BOGUCKI, CZYLI CHAM PORANNY

Warszawa

Poranek w Polsce ma swoje stałe rytuały. Kawa, szybki przegląd wiadomości, odruchowe westchnienie i to delikatne poczucie, że coś znowu poszło nie tak. I nagle – jak kogut, który pomylił świt z własnym ego – pojawia się on.

Zbigniew Bogucki. Człowiek, który pełni funkcję szefa kancelarii prezydenta, ale zachowuje się jak konferansjer w remizie, któremu ktoś zabrał mikrofon, więc krzyczy jeszcze głośniej. Bo Bogucki nie odpowiada. Bogucki napiera. Bogucki nie tłumaczy. Bogucki atakuje.

I robi to z uporem godnym lepszej sprawy, jakby wierzył, że jeśli wystarczająco długo będzie krzyczał „bzdury”, to rzeczywistość w końcu się zmęczy i ustąpi.

Wtorkowy poranek w TVN24 był tego kolejnym, podręcznikowym przykładem. Pojawia się temat. Konkretny. Prosty.

Poseł mówi, że Karol Nawrocki zaproponował „wyjście na utwardzoną ziemię”, czyli polityczny odpowiednik zaproszenia na bójkę za garażem. I co robi Bogucki? Odpowiada jednym słowem.

„Bzdury”. Nie „nieprawda”. Nie „sprawdzimy”. Nie „wyjaśnimy”. „Bzdury”.

To jest słowo-klucz tej epoki. Polityka sprowadzona do poziomu trzepaka. Kto pierwszy krzyknie, ten ma rację. A jeśli ktoś zada pytanie – tym gorzej dla pytania. Bo Bogucki ma jedną metodę. Zamiast odpowiadać – obraża. Zamiast tłumaczyć – deprecjonuje. Zamiast myśleć – eskaluje.

I nagle rozmowa, która powinna być o faktach, zamienia się w spektakl. Taki tani. Z krzykiem. Z pogardą. Z tym charakterystycznym tonem człowieka, który nie tyle broni swojego szefa, co próbuje zakrzyczeć własny brak argumentów. Bo obrona Nawrockiego u Boguckiego zawsze wygląda tak samo. Atak. Jeszcze więcej ataku. I na koniec – atak dla pewności.

Kiedy Piasecki próbuje wrócić do meritum, Bogucki zaczyna opowieść o „posłach, których spuści zasłoną miłosierdzia”. Zasłona miłosierdzia. W ustach człowieka, który chwilę później rozdziera rozmowę jak papier pakowy. Ironia tak gruba, że można ją kroić nożem i podawać na zimno. Ale prawdziwy spektakl zaczyna się przy temacie dziennikarza.

Mateusza Półchłopka. Człowieka, który zrobił coś absolutnie niewybaczalnego. Zadał pytanie. I oto Bogucki, niczym strażnik pałacowy pilnujący godności monarchy z kartonu, rzuca się do ataku. „Ćwierćdziennikarz”.

To już nie jest język polityki. To jest język obrażonego chłopca, któremu ktoś powiedział, że król jest nagi. A Bogucki robi wszystko, żeby ten nagi król wyglądał przynajmniej na ubranego w emocje.

Bo kiedy Nawrocki podchodzi do dziennikarza, wskazuje palcem, podnosi głos i zachowuje się jak nauczyciel w podstawówce, który właśnie stracił panowanie nad klasą – Bogucki mówi, że to „zdrowe, racjonalne i mądre”. Zdrowe. Racjonalne. Mądre. Trzy słowa, które w tym kontekście brzmią jak diagnoza postawiona na odwrót.

To już nie jest propaganda. To jest kabaret. Tylko nikt się nie śmieje. Bo Bogucki nie jest przypadkiem.

On jest objawem. Objawem polityki, która przestała się bronić argumentem, a zaczęła bronić się krzykiem. Objawem władzy, która nie umie odpowiedzieć, więc musi obrażać. Objawem systemu, w którym lojalność mierzy się poziomem agresji.

Im bardziej krzyczysz – tym bliżej jesteś środka. I nagle wszystko zaczyna się zgadzać. Dlaczego nie ma odpowiedzi. Dlaczego nie ma refleksji. Dlaczego każde pytanie jest traktowane jak zamach stanu.

Bo w tej logice pytanie to atak. A atak trzeba odeprzeć. Najlepiej wrzaskiem. Najlepiej pogardą. Najlepiej tak, żeby nikt już więcej nie próbował.

Bogucki jest więc idealnym produktem tej epoki. Polityk bez treści. Rzecznik bez komunikacji.

Urzędnik bez państwa. Człowiek, który każdego ranka wychodzi do mediów nie po to, żeby coś wyjaśnić, tylko żeby coś zagłuszyć. I robi to z taką determinacją, jakby od tego zależało jego życie. Może zależy. Bo w świecie, w którym nie liczą się fakty, tylko narracja, najważniejsze jest jedno.Kto głośniej. I Bogucki wygrywa. Za każdym razem. Tylko że to zwycięstwo wygląda jak porażka. Bo kiedy kończy się rozmowa, zostaje cisza.

A w tej ciszy słychać coś bardzo wyraźnie. Nie argumenty. Nie racje. Nie prawdę. Tylko echo. Echo człowieka, który krzyczał tak długo, aż przestał mieć cokolwiek do powiedzenia. I to jest właśnie najgorsze.

Bo chamstwo w polityce zawsze było. Ale kiedy chamstwo zaczyna udawać kompetencję – wtedy robi się naprawdę niebezpiecznie. Bo wtedy już nie wiadomo, czy to jeszcze występ. Czy już standard. A jeśli to standard – to znaczy, że poranek w Polsce właśnie przestał być tylko porankiem.

Stał się diagnozą.

I jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, to niech posłucha poranka z Boguckim: tam widać, jak państwo, które nie umie odpowiedzieć na jedno pytanie, próbuje zastąpić odpowiedź wrzaskiem – i nazywa to godnością urzędu.

Bo gdyby tę „godność” przetłumaczyć na język zwykłego życia, to wyszłoby coś znacznie prostszego: człowiek bez argumentów, który krzyczy tak długo, aż sam zaczyna wierzyć, że hałas jest myśleniem.

A gdyby trzeba było to streścić w jednym zdaniu, takim do powieszenia nad wejściem do każdego studia: w tej władzy im mniej ktoś ma do powiedzenia, tym głośniej udaje, że właśnie powiedział wszystko.


  1. Irena Gajda

    Jak zwykle, dobry felieton !!!

  2. Wanda

    Bogucki to objawienie , bije wszystkich na głowę . Swoją rozmowę bez względu z kim rozmawia zaczyna się od krzyku . Myślę że za wszelką cenę chce się przed swoim pracodawcą wykazać bo jak coś pójdzie źle to wrócić do prezesa .

  3. Izabela

    Dobrze Pan to rozebrał na czynniki pierwsze i złożył jedną, trafną puentą. Dobry felieton.

  4. Wojciech Pierzchała

    Czekam kiedy znów będę mógł czytać i komentować Pana felietony bezpośrednio na FB. Kolejny świetny tekst, bardzo trafny. Tylko zastanawiam się nad jedynym. Przy takim schamieniu i takiej goryczy, kiedy tak naprawdę Boguckiemu puszczą nerwy. Bo do tego coraz bliżej… I kto się odważy to pokazać, a kto ukryje…

  5. Elzbieta Sabik

    Kolejny doskonaly tekst.Pełen gorzkiej prawdy ubrany w piękny język.Z wielką przyjemnością czytam Pana felietony.Czekam na więcej mądrych politycznych rozważań.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights