DWA LATA NORMALNOŚCI I INNE BAJKI – CZYLI OPOZYCJA W ROZKŁADZIE, A KOALICJA W NAPRAWIE

Warszawa

Szanowni Państwo,

Dwa lata temu Polska odetchnęła. Wybory 15 października 2023 roku zapisały się w historii jak pierwszy porządny łyk świeżego powietrza po ośmiu latach duszenia się w smogu propagandy. Ale dziś – w połowie kadencji – powietrze znowu zaczyna gęstnieć, głównie od gadania. Na szczęście Donald Tusk nie zamienił się w mówcę motywacyjnego, tylko w zarządcę rzeczywistości. I choć jego koalicja przypomina czasem orkiestrę dętą, w której każdy gra w innym tonie, to jednak wciąż gra – a przeciwnicy ledwie potrafią dmuchnąć w gwizdek.

CZARNEK PREMIEREM, CZYLI KACZYŃSKI JAK REŻYSER ZŁEGO KABARETU

Jarosław Kaczyński, który najwyraźniej już dawno zgubił kalendarz i kontakt z rzeczywistością, ogłosił ostatnio, że jego nowym kandydatem na premiera będzie Przemysław Czarnek. Tak, ten od „dewiacji”, „czystości rasowej ducha” i katechezy w każdej przerwie obiadowej. Czarnek – jak mawiają w PiS – „rośnie”. Rzeczywiście, rośnie, ale głównie w samoocenie i w pasie.

Na scenie obok niego pojawił się Robert Bąkiewicz, czyli samozwańczy pogromca wszystkiego, co nie mieści się w jego świecie widzianym spod orła z plastiku. Bąkiewicz krzyczał o „napalmie dla chwastów”, co w ustach człowieka z pochodnią brzmi niepokojąco dosłownie. Widać, że PiS nie ma już programu, ma tylko pirotechnikę.

Kaczyński, jak reżyser z prowincjonalnego kabaretu, stawia więc na duet Czarnek & Bąkiewicz – połączenie chińskiej cierpliwości z rosyjskim wdziękiem. Jedyny problem w tym, że scena polityczna to nie wiejska remiza, a widownia się przerzedza.

OPOZYCJA – CZYLI ZBIÓR LUDZI, KTÓRZY DAWNO NIE WIDZIELI ZWYCIĘSTWA

Opozycja – ta od „nowej Polski”, „zjednoczonej prawicy”, „marszów po władzę” – wygląda dziś jak trupa aktorska, która zgubiła scenariusz. Każdy udaje, że jeszcze gra, ale zza kulis słychać tylko: „czy my jeszcze w ogóle mamy publiczność?”. Kaczyński mówi o „marszu ku przyszłości”, a tymczasem idą wstecz szybciej niż cofka w Wiśle.

Czarnek czeka jak smok na zamek, Bąkiewicz szykuje pochodnie, a reszta w PiS-ie ustawia się w kolejce do schodzenia po drabinie. Nawet Suski zaczyna wyglądać na człowieka, który zrozumiał, że partia to nie rodzina – bo rodzinę się przynajmniej odwiedza.

KOALICJA DWULETNIA, CZYLI JAK NIE STRACIĆ ZĘBÓW, GRYZĄC SIĘ MIĘDZY SOBĄ

Koalicja 15 października dotrwała do połowy kadencji, choć z początku wyglądała jak eksperyment chemiczny w szkolnym laboratorium: dużo dymu, mało przewidywalnych efektów. A jednak – żyje. Odblokowano fundusze unijne, ruszyło in vitro, skończono z pracami domowymi, PIT stał się kasowy, a zasiłek pogrzebowy wzrósł – choć nie na tyle, by poprawić humor tym, którzy wierzyli w 100 konkretów na 100 dni. Ale 25 na 100 też daje nadzieję, że Excel w Kancelarii Premiera działa.

Donald Tusk gra jak stary szachista – wie, że nie każda figura musi przeżyć, by wygrać partię. Jego siłą jest spokój. Jego słabością – partnerzy.

HOŁOWNIA, CZYLI NIEDOSZŁY PREZYDENT OD SERIALI PARLAMENTARNYCH

Szymon Hołownia – dawniej marszałek, dziś bardziej narrator własnej porażki. Najpierw zbudował Sejmflix, potem chciał przejść do politycznego Netflixa, ale skończył na Playerze z reklamami. Spotykał się z Kaczyńskim w mieszkaniach Bielana, tłumaczył jak bohater taniego thrillera: „to nie tak, jak myślicie”. A teraz odchodzi do ONZ – zapewne w nadziei, że tam przynajmniej publiczność jest bardziej międzynarodowa.

Jego partia, Polska 2050, już dawno powinna zmienić nazwę na Polska 1,7%, bo tyle właśnie notuje w sondażach. To ugrupowanie, które chciało być „nową jakością”, a skończyło jako sekcja komentarzy pod postem Tuska – złośliwa, rozemocjonowana i kompletnie bez znaczenia.

PSL – PARTIA WIECZNEGO ZDROWASIA I STOŁKA

PSL trwa, jak trwa polska wieś – pogodzona z losem, przywiązana do gruntu i do parafii. Dla ludowców najważniejsze, żeby w każdym urzędzie była kapliczka i fotel wicepremiera. Kosiniak-Kamysz mógłby występować w reklamie kleju – bo nic tak skutecznie się nie trzyma władzy, jak on. Ale uczciwie: w polityce, gdzie większość partii znika szybciej niż promocje w Lidlu, ta konsekwencja budzi szacunek.

Tyle że PSL nie zmienia Polski – on ją konserwuje, jak ogórki w beczce: trochę soli, trochę wody, zero fermentu. I żeby tylko nie wybuchło.

LEWICA – OD WIELKICH POSTULATÓW DO MAŁYCH LITER

Lewica miała być głosem kobiet, równości i świeckiego państwa. Po dwóch latach została głosem rozsądku w rządzie – czyli milczeniem. Zrealizowali rentę wdowią, podwyżki dla nauczycieli, in vitro i KPO. Ale na aborcję, związki partnerskie i religię poza szkołami zabrakło odwagi, a może tylko cierpliwości Tuska. Bo jak wiadomo, każda rewolucja w Polsce musi najpierw pójść do konsultacji społecznych.

Czarzasty trzyma się mocno – jak dąb w parku, którego nikt nie ścina, bo nikomu nie przeszkadza. Lewica istnieje, bo ktoś musi w rządzie pamiętać, że słowo „społeczny” nie oznacza profilu na Facebooku.

A TUSK? WCIĄŻ W GRZE. I W FORMIE.

Donald Tusk po dwóch latach nadal jest tym samym graczem – wytrawnym, cierpliwym i wbrew pozorom pogodnym. Wie, że z takim prezydentem, jak Nawrocki, reformy robi się łyżeczką, nie koparką. Ale krok po kroku, ustawa po ustawie, Polska się zmienia – powoli, mądrze i bez fajerwerków. I może to właśnie największa różnica między nim a poprzednikami: oni chcieli budować pomniki, on woli fundamenty.

I JESZCZE OPOZYCJA – BO ŚMIECH TO ZDROWIE

Kaczyński marzy o nowym marszu, Czarnek o sutannie z frakiem, a Bąkiewicz o wiecznym pochodzie z pochodniami. Tyle że zamiast rewolucji wyszedł im kabaret: scena, dym, konfetti i prezes w roli suflera, który nie pamięta tekstu. Gdyby nie było to groźne, byłoby zabawne.

POSTSCRIPTUM: DWULECIE KOALICJI I ZAPROSZENIE DO NORMALNOŚCI

Dwa lata temu Tusk obiecał powrót normalności – i choć nie dowiózł wszystkiego, dowiózł najważniejsze: że państwo nie jest reality show, a polityka nie musi przypominać kłótni w remizie. Reszta przyjdzie z czasem – bo, jak mawiał Churchill, „demokracja to najgorszy ustrój, ale nie wymyślono lepszego”.

A Kaczyński? Cóż, ten dalej szuka Polski z 2015 roku. Niech szuka – może znajdzie ją w muzeum, które otworzy Nawrocki. Oczywiście pod honorowym patronatem Czarnka.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights