Warszawa

BÓG, HONOR, KLASA MEMÓW. POLSKA W RUINIE, LEWICA W AUTOKOMENTARZU, GLAPIŃSKI NA ZWOLNIENIU WYWROTOWYM

Zadziwiające, że w kraju, w którym prezes NBP przypomina postać z kreskówki o inflacyjnej katastrofie, prezydent rozważa weto jako codzienny rytuał duchowy, a wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego pisze do TSUE listy, których nie powstydziłaby terapeutka z forum Onetu, lewica postanawia analizować… samą siebie. Na łamach Krytyki Politycznej powstały dwa żałośnie autoreferencyjne felietony, które pokazują, że część tej formacji politycznej wciąż myli lustro z oknem na świat.

Zamiast skomentować prawdziwe wyzwania – walkę o KPO, przedłużające się śledztwo wobec Rydzyka, dramatyczną ewolucję polityki amerykańskiej i napięcia wokół Ukrainy – Galopujący Major i Tomasz Markiewka tworzą narracje tak samouwielbiające i wyzute z aktualności, że gdyby były ciastkami, byłyby biszkoptami z pustki.


WARIANT CZARZASTY: POLOWANIE NA RAZEM
https://krytykapolityczna.pl/kraj/jak-tusk-i-czarzasty-beda-chcieli-zatopic-partie-razem/

Galopujący Major snuje opowieść o tym, że Tusk i Czarzasty knują, jak zatopić partię Razem. Podobno Zandberg jest groźny, bo się nie sprzedaje, a Czarzasty – jak stary lew z cyrku – potrafi chodzić po linie lojalności z balastem ministerialnym.

Felieton to prawdziwe political fanfiction, w której PSL to już trup, Hołownia to hologram, a Nowa Lewica – stara przystawka, którą się znów przyprawi, gdy przyjdzie pora. Tymczasem Razem rośnie, więc należy je zgnoić.

Major obawia się nie tyle siły Razem, co tego, że nie chcą być jak Kulasek czy Wieczorek – ułożeni, bezpieczni, bez ambicji. Straszne. Zamiast brać stołki, chcą reform. Zamiast być tłem, chcą być treścią. Groźni jak warzywo w mięsnym.

Nawrocki im wszystko zawetuje? Jeszcze lepiej. Bo wtedy wyborcy się wkurzą i zagłosują na… Czarzastego. Plan idealny, rodem z politycznego Escape Roomu.


MARKIEWKA I PRALKI, CZYLI BOGACTWO NA MIARĘ RYNKU
https://krytykapolityczna.pl/kraj/polska-20-najbogatszy-kraj-swiata-kapitalizm-markiewka/

Drugi tekst, Tomasza Markiewki, to próba filozoficznej odpowiedzi na pytanie: „Skoro jesteśmy 20. gospodarką świata, czemu nie czujemy się jak Szwajcarzy?” Odpowiedź? Bo mamy pralki, ale nie mamy zespołu folklorystycznego. Mamy ZUS, ale nie mamy dożynek. Mamy PKB, ale nie mamy ducha.

To bardzo smutna diagnoza i równie smutna publicystyka. Markiewka opowiada o nierównościach, indywidualizacji dobrobytu i zaniku dobra wspólnego, jakby właśnie odkrył esej z 1997 roku. Tyle że świat nie czeka. Wojna trwa, migracje szaleją, UE walczy o przetrwanie, a Trump chce zamknąć Europę w szafie.

W tym czasie Markiewka sugeruje, że powinniśmy się zatrzymać i przemyśleć definicję bogactwa. Może przy ognisku. Może z gitarą. Może z Nową Lewicą, która zorganizuje krąg refleksji. A potem ruszymy do boju – z banerem „Więcej parków i usług publicznych, mniej pozorów”.


KRYPTOWETO JAK STAN UMYSŁU

Tymczasem w Polsce rzeczy dzieją się naprawdę. Prezydent Nawrocki bawi się klauzulą sumienia w wersji legislacyjnej, szykując kolejne weta, jakby to były kartki świąteczne. Podobno znowu wstrzyma ustawę o KPO – bo przecież kto by chciał miliardów euro z Brukseli, skoro można mieć moralne zwycięstwo?

Glapiński, samozwańczy król złotówki, właśnie przeżywa bunt poddanych – pracownicy NBP wypychają go do kąta, a Komisja Etyki (tak, taka istnieje!) bada, czy przypadkiem nie zamienił się w lidera sekty monetarnej. W tle Trybunał Konstytucyjny wysyła list do TSUE, że w Polsce „łamane są prawa sędziów”.

Ale nie sędziów „starych” – tylko tych „nowych”, z nadania PiS-u. Wiceprezes TK domaga się ochrony jak panda w Chinach – bo przecież praca bez immunitetu to już prawie praca fizyczna.


TRUMWIRAT BEZ LITOŚCI: ZELEŃSKI, MACRON, SCHOLZ

Świat tymczasem nie zatrzymał się na rondzie w Radomiu. Zełenski spotyka się w Londynie z liderami Zachodu. Buduje się nowy triumwirat: Macron, Scholz, Zełenski. Polska, zamiast w tym uczestniczyć, czeka, aż Zełenski przyjedzie do Warszawy z bukietem wdzięczności i da się sfotografować przy Kolumnie Zygmunta.

Prezydent nie jeździ do Kijowa – bo może przecież czekać, aż Ukraina sama przyleci. Tymczasem USA flirtuje z Rosją, Trump stawia Europie warunki, a Kreml chwali nową strategię bezpieczeństwa USA, bo to „zgodne z naszą wizją”. To mniej więcej tak, jakby PiS pochwalił ustawę Czarzastego – więc coś tu chyba nie gra.


PODSUMOWANIE: WSZYSCY GADAJĄ, NIKT NIE PŁYNIE

Lewica analizuje samą siebie, zamiast działać. Prezydent bawi się weta-pokerem. Glapiński traci kontrolę, ale udaje, że to plan. A Trybunał wysyła listy z błaganiem o immunitet, jakby ktoś miał mu go zabrać. Europa się zmienia, Ameryka dryfuje, a Polska trwa – w stanie permanentnego autoeseju.

A Krytyka Polityczna, zamiast wbić pazur w rzeczywistość, publikuje teksty o tym, dlaczego nie jesteśmy Danią. Bo najwidoczniej wciąż myśli, że wystarczy napisać o świecie, żeby go zmienić.

**Wszystko to, i wiele więcej, do przeczytania na **https://krytykapolityczna.pl. Polecam z zatyczkami do uszu i herbatą z melisy.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights