BOG, HONOR, CPK – RELACJA Z INAUGURACJI NARODOWEGO OBURZENIA

Warszawa

Zaczął „od serca”: „Jako chrześcijanin wybaczam pogardę, z którą się spotkałem”. I tu już wiedzieliśmy, że zaczyna się nowy rozdział. Nie prezydentury. Nowy rozdział dramatu. Bo kiedy łachudra zaczyna od wybaczenia, wiadomo, że zaraz przyjdzie fala grzmotów i gromnic.

Karol Nawrocki, nowy lokator Pałacu Prezydenckiego, objął urząd w stylu godnym szefa drużyny ZHR z ambicjami papieskimi. Patos? Wiadro. Buta? Cysterna. Groźby? Proszę bardzo. Gdyby można było wścisnąć „Polskę Narodową” w garnitur z IPN-u, to właśnie tak by wyglądała.

PRZEMÓWIENIE Z CYKLU „JAK STRACIĆ EUROPĘ I ZOSTAĆ MARSZAŁKIEM PAMIĘCI”

Nawrocki przemawiał jak prorok trzeciego sortu. Cytujmy:

  • „Niech Bóg błogosławi Polsce, niech żyje Polska!” – no ba, bez Boga ani do kasy fiskalnej.
  • „Nie będę nominował sędziów, którzy godzą w porządek konstytucyjno-prawny” – czyli nadszedł czas sędziowskich selekcji patriotycznych. Bieg na czas w stronę orzeczeń Trybunału Julii.
  • „Nie możemy być gospodarstwem pomocniczym naszych zachodnich sąsiadów” – czyli Niemiec znów zły, chociaż już nie w czołgu, tylko w Volkswagenie.
  • „Wierzymy, że nowa konstytucja zostanie przyjęta w 2030 roku” – a wiara, jak wiadomo, czyni cuda. I autorytaryzmy.

Ale to nie wszystko. Nowy prezydent zapowiedział powołanie Rady ds. Naprawy Ustroju Państwa – brzmi jak nowa wersja Sanacji, tylko z gorszym logo. Będzie to gremium „ponadpolityczne”, zbudowane oczywiście z ludzi jednej słusznej opcji. Rada ma reformować wszystko, co nie leży: sądy, prawo, państwo i obywateli. Sąd nie po linii? To nie będzie sąd. Wartości inne niż chrześcijańskie? To już nie wartości, tylko „relatywizm”.

Potem było gorzej. „Nie pozwolę podnieść wieku emerytalnego” – zagrzmiał, jakby Tusk osobiście czyhał z kalkulatorem za Państwowym ZUS-em. „Nie dla euro! Tak dla złotówki!” – krzyczał z dumą numizmatyka, który z pieniędzy robi oręże polityczne. „Nie dla nielegalnej migracji” – oczywiście, w kraju, który sam zwoził ludzi do roboty, teraz mamy walczyć z ich cieniem.

Zapowiedzi ustaw: wraca CPK, i to nie jako infrastruktura, tylko jako kult. Wielki projekt dla wielkiego narodu. Ustawa o PIT zero dla rodzin wielodzietnych – bo jak się nie mnożycie, to może chociaż nie przeszkadzajcie.

I ta mrożąca krew w żyłach zapowiedź: „Jutro składam projekt ustawy przywracający tradycyjny model Centralnego Portu Komunikacyjnego”. Czyli wszystko od nowa, beton w błoto, a betonowe myślenie w ustawy.

„Nie będę awansował sędziów, którzy godzą w konstytucyjny porządek” – brzmi jak groźba pod adresem całego sądownictwa. „Nie ma Polski A i Polski B” – ale będzie Polska IPN.

Wszystko podlane retoryką „Polski normalnej”, czyli takiej, gdzie wszystko, co nie mieści się w różaniec i marsz życia, zostaje nazwane „zagrożeniem”.

KANCELARIA, CZYLI „IPN-PLUS”

Skład osobowy najbliższych współpracowników nowego prezydenta wygląda jak lista obecności na zjeździe fanów Romana Dmowskiego. Zbigniew Bogucki – szef KPRP, w roli prawa ręka. Prawdziwy patriota, choć nieco wyblakły po województwie zachodniopomorskim.

Adam Andruszkiewicz – kiedyś narodowiec, potem PiS-owiec, teraz wiceszef kancelarii. Człowiek, który uważa, że homoseksualizm to moda z importu, a cyfryzację najlepiej prowadzić na dyskietkach.

Paweł Szefernaker – dyrektor gabinetu, w przeszłości ekspert od spinowania faktów i zamiany klęsk w sukcesy.

Marcin Przydacz, Sławomir Cenckiewicz, gen. Bryś, gen. Kowalski, Jarosław Dębowski – zestaw „patriotów” tak mocny, że już samym nazwiskiem można uruchomić procedurę „wezwania do Ojczyzny”.

Kapelanem prezydenta został ks. Jarosław Wąsowicz, znany z pielgrzymek kibiców. Nareszcie duszpasterstwo narodowe będzie miało swoją kurię w Belwederze.

CO DALEJ?

To będą trudne lata. Już nie tylko dlatego, że prezydent nie wie, czym jest AI, ale też dlatego, że wie, czym jest „tradycja narodowa” i zamierza to udowadniać przy każdej okazji. Najlepiej ustawą.

Donald Tusk ma przed sobą nie przeciwnika politycznego, ale rywala z innego wymiaru. To nie jest kohabitacja. To „Wesele” Wyspiańskiego, tylko że z Piotrowiczem w roli Chochoła.

Została nam jeszcze ironia, dowcip i nadzieja, że ktoś wyłączy to widowisko przed drugą turą historii.

Na razie: żyjmy, obserwujmy i trzymajmy się Konstytucji. Chociaż w jej imieniu teraz przemawia IPN z funkcją głowy państwa.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights