BIELEJEWSKA RADA BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO, CZYLI JAK DRONY, KACZYŃSKI I CENCKIEWICZ SPADLI NAM NA STODOŁĘ

Warszawa

Od trzech dni w Bielejewie zbiera się Rada Bezpieczeństwa Narodowego, czyli my: Franek od kur, Stachu od świń, Heniek od traktora, Zbyszek od budowy i ja, domorosły filozof po trzech piwach. Siedzimy w stodole, obradujemy, gdzie kopać schrony i jak zabezpieczyć wieś, bo drony ruskie latają, a w telewizorze marki Rubin – ustawionym na snopku – ONZ pokazują.

KACZYŃSKI Z PUSZKĄ PO PIWIE

Pierwsza wiadomość, co nas rozgrzała bardziej niż śliwowica, to ta, że Kaczyński ogłosił zbiórkę na PiS. Chłopy parsknęli śmiechem. – On to już całkiem jak ksiądz na odpustach – powiedział Franek. – Różaniec w jedną, puszka w drugą. Tyle że u niego nie na kościół, tylko na koty, billboardy, marsze.
Stachu dodał: – No i na ochroniarzy, bo bez nich to by go nawet do Bielejewa nie wpuścili.
Ja na to: – Jak dyktator żebrze o kasę, to znak, że inflacja go dopadła. Wódka drożeje, a partia kosztuje więcej niż nowy dach na stodole.

NAWROCKI I RADA BEZMYŚLNYCH NARRACJI

A tu nagle wieść, że prezydent Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Cała wieś ryknęła śmiechem: – To gdzie? W TikToku? – pyta Heniek.
I jeszcze tego Cenckiewicza przytargał. Bez kwitów na tajemnice, ale z butami. To tak, jakby na zebranie wiejskie przyszedł Stachu bez koszuli, ale z widłami – głośny, groźny, ale papierów żadnych. A przecież on już kiedyś ujawniał tajemnice jak dzieciak, co wynosi kiełbasę z piwnicy i krzyczy, że to dla narodu.
W naszej wsi mówimy na takich: „pies na łańcuchu, ale łańcuch z gumy”.

TRUMP I JEGO POMYŁKA

Potem Trump palnął, że te drony to „pomyłka”. Franek zaklął: – Pomyłka to była, jak moja stara zamiast cukru wsypała sól do kompotu. Ale jak dziewiętnaście dronów naruszy niebo, to już nie pomyłka, tylko ruska napaść.
Heniek dorzucił: – Trump gada, jakby mu Putin scenariusz pisał. On zawsze myli: wojna – pokój, Rosja – Ameryka. To taki sołtys świata, co zgubił pieczątkę i teraz udaje, że nic się nie stało.

BOSACKI NA RUBINIE

A w nocy na Rubinowym ekranie wystąpił Marcin Bosacki. Chłop gadał tak, że nawet Zbyszek od budowy przestał chrupać ogórka. – Niebo nad Polską zostało celowo pogwałcone – powiedział.
– O, to prawda – krzyknął Franek. – Jak dziewiętnaście razy przelecą, to nie przypadek. To jak moja stara: jak raz czy dwa wróci późno, to przypadek. Ale dziewiętnaście razy? To już plan operacyjny.
Bosacki walił w Rosję jak cepem w snop: o orwellowskim języku, o kłamstwach, o historii. Aż poczuliśmy dumę, że chłop tak pięknie nasze niebo broni. Szacun dla niego – pierwszy raz od dawna mieliśmy wrażenie, że ktoś w ONZ mówi językiem wsi: prostym, jasnym i twardym.

SIKORSKI JAK GOSPODARZ

Niech ktoś powie złe słowo na Sikorskiego, to Franek od kur go kijem pogoni. Chłop trzyma tę dyplomację jak gospodarz lejce. ONZ zebrał, świat zwołał, a potem w Fox News przyłożył, że Rosja nie tylko w Ukrainie, ale i w Polsce buszuje.
U nas we wsi mówi się: jak gospodarz patrzy na podwórko, to i lis się boi do kurnika zaglądać. A Sikorski patrzy tak, że Putinowi aż uszy więdną.

NATO JAK NASZA OSP

I jeszcze NATO uruchomiło operację „Eastern Sentry”. Chłopy przy stole zgodnie: – To jak nasza OSP, tylko zamiast wiadra mają F-35. Jak syrena zawyje, to jedni ciągną traktor, drudzy w gumofilce wskakują. Oni lecą w myśliwcach. Duch ten sam.

WSPÓLNY FRONT – TUSK I NAWROCKI

No i w końcu Tusk w Sejmie powiedział, że w tej sprawie rząd i Nawrocki będą działać razem. Franek się zadumał: – To jak u nas, jak się pali stodoła. Nieważne, czy Stachu z Mietkiem się żrą o pole, wszyscy lecą z wiadrami. Bo płoną nasze dachy.
I choć do Nawrockiego mamy taki szacunek jak do kota, co nam gęś zadusił, to jednak lepiej, żeby tym razem stanął tam, gdzie trzeba.

KONKLUZJA Z BIELEJEWA

Tak więc w Bielejewie wiemy swoje. Kaczyński żebrze jak organista na odpuście, Nawrocki robi z państwa TikToka, Trump myli wojnę z pogodą, a Cenckiewicz chodzi w butach bez kwitów. Ale Bosacki i Sikorski gadają jak trzeba, Tusk trzyma ster, a NATO stoi za nami jak nasza remiza.

I choć my tu w stodole kopcimy kiełbasę i planujemy, gdzie kopać schron – w kartoflach czy pod chlewem – to czujemy, że Polska nie jest sama. Bo jak powiedział Heniek, nalewając kolejną kolejkę: – Dopóki Bosacki wali w ONZ jak cepem, a Sikorski prowadzi lejce, dopóty my w Bielejewie możemy spokojnie jeść śledzia.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights