
Grudzień 2025. Zamiast zadumy nad kolejną rocznicą stanu wojennego, Polska woli dziś analizować z uwielbieniem sondaże, gapić się w słupki i liczyć, czy Donald Tusk dotrwa do końca kadencji. Taki mamy klimat: zamiast wspominać „Teleranek”, wolimy sprawdzać, czy na horyzoncie nie pojawi się kolejna „czarna teczka” z Instytutu Pollstera.
Ale nie dajmy się zwariować. Bo prawda – choć nie zawsze wygodna dla tych, którzy krzyczą „koniec Tuska!” jak zaklęcie – jest bardziej złożona i… zwyczajnie optymistyczna.
Tusk nie upada – Tusk trwa. I to w marszu pod wiatr.
Dwa lata po przejęciu władzy, Donald Tusk nie tylko nadal rządzi, ale też trzyma ster państwa pewniej, niż niejedna wcześniejsza ekipa w siódmym dniu od zaprzysiężenia. Nie rządzi w ciepełku. Wręcz przeciwnie: wciąż walczy z minami, które PiS zakopało w każdej możliwej instytucji – od Trybunału Konstytucyjnego po TVP, którą do dziś trzeba odkażać z wirusa propagandy.
Co więcej, rząd Tuska to rząd realnego działania. Środki z KPO płyną, Unia znowu nas lubi, a inwestycje infrastrukturalne – choć mniej chwytliwe niż memy o długopisie Dudy – są faktem. Budujemy, remontujemy, przywracamy szacunek dla prawa i, co najważniejsze, wyciągamy kraj z bagna prawnej anarchii, które zostawił po sobie Ziobro z ekipą cwaniaków od zamykania sędziów do piwnicy.
Sondaże? One mówią, że Polacy są zmęczeni, a nie że chcą powrotu PiS.
No dobrze, są i badania opinii. W jednym IBRiS mówi, że ponad połowa Polaków źle ocenia rząd. W drugim – że ponad 90% nie widzi współpracy między premierem a prezydentem. I wiecie co? To nie krytyka rządu. To rozpaczliwy sygnał, że Karol Nawrocki, prezydent z nadania PiS, wciąż prowadzi swoją agendę wetowania wszystkiego, co nie pasuje do jego żurnalu ideowego. To, że rząd z nim nie współpracuje, to jakby winić strażaka, że nie dogaduje się z podpalaczem.
A żeby było śmieszniej, Nawrocki pytany, czy zamierza wesprzeć WOŚP, odpowiada przez swoją kancelarię, że… to pytanie o „zdarzenia przyszłe” i w związku z tym nie podlega ustawie o informacji publicznej. Serio? Nawet wróżbita Maciej kiwa głową z politowaniem. Pytanie o licytację na rzecz chorych dzieci stało się zagrożeniem konstytucyjnym. Nawrocki ma już pewnie alergię na dźwięk puszki z serduszkiem.
KO wciąż prowadzi – a opozycja udaje, że to przypadek
Mimo całego jazgotu, Koalicja Obywatelska utrzymuje przewagę. Tusk nie tylko przetrwał, ale wyrobił się w rządzeniu jak dobrze używany scyzoryk. A opozycja? Braun zdążył ogłosić Apokalipsę na trybunach sejmowych trzy razy, Mentzen z Bosakiem dalej pozują na politycznych libertarian, ale coraz częściej przypominają mi duet z kabaretu, w którym jeden udaje ekonomistę, a drugi przypomina piosenkę o tęczy – niby patriotyczną, ale nikogo już nie wzrusza.
Kaczyński? No cóż, zwany kiedyś Naczelnikiem, dziś bardziej przypomina dziadka na klatce schodowej, który wszystkim mówi, jak było lepiej za jego czasów, po czym zasypia w fotelu z gazety w ręku i oburzeniem na ustach. PiS rozkłada się od środka, a ich wielkie zebrania przypominają raczej grupy wsparcia dla byłych ministrów z syndromem odstawienia propagandy.
Waldemar Żurek – spokojny pogromca „świętych krów”
Jeśli ktoś dziś odwala brudną robotę i nie płacze, że boli, to właśnie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Tak, ten sam, którego PiS próbowało zmielić jak kawę na komisjach dyscyplinarnych. Dziś odpłaca im z klasą i precyzją, jak chirurg z lupą i skalpelem. Sprawiedliwość nie działa w trybie „24h prime delivery”. To nie są McWyroki z aplikacji Ziobry. Ale każdy kolejny akt oskarżenia wobec ludzi z obozu PiS to dowód na to, że państwo wraca z emigracji.
Owszem, opozycja i media prawicowe jęczą, że „miało być szybciej”, ale to tak, jakby mieć pretensje do lekarza, że operacja serca trwa dłużej niż golenie brody. Żurek robi to, czego bali się inni – rozlicza, dokumentuje, wprowadza porządek. I nie robi z tego TikToka, tylko reformę.
Rosyjskie drony, wschodnia flanka i NATO bez złudzeń
Podczas gdy niektórzy w Polsce wolą tropić „czy Tusk biega w garniturze”, świat płonie. Dosłownie. Polska staje się celem rosyjskich prowokacji z użyciem dronów. Kilka zostało zestrzelonych. Służby działają. NATO milczy, ale czujnie obserwuje. Bo Polska dziś to nie tylko granica UE, ale też test: czy demokracja wytrzyma presję hybrydowej wojny.
Tusk to rozumie. I choć nie robi z tego histerii, jego gabinet prowadzi realną politykę odstraszania i bezpieczeństwa, a nie straszenia i prowokacji. Przykład? Brak histerycznych konferencji, za to konsekwentna współpraca z sojusznikami i wzmacnianie armii. Żadnych wyborczych czołgów, tylko realna obrona.
To jeszcze nie koniec kadencji, ale już widać różnicę
Po dwóch latach rządów Tuska Polska wygląda inaczej. Nadal biedna, często sfrustrowana, zniszczona ośmioma latami zawłaszczania instytucji. Ale też bardziej otwarta, mniej skłócona, bardziej europejska. Prezydent wetuje, opozycja szczeka, propaganda pisze paszkwile – a mimo to państwo działa.
Wbrew wszystkiemu, Donald Tusk robi politykę z głową i z poczuciem humoru, bez której Polska oszalałaby już dawno. Można się śmiać z jego biegów po lotniskach i grzybobrania w marynarce, ale prawda jest taka, że lepszy premier z zębami i dystansem niż smutas z przekonaniem o własnej nieomylności.
I dlatego właśnie przetrwa.
Bo Polska potrzebuje dziś nie kaznodziei, nie bukmacherów politycznych i nie męczenników Twittera, tylko kogoś, kto umie rządzić w trudnych czasach. Kogoś, kto rozumie, że Unia to nie wróg, NATO to nie dekoracja, a demokracja nie kończy się tam, gdzie kończy się cierpliwość redaktora w wieczornym paśmie.
I tak – Tusk będzie rządził dalej. Bo ma plan. Bo ma zaplecze. Bo nie ma dziś dla Polski alternatywy lepszej niż ten nieco zmęczony, ale wciąż trzeźwo myślący facet, który potrafi śmiać się z siebie, kiedy wszyscy chcą go widzieć w trumnie politycznej.
To nie jest koniec. To dopiero połowa. A druga połowa może być lepsza – o ile starczy nam odwagi, by nie dać się zakrzyczeć sondażom, frustratom i dronowym prorokom z komentarza dnia.
I tego się trzymajmy.

Dodaj komentarz