

Niedziela. Teoretycznie dzień święty, dzień spokoju, dzień odpoczynku. W praktyce – kolejny dzień, w którym politycy, ambasadorowie, agenci chaosu i zwykłe kanalie robią wszystko, by człowiekowi odebrać choćby godzinę wytchnienia. I zanim przejdę do geopolityki, SAFE, cen ropy czy sondaży, zacznę od człowieka, który zasługuje na pierwsze miejsce w piekle polskiej polityki.
BRAUN – MISTRZ OBCIACHU Z OZNAKAMI SKRETYNIENIA
Grzegorz Braun, od lat znany jako publicysta nienawiści, performer narodowo‑katolickiej groteski i polityk, który ze słowem „wstyd” ma relację tak odległą, że widać ją tylko teleskopem Jamesa Webba – znowu postanowił zabłysnąć.
W piątek pofatygował się do ambasady Iranu, żeby wpisać się do księgi kondolencyjnej po śmierci ajatollaha Alego Chameneiego. Człowieka, który do końca swoich dni symbolizował represję, kontrolę, terror wobec własnego narodu i eksport przemocy na świat. Ale dla Brauna – bohatera własnej legendy – Chamenei to niemal święty męczennik, ofiara „haniebnego ataku USA i Izraela”.
Nagranie z jego wizyty – pełne patosu, teatralnych pauz i żałosnych prób udawania męża stanu – obiegło sieć. Braun mówił jak zawsze: z wyższością, bez wiedzy, ale za to z niewzruszoną pewnością siebie, której nie powstydziłby się zirytowany kogut na podwórku.
I w normalnym świecie uznałbym to tylko za kolejny popis moralnego rozkładu, za który płaci jego niewielki, ale fanatyczny elektorat. Ale tym razem odezwał się ktoś jeszcze.
AMBASADOR ROSE – CHAMSKI TON IMPERIUM
Thomas Rose. Ambasador USA w Polsce. Człowiek, który z dyplomacją ma mniej wspólnego niż Braun z rozsądkiem. Ten „ognisty konserwatysta”, jak piszą o nim w Stanach, znowu postanowił zrobić to, co wychodzi mu najlepiej: nafukać się w mediach społecznościowych i pouczać Polaków, jak mają żyć.
Najpierw w sprawie Brauna: „Donald Trump nie zapomni, kto jest przyjacielem Ameryki”.
Czyli – w praktyce – groźba. Zawoalowana tak subtelnie, jakby wypowiadał ją zbir stojący nad kimś w ciemnym zaułku.
Ale Rose nie zaczął dzisiaj. To facet, który kłóci się w Polsce z każdym: Czarzastym, rządem, posłami, mediami. Poucza, ocenia, stawia żądania. Wtrąca się w nominacje, ustawy, kierunki polityki zagranicznej. Zachowuje się jak namiestnik amerykańskiego protektoratu, nie ambasador.
I mam tego dość.
Rose lobbuje za amerykańskim przemysłem zbrojeniowym, za interesami Trumpa, za polityką, która Polskę widzi jako pionka, nie partnera. I robi to otwarcie, arogancko, z jawnym przekonaniem, że nikt mu nie podskoczy.
Jeśli Braun jest kanalią, to Rose jest chamem imperialnym. Jeden szkodzi Polsce od środka, drugi próbuje ją ustawiać z zewnątrz.
I w tym duecie najgorsze jest to, że obaj – choć z przeciwnych światów – są dla polskiej demokracji toksyczni.
SAFE – POLSKA GRA W RULETKĘ BEZ NABOJU
Prezydent Karol Nawrocki bawi się ustawą o SAFE jak dziecko pudełkiem zapałek. Ma jeszcze niecałe dwa tygodnie, by zdecydować: podpisać, zawetować czy odesłać do Trybunału Konstytucyjnego (czyli do pana Święczkowskiego, nadwornego notariusza PiS).
I Polacy to widzą. Najnowszy sondaż SW Research pokazuje jasno: jeśli zawetuje – jego notowania polecą w dół. Najbardziej wśród osób wykształconych i zamożnych. To logiczne: ci ludzie wiedzą, że SAFE to nie „zdrada narodowa”, tylko 44 miliardy euro na bezpieczeństwo.
Ale Nawrocki – wpatrzony w PiS jak w starszego brata – kalkuluje politycznie. Chce pokazać, że „broni Polski przed Brukselą”, choć w praktyce broni jej przed pieniędzmi.
CZARNEK NA PREMIERA: SCENA JAK Z KABARETU
PiS wystawił Przemysława Czarnka jako kandydata na przyszłego premiera. Jeśli ktoś uważał, że partia Kaczyńskiego nie ma już fantazji – oto dowód, że ma. Czarnek, ulubieniec katechetów i wróg wszystkiego, co nowoczesne, ma poprowadzić kraj.
Nauczyciele pamiętają go najlepiej: Lex Czarnek, HiT, zastraszanie szkół, dyscyplinarki, upolitycznienie edukacji. W sondażach wychodzi jasno – ocena Czarnka dramatycznie spada w grupie zawodowej, która zna go najlepiej.
I trudno im się dziwić.
IRAN – NOWY PRZYWÓDCA, STARE PIEKŁO
W Iranie Zgromadzenie Ekspertów wybrało nowego najwyższego przywódcę. Nie podano, kogo. To logiczne – w kraju, który płonie od gniewu, dyktatura lubi ogłaszać takie rzeczy dopiero wtedy, gdy upewni się, że ludzie nie wyjdą na ulice.
Nowy ajatollah będzie miał przed sobą zadanie niewykonalne: utrzymać władzę w kraju zbombardowanym przez USA i Izrael, pogrążonym w chaosie i zniszczeniu, przy rosnącej wściekłości młodego pokolenia.
WĘGIEL, GAZ, ROPA – ŚWIAT ZACISKA PASY
Energetyczne rynki oszalały.
- ropa – w tydzień z 70 na ponad 90 dolarów, z prognozami nawet po 200;
- węgiel energetyczny – wzrost o 30%, bo świat w panice szuka alternatywy dla gazu;
- gaz – coraz droższy, bo Cieśnina Ormuz jest de facto zamknięta od kilku dni.
Trump zapewnia, że „mamy nieograniczone zasoby broni”, ale Pentagon i sojusznicy wiedzą swoje – USA zużywają amunicję szybciej, niż są w stanie ją produkować.
Europa patrzy na to z przerażeniem: jeśli wojna w Iranie się przeciągnie, zabraknie broni i energii. Świat wraca do myślenia z lat 70.: jak przetrwać kryzys naftowy.
POLSKA W NIEDZIELĘ – ZMĘCZENIE I OCZEKIWANIE
A ja? Niedziela minęła mi w poczuciu lekkiego oszołomienia. Za dużo informacji, za dużo napięcia, za dużo ludzi, którzy krzyczą, grożą, pouczają.
Braun gra męczennika. Rose gra namiestnika. PiS gra o przetrwanie. Trump gra w wojnę. Iran gra na czas. Europa gra o bezpieczeństwo. A Polska – jak zwykle – gra w szachy bez hetmana.
I w tym wszystkim próbuję znaleźć chwilę spokoju.
Niedziela powinna być od tego. Ale współczesność nie zna pojęcia „odpoczynek”. Każdy dzień jest teraz testem odporności.
A jednak – mimo wszystko – mam w sobie przekorne poczucie, że trzeba o tym pisać. Bo jeśli my nie będziemy mówić o chamstwie, kanaliach, próbach zastraszania, manipulacji i głupocie, to oni będą mówić za nas.
A na to zgodzić się nigdy nie wolno.

Dodaj komentarz