
Kiedyś prawica miała resztkę godności. Dziś ma tylko memy. I to kiepskie. Widzieliście, co zrobił Kamiński? Ten bohater podsłuchowej epopei, ten król ułaskawiony przez kolegę prezydenta, wrzucił w internet obrazek. Nie byle jaki. Przedstawia on Nicolasa Maduro prowadzonego przez żołnierzy USA. Obok podpis: „Zobacz, Donaldzie Tusk, jak kończą dyktatorzy”. Ha. Ha. Ha. Dobre, nie? Nie. To śmieszne tylko dla ludzi, którzy noszą foliowe czapeczki i czytają paski TV Republika jak Pismo Święte.
W tej samej lidze gra Sakiewicz. Redaktor naczelny stacji, która wygląda jakby zaprojektował ją komputer z Windows 95. Jemu również odbiło. Zestawił Tuska z Asadem i Maduro. Trzech facetów, trzech złoczyńców? Nie. Dwóch zbrodniarzy wojennych i jeden facet, który odbudowuje państwo po ośmiu latach demolki. Różnica? Dla nich żadna. Bo dla tych ludzi logika to nie narzędzie. To przeszkoda.
Donald Tusk odpowiedział krótko: „Przestali wierzyć w wygraną, to modlą się o obcą interwencję”. Zgrabnie. Celnie. Bo rzeczywiście: kiedy przegrywasz wybory, ale nadal masz profil na platformie X i rozumek jak frytka w oleju, to zaczynasz marzyć o Marines. Najlepiej takich z filmów. Z flagą, czołgiem i demokracją w wersji eksportowej.
Pojawia się też Fogiel. Ten od robienia min i opowiadania bajek o kryptodyktaturze. Twierdzi, że „za nas nikt roboty nie wykona”. Dobrze gada. Bo jak dotąd robili tylko jedno: krzyczeli, szczuli, niszczyli instytucje i wmawiali ludziom, że Tusk to tyran. Tyran, który apeluje o wspólną politykę obronną w Europie. Tyran, który broni konstytucji. Jakby w ich głowach tyran to był ktoś, kto im zabrał pilota od TVP.
Mamy też Kaczyńskiego. On zawsze reaguje. Tak jakby go coś uwierało pod marynarką. Pisze, że „chcemy wygrać uczciwie”. Oczywiście. Jak ostatnio. Przy pomocy kłamstw, propagandy i funduszy z Orlenu. I najlepiej bez Komisji Europejskiej na karku.
W tym wszystkim Donald Tusk robi swoje. Spotyka się z europejskimi liderami. Wzywa do zbrojeń. Ostrzega przed rozbiciem wspólnoty. I ma rację. Bo Europa dzisiaj nie może być śmieszna. Ktoś musi trzymać linię. Podczas gdy PiS produkuje memy, premier broni instytucji. Nie ironizuje z demokracji. Nie wrzuca fejków. I nie marzy o tym, by amerykańscy żołnierze wpadli na Nowogrodzką i wprowadzili „porządek”.

A teraz sondaże. One też mają głos, nawet jeśli PiS próbuje je zagłuszyć propagandą. Koalicja Obywatelska z Tuskiem na czele – 34,5%. Rośnie. Ale to gorzkie zwycięstwo, bo partnerzy w koalicji dostają zadyszki. PiS? Spada do 28,3%, choć w ich świecie to na pewno błąd statystyczny albo spisek UE. A Konfederacja? Ci rycerze TikToka i teorii spiskowych dobili do 13,3%. Tylko że to już sufit. Wysoki jak piwnica. I równie przytulny.
Nowa mapa wyborcza wygląda jak patchwork – Koalicja silna, ale nie samowystarczalna. PiS w depresji, ale nadal wrzeszczący. Konfederacja w szpagacie między brunatnym a groteskowym. PSL, czyli polityczna wersja meblościanki z PRL-u, której nikt nie chce, ale nie wiadomo, jak się jej pozbyć. A Lewica? Zandberg znów marzy o rewolucji z biura coworkingowego.
Prezydent? Karol Nawrocki. Człowiek, który mówi „nie” częściej niż drukarka w ZUS-ie. Blokuje, torpeduje, sabotuje. Ale nawet on nie może zatrzymać rządu, który w końcu zaczął robić porządek po burdelu zostawionym przez PiS.
Prawica odleciała. Zamiast kampanii prowadzi kabaret. Zamiast programu – teorie spiskowe. Skończyła im się wyobraźnia, więc odpalili Painta.
To wszystko byłoby zabawne, gdyby nie było żałosne. To nie jest polityka. To żart. Ale Polska nie jest punchline’em.
Premier Donald Tusk zachowuje się jak dorosły człowiek. A to dla nich największy problem. Bo gdy ty jesteś dorosły, a twój przeciwnik robi fikołki, to cię nie rozumie. I się ciebie boi.
Więc co robi? Wkleja twoją twarz w zdjęcie z Maduro.
Witajcie w republice memowej.

Dodaj komentarz