrost o ponad dwa punkty.
Z czym to się je? Ano z faktem, że radykalizm, teoria spiskowa i otwarty bunt przeciw wszystkiemu sprzedaje się dziś lepiej niż pomarańcze w grudniu. Braun nie potrzebuje programu – wystarczy mu mikrofon i okazja. Dobrze działa też fakt, że w PiS trwa wewnętrzna wojna – jedni ścigają się o wpływy, drudzy próbują udawać, że wszystko gra. Tyle że nie gra nic.
NAWROCKI: PREZYDENT KONTRASYGNALNY
Karol Nawrocki – postać, która przypomina bardziej zarządcę muzeum niepodległości niż głowę państwa – znów zaskoczył. Odmówił przyznania odznaczeń i awansów funkcjonariuszom służb specjalnych. Odmowa, o której służby dowiedziały się nieoficjalnie, nie miała merytorycznego uzasadnienia. Kursanci z Kiejkut, oficerowie ABW, SKW – wszyscy zostali zignorowani. Bo prezydent „nie widzi podstaw”.
Jak komentuje Tomasz Siemoniak: „To kara dla kandydatów na oficerów”. Problem w tym, że tych ludzi szkolono latami. Decyzja Nawrockiego to nie tylko afront wobec konkretnych ludzi, ale też wyraźny sygnał: lojalność liczy się bardziej niż kompetencje.
To nie pierwszy raz, kiedy Nawrocki pokazuje, że zamierza być prezydentem „reakcyjnym” – blokującym, odmawiającym, czekającym na powrót PiS do władzy. A może po prostu traktującym swoje stanowisko jak platformę do kariery w 2027? Tego nie wiemy. Ale wiemy jedno – frustracja w służbach rośnie, a morale tonie jak Warta pod koniec listopada.
A jakby tego było mało – rząd zapowiedział cięcia budżetowe w Kancelarii Prezydenta. Nawrockiemu ma zostać ograniczony fundusz reprezentacyjny i wydatki na doradców. Na reakcję nie trzeba było długo czekać – Beata Kempa ogłosiła w mediach „zamach na urząd głowy państwa” i grzmiała o „mściwym Tusku, który chce prezydenta o gołych nogach i bez sekretarki”. Przesada? Oczywiście. Ale taka, którą dobrze się klika.
TUSK: KONIEC ŚWIĘTYCH KRÓW
Donald Tusk wrzuca na X krótkie, ale ostre wpisy. Zapowiada rozliczenia. Konkrety? Jan Grabiec uzupełnia: akcje CBA w fundacjach Rydzyka to dopiero początek. To nie są gesty pod publiczkę. „Nie będzie świętych krów” – mówi premier. A PiS? PiS panikuje. Bo wie, że za chwilę nie tylko krowy będą święte, ale i prokuratorzy – święcie wkurzeni, że muszą pisać akty oskarżenia w trybie ekspresowym.
Zbliżamy się do decydującej fazy rozliczeń. Tych, którzy traktowali ostatnie dwa lata jako „czas ulgi”, może wkrótce dopaść rzeczywistość. Bo państwo Tuska – jakkolwiek to brzmi – działa. Powoli, ale konsekwentnie.
BURZA W PIS: ZESPÓŁ BEZ PREMIERA
W PiS wrze. Morawiecki wycięty z zespołów programowych. Gliński chwilowo uspokojony. Buda – na cenzurowanym. Bo nie płaci składek. Bo mówi za dużo. Bo ma zbyt dobry PR. Kaczyński próbuje „zadowalać frakcje”, ale to przypomina próbę podlania pożaru butelką z wodą mineralną.
Morawiecki, jak słychać, rozważa swoje opcje. Nowa partia? Ucieczka do Brukseli? Podcast? Jeszcze nie wiemy. Ale wiemy, że PiS jest dziś jak orkiestra bez dyrygenta, a dźwięki, które z niej dochodzą, są bardziej kakofonią niż melodią.
RZECZPOSPOLITA vs ROSJA: KONSULAT ZA KONSULAT
Rosja zamyka polski konsulat w Irkucku. Odwet za zamknięcie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku. A wcześniej w Poznaniu. A wcześniej w Krakowie. Sikorski nie przebiera w środkach – mówi o sabotażu, o dywersji, o terrorze państwowym. I ma rację.
W tej wymianie ciosów dyplomatycznych stawką nie są tylko urzędy – ale sygnał, że Polska nie zamierza być biernym celem. Rosja będzie się odgrywać. Ale to my pokazujemy, że dyplomacja nie musi być bezradna wobec ognia.
WNIOSKI? SAME SIĘ NASUWAJĄ
Polska polityka przypomina dziś stadion: jedni grają, inni udają, że sędziują, a jeszcze inni próbują sprzedać bilety na mecz, który już dawno się zakończył. Ale publiczność wciąż siedzi. Czeka. Klaszcze. A czasem rzuca popcornem.
Braun rośnie, PiS się kruszy, KO trzyma. Nawrocki tnie kadry, Tusk tnie cierpliwość. Prezydent z przyszłości, premier z przeszłości, opozycja z wewnętrznymi wojenkami. To wszystko razem tworzy obraz kraju, który wciąż jest bardziej „do śmiechu przez łzy” niż „do rządzenia z głową”.
Ale przynajmniej mamy czwartek. I felieton.
Dzień dobry. Czas wracać do rzeczywistości.

Dodaj komentarz