





Śniadanie? Jajecznica na gazie, którego Putin jeszcze łaskawie nie zakręcił, chleb z pasztetem (przypominającym debatę Millera z Kraśką: tłusty, nie do końca zdatny do spożycia, ale z jakiegoś powodu ciągle w lodówce), a do tego gorący felieton, czyli porcja politycznego absurdu na czwartkowy poranek.
Bo przecież jeśli nie zjesz na śniadanie ironii, to zjedzą cię wiadomości.
TRUMP Z NAGRODĄ POKOJOWĄ? CZYLI KIEDY BÓBR CHCE ZOSTAĆ OGRODNIKIEM
Donald Trump, król mediów społecznościowych, który dotąd rozwiązywał konflikty jak dziecko układające kostkę Rubika – przez rzucenie jej o ścianę – postanowił nałożyć sankcje na Rosję. Na Rosnieft i Łukoil, czyli odpowiedniki rosyjskich płuc i portfela. Można by pomyśleć: wreszcie, Donaldzie! Ale my tu mamy lekką traumę po tym, jak jeszcze niedawno gratulowałeś Putinowi „silnego przywództwa”.
Wszystko pięknie, ale czy nie jest tak, że dopóki Rosja bije się z Ukrainą, Europa kupuje więcej amerykańskiej broni, a akcje firm zbrojeniowych w USA rosną szybciej niż ego Kaczyńskiego po każdej konwencji PiS? Trump grzmi publicznie, ale w zaciszu biura bije brawo. Polityka jak z „Mody na sukces”: dużo spojrzeń, mało treści, a trup (geopolityczny) zawsze świeży.
KIEDY PREZYDENT TAŃCZY Z PEJĄ, CZYLI OPERA NARODOWA DLA MAS
Karol Nawrocki, nasz ukochany prezydent – mężczyzna o twarzy spikera TVP i charyzmie szkolnego dyrektora od przemówień na rozpoczęcie roku – spotkał się z Peją. Tak, tym z blokowiska. Tym z „Slums Attack”. Ten sam Peja, który jeszcze niedawno krzyczał na scenie o systemie, teraz grzecznie siedzi na salonach i dziękuje „za pouczającą rozmowę”.
To trochę jakby wprowadzić gangstera na bal u ambasadora i oczekiwać, że nie ukradnie zastawy. Ale cóż – nowa estetyka, nowa Rzeczpospolita.
W tym samym czasie w tym samym pałacu rozdawano nagrody dla pianistów chopinowskich. Chopin i Peja w jednym komunikacie – to się nazywa dysonans narodowy. Kultura wysoka z kulturą niską w tańcu godowym. A Nawrocki tańczy, bo nie wie, gdzie są drzwi.
MORALNI MENELE, CZYLI MICHAŁ WOŚ I JEGO WYSOKA KULTURA DEBATY
Michał Woś, znany też jako Baron Pegasusa, postanowił podnieść poziom debaty publicznej i nazwał Waldemara Żurka „moralnym menelem”. Gdyby tylko mógł, pewnie przybiłby to gwoździem do drzwi Ministerstwa Sprawiedliwości jak jakieś nowe tezy reformacji.
Woś to ciekawy przypadek: człowiek, który przy Pegasusie przekroczył tyle granic, że paszport może już sobie darować. Gdyby etyka była rachunkiem telefonicznym, to ten pan ma zaległość na 248 stron. A że argumenty mu się skończyły, zaczął pluć. Klasyka gatunku PiS: najpierw łamanie prawa, potem języka.
Żurek? Klasa. Cytat z kodeksu Boziewicza, riposta z lodem w żyłach i bez pozdrowień. Minister jak z serialu HBO, a nie z wiejskiego zebrania sołeckiego.
KRAŚKO VS MILLER: MORDERSTWO NA ŻYWO
W studiu TVN rozegrała się scena przypominająca „Columbo” w wersji politycznej. Piotr Kraśko, cierpliwy jak mnich i elegancki jak kieliszek białego wina, mierzy się z Leszkiem Millerem – człowiekiem, który z wiekiem zamiast mądrości, zyskał bezczelność w tabletkach.
Miller twierdzi, że nie rozpoznaje sabotażysty po narodowości, ale już rozpoznaje w Pawle Kowalu „eksponenta ukraińskich interesów”. Co to znaczy? Nic. Ale brzmi jak wyjęte z podręcznika KGB: „siej wątpliwości, wyglądaj na zatroskanego”.
A potem to już klasyka: „pochodzimy od innej małpy” – mówi Miller. I w tym momencie Darwin w trumnie zrobił fikołka.
GOSPODARCZY CUD? A MOŻE JUŻ OSTATNI?
Czy to cud, że PKB rośnie mimo wojny, mimo stagnacji Niemiec, mimo braku reform? Tak, cud. Taki sam jak ten, że Antoni Macierewicz nie zbudował jeszcze armii z kartonów i hologramów.
Ale ekonomiści wiedzą, co czai się za rogiem: rosnące koszty pracy, brak inwestycji, dziurawy budżet i energetyka przypominająca parowóz z 1903 roku. Polska pędzi, ale torów brak. I maszynista śpi.
W KATOWICACH ZLOT SMOKÓW. NIE MYLIĆ Z KONWENCJĄ PiS
Michał Woś, „prokurator” z misją, przemawia na imprezach PiS. Zapowiada czystkę wśród sędziów i – tak jak reszta jego kolegów z partii – robi to z uśmiechem człowieka, który myśli, że demokracja to gra w „Monopoly”, gdzie wygrywa się, jak się wszystkich wywali z planszy.
To nie będzie PiS z ludzką twarzą. To będzie PiS z twarzą z odlewu gipsowego, bez mimiki, ale z kijem baseballowym w dłoni.
ORBAN: OBROŃCA ROPOCIĄGÓW I DZIWNYCH PRZYJAŹNI
Viktor Orbán, polityczny Gandalf Europy Środkowej (tyle że bardziej orków prowadzi niż powstrzymuje), znowu zabrał głos. I jak zawsze, kiedy milczenie byłoby złotem, Orban postanowił rzucić w Polskę kawałkiem węgierskiej nostalgii.
Otóż premier Węgier oskarżył Polaków o próbę wysadzenia rurociągu Przyjaźń – czyli ostatniego symbolu relacji polsko-węgierskiej, który faktycznie jeszcze coś pompuje. Chociaż przyjaźń chyba już nie.
Według Orbána to „wojenna psychoza” i „zniszczenie tysiącletniej przyjaźni”. W tłumaczeniu z orbańskiego na polski: „Nie ruszajcie mojego kureczka z ropą, bo mi się rachunki nie zepną”.
Wtem Radosław Sikorski, niczym rycerz europejskiej przyzwoitości, napisał, że sabotowanie rurociągu Putina to raczej akt odwagi niż terroryzmu. No i się zaczęło: Węgry się oburzyły, Moskwa się skrzywiła, a Balazs Orban (szef gabinetu Orbana, który wygląda jakby powstał na bazie Photoshopa i frustracji) oznajmił, że to „najciemniejszy wymiar histerii wojennej”.
Cóż, jeśli Sikorski jest histerykiem, to Orban jest dramatycznym aktorem w trzeciorzędnym teatrze prowincjonalnym. Tyle że bilety na jego przedstawienie płaci cała Europa – gazem, ropą i cierpliwością.
I NA KONIEC… DONALD TUSK: CZŁOWIEK, KTÓRY WIE, CO ROBI
W tym całym bagnie błota, gróźb i kabaretowej polityki, jakimś cudem Donald Tusk dalej trzyma fason. Jedzie na Radę Europejską, rozmawia z Zełenskim, buduje sojusze, reformuje Koalicję. On jeden wygląda, jakby wiedział, w jakim sezonie serialu jesteśmy.
I choć Miller bredzi, Woś grozi, Orban płacze o rury, a Peja pije herbatkę z Nawrockim – to Żurek, Sikorski i Tusk wciąż robią robotę. Może nie medialną, nie jazgotliwą, nie z paskiem „moralny menel” w TV Republika – ale skuteczną.
SMACZNEGO, POLSKO. I NIE KRZTUSIĆ SIĘ IRONIĄ. JESZCZE BĘDZIE POTRZEBNA

Dodaj komentarz