Zarządzanie to sztuka — głównie sztuka udawania, że wszystko idzie zgodnie z planem, nawet jeśli jedyne, co naprawdę mamy, to plan awaryjny do planu awaryjnego. W świecie, gdzie strategia ma sens tylko w PowerPoincie, a kontrola strategiczna polega głównie na kontrolowaniu kto ma rację w open space, zarządzanie urasta do rangi sztuki performatywnej.
Strategia — czyli mit o przygotowaniu
Jak wynika z licznych opracowań (czytaj: zbioru nadziei i pobożnych życzeń menedżerów), strategia to projekt rozwoju. Brzmi dumnie. Problem w tym, że często jest to projekt klasy: „w razie czego udamy, że nie było budżetu”. Kiedy pojawia się kryzys, decydenci zaczynają tworzyć scenariusze… nie po to, by je wdrażać, ale żeby móc później powiedzieć: „Wiedzieliśmy, że tak będzie. Mamy przecież slajd numer 48.”
Kontrola — teatr z zaskoczenia
Kontrola strategiczna to moment, w którym firma orientuje się, że wdrożyła strategię tylko połowicznie, bo „ktoś nie doczytał umowy”. W praktyce oznacza to, że powołuje się zespół ds. kontroli, który robi dokładnie to samo, co zespół ds. wdrażania, tylko w odwrotnej kolejności. Po miesiącach analiz okazuje się, że strategia była świetna, tylko firma się do niej nie nadawała.
Monitoring — czyli jak nie zauważyć katastrofy
System kontroli i monitoringu w firmie działa jak luksusowy termometr w piekle: niby informuje, że jest gorąco, ale co z tego? Zrównoważona karta wyników? Oczywiście. Cztery perspektywy? Tak, mamy. Tylko nikt nie pamięta, która jest która, a drzewo strategii zwiędło z braku podlewania.
Rentowność — magiczne zaklęcie księgowych
Rentowność to takie słowo, które rzuca się w pokoju zarządu, żeby uciszyć księgowych. Mamy rentowność sprzedaży, rentowność kapitału, rentowność inwestycji — czyli trzy sposoby, by wytłumaczyć, że zarabiamy albo nie, ale w Excelu wygląda to całkiem nieźle.
Usprawnianie procesów — torturowanie ludzi Leanem
Ostatni hit: Lean Sigma. Brzmi jak japońska dieta cud, ale to po prostu sposób na powiedzenie ludziom: „Teraz będziecie robić więcej, szybciej i taniej, ale bez podwyżek, bo tak mówi strategia.” Business Process Reengineering też wraca jak zombie — znów próbujemy rysować wszystko od nowa, jakby Word i Excel były narzędziami mistycznymi.
Podsumowując: zarządzanie to nie nauka. To nie sztuka. To kabaret. I jak każdy kabaret, potrzebuje widowni, która uwierzy, że śmiech to zdrowie. W końcu nikt nie planuje przegrywać. Ludzie po prostu nie planują.

Dodaj komentarz