




Piątek, dzień jak co dzień w Polsce 2025. Kiedy w innych krajach piątek oznacza koniec tygodnia i początek marzeń o winie i serialu, u nas oznacza eksplozję chaosu, kompromitacji i korupcji w rytmie „Jeszcze Polska nie zginęła”. Dzisiejszy przegląd piątkowej paranoi zaczniemy tam, gdzie spadają pieniądze jak deszcz w tropikach: w Funduszu Sprawiedliwości.
Agenci CBA weszli do imperium ojca Rydzyka, co już samo w sobie brzmi jak zwiastun kiepskiej komedii z lat 90., ale to dzieje się naprawdę. Zabezpieczono dokumenty dotyczące ponad 21 milionów 497 tysięcy 908 złotych – tak, liczmy co do złotówki, bo to przecież pieniądze „na pokrzywdzonych”. Tylko że zamiast pomagać ofiarom przemocy, sfinansowały telewizyjne pogadanki z moralnością na sznurkach.
Siedem umów, siedem grzechów głównych: „Po stronie prawdy” (460 tys. zł), „Pokój ludziom dobrej woli” (180 tys. zł), „Bądźmy bezpieczni” (416 tys. zł), „Bezpieczni w rodzinie” (658 tys. zł), „Prawda a historia” (5,48 mln zł), „Centrum Ochrony Praw Chrześcijan 2020–2023” (7,12 mln zł) i „Centrum Ochrony Praw Chrześcijan 2024–2026” (7,18 mln zł).
Wszystko to w imię „walki z przestępczością”, ale zamiast realnego wsparcia ofiar – były konferencje, ulotki, broszury, reportaże i transmisje na TV Trwam, czyli w skrócie: propagandowa papka do podgrzewania w mikrofalówce dla elektoratu 60+.
Prokuratura: mamy dowody na ustawianie przynajmniej jednego konkursu. Marcin Romanowski – w roli rozgrywającego. Ziobro – sprawstwo polecające. Hasło przewodnie? „Dla Ojca Dyrektora – wszystko. Reszta może się modlić o cud”.
Ojciec Rydzyk, od lat korzystający z państwowej kroplówki, oczywiście czuje się prześladowany. Twierdzi, że „nowy rząd go nęka”. Proszę bardzo – biedny zakonnik, któremu rząd zakręcił kurek z gotówką. SUV zaszlochał, studio zapłakało, a „światło prawdy” zgasło jak świeczka na wietrze – choćby Chanukowej. Jeszcze moment i Rydzyk zacznie opowiadać o męczeństwie w wersji deluxe.
Ale to nie koniec piątkowych cudów.
Prezydent Karol Nawrocki, który odmawia awansów dla funkcjonariuszy ABW i SKW oraz blokuje ordery i odznaczenia, udowadnia, że można być głową państwa i jednocześnie kulą u nogi dla bezpieczeństwa narodowego. Tomasz Siemoniak mówi wprost: „To uderzenie w państwo”. Tusk: „Sabotaż”. A Nawrocki? Spotyka się z młodzieżą i opowiada o wolności słowa, sugerując, że planowana ustawa o blokowaniu treści w internecie to cenzura, choć jeszcze nie zna jej finalnego kształtu.
W tej samej chwili Radosław Sikorski pokazuje, że MSZ złożyło 95 wniosków o medale za długoletnią służbę, z czego 48 zostało uwzględnionych. Prezydent nie wyjaśnił, według jakiego klucza odrzucił resztę. Kancelaria Prezydenta odpisała, że uzasadnienia były „niedostateczne”. Sikorski ripostuje: „Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera”. I tak oto odznaczenia państwowe stały się nową linią frontu.
A żeby nie było za mało absurdu: Marek Siwiec, nowy szef Kancelarii Sejmu, porównał relacje z Pałacem Prezydenckim do tresowania psa: „Jak raz się uderzy gazetą po nosie, to może zrozumie”. Niezły obrazek – polski prezydent jako jamnik z ambicjami owczarka niemieckiego.
I jeszcze Braun. Bo oczywiście, że Braun. Sondaż pokazuje, że 51% Polaków chce, by poniósł odpowiedzialność karną, ale 26% uważa, że jego zachowania to po prostu „wolność słowa”. Siedem procent chce go w rządzie. Gdyby podpalił Sejm, pewnie 12% uważałoby, że „ciepło wygląda ładniej na tle biało-czerwonej flagi”.
A jakby tego było mało – Donald Tusk pojawił się na wyremontowanym Dworcu Zachodnim i powiedział: „Robimy, nie gadamy”. Opozycja oszalała. PiS krzyczy o „kradzieży zasług”. Trzaskowski mówi o „wzorowej współpracy”. A tymczasem perony stoją, windy działają, a pociągi spóźniają się jak zawsze – czyli wszystko po staremu, ale przynajmniej z daszkiem.
Na dokładkę – piątka z Telegrama. Pięć osób, w tym nieletnia, zatrzymane za współpracę z obcym wywiadem. Zdjęcia obiektów strategicznych, wynagrodzenia w kryptowalutach, pełny pakiet nowoczesnego szpiegostwa w stylu „Zrób zdjęcie elektrowni i zgarnij Bitcoina”. To się dzieje. A służby, którym prezydent odmawia awansów, jakoś wciąż działają.
To jest właśnie Polska w piątek: państwo, w którym fundusze idą do zakonników, odznaczenia są rzucane jak ochłapy, prezydent wetuje wszystko z wyjątkiem własnych ambicji, a Braun rośnie w sondażach, podpalając demokrację z uśmiechem wizjonera.
I uwaga – to dopiero popołudnie.


Dodaj komentarz