Duda szokuje słowami w wywiadzie. „Dawno nikogo nipowieszono za zdradę”

Warszawa

Duda szokuje słowami w wywiadzie. „Dawno nikogo nipowieszono za zdradę”

Felieton złośliwy, ironiczny i pełen współczucia (dla logiki)
… o prezydencie, który chciałby zawisnąć na kartach historii.


No i stało się. Andrzej Duda przemówił. A kiedy Andrzej Duda przemawia, to lepiej zasłonić dzieciom uszy, psu oczy, a konstytucję schować do sejfu – żeby znów nie oberwała. Tym razem Prezydent RP, czyli reprezentant wszystkich obywateli – również tych z IQ powyżej temperatury ciała – zamarzył o widowiskowym powrocie do tradycji z czasów, kiedy prawo egzekwowało się liną i grawitacją.

W rozmowie dla „Otwartej Konserwy” – tytuł zaiste proroczy, bo umysł prezydenta przypomina właśnie puszkę… tyle że bez daty przydatności – pan Duda ogłosił, że zdrada i warcholstwo w Polsce bierze się stąd, że „dawno nikogo nie powieszono”.

No cóż… Może ktoś powinien uprzejmie przypomnieć Andrzejowi, że ostatni raz kogoś publicznie powieszono za politykę to chyba w Norymberdze. Ale, jak widać, historia to dla prezydenta nieustanny niedobór, zwłaszcza jeśli chodzi o rozdział: „demokracja”.

Czy prezydent sugeruje, że środowisko sędziowskie powinno być karane metodą „za drzewo i sznur”? Że może w TVP wróci „Telewizyjny Teatr Egzekucyjny”? Słowo daję – to nie są już żarty, to kabaret absurdu, którego reżyserem jest człowiek, który kiedyś niechcący został doktorem prawa, a potem – jeszcze bardziej niechcący – prezydentem.

Co więcej, pan Duda przyznał, że usłyszał te mądre słowa od jakiegoś człowieka. A zatem oficjalna polityka państwa oparta jest teraz na cytatach z przypadkowych przechodniów. Czekamy na następne perły mądrości: „Wie pan, panie prezydencie, wie pan, czemu w Polsce są korki? Bo dawno nikogo nie rozstrzelano za zawracanie na rondzie!” – i już mamy nowelizację kodeksu drogowego.

Ale prezydent nie poprzestał na tym. W stylu typowym dla uczniaka przyłapanego na przepisywaniu wypracowania z Wikipedii, rzucił: „To nie ja pierwszy mówiłem o wieszaniu, to Tusk! To on zaczął!”. Panie Andrzeju, to nie przedszkole. A jeśli już pan sięga po cytaty z Miłosza, to niech pan zrozumie, że poeta używał metafor, a nie projektował publicznej egzekucji w Alejach Ujazdowskich.

Ale może jest w tym jakaś głębsza strategia. Może pan prezydent po prostu testuje grunt pod nową karierę – tym razem jako influencer historyczno-sądowo-linowy. Kanał na YouTube: „Wieszamy na żywo z Belwederu”. Patronite, TikTok, może nawet serial w TV Republika: „Sędzia i Kat”, prowadzenie – Andrzej D. i Karol N.

A może prezydent po prostu się nudzi. Wszak kadencja się kończy, pałac trzeba będzie oddać, a na poważne stanowiska w NATO jakoś dziwnie nikt nie dzwoni. Co zostaje? Sława. A jak nie można przejść do historii mądrą decyzją, to można przynajmniej strzelić takim cytatem, żeby nie zapomniano. „Powieszono” – zapamiętamy, obiecujemy. Tylko może nie tak, jakby pan chciał.

Słowo na koniec: panie Andrzeju, zdrada państwa polega między innymi na tym, że ktoś przez osiem lat legitymizuje autorytarny reżim, podpisując wszystko jak leci – od ustawy kagańcowej po nosem pisane budżety. Więc jeśli szukamy winnych – może czas zacząć od lustra?


PS. Nie, panie prezydencie, to nie brutalne słowa – to po prostu głupie słowa. Brutalność może być groźna, głupota – ośmieszająca. Ale w pana przypadku jedno i drugie idzie pod rękę. Jak wywiad i kompromitacja.

S2. Delikatnie przypominamy – Polska to nie „Otwarta Konserwa”, tylko kraj, który zasługuje na poważnego prezydenta.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights