WTORKI Z OGNIEM I KOŃMI TROJAŃSKIMI – CZYLI POLITYCZNE FOLKLORY, SZPIEG Z KOLUMBII I ŻUREK Z PIEKŁA RODEM

Warszawa

Jeśli ktoś jeszcze miał złudzenia, że w Polsce można mieć spokojny wtorek, to znaczy, że dopiero co wrócił z ośmioletniego urlopu na Islandii, gdzie media nie sięgają, a ludzie nie wiedzą, kto to Paweł Kukiz.

Ale u nas? Wtorek to stan umysłu. To dzień, w którym wszystko płonie — śmietniki, sądy, nerwy i resztki rozsądku. A gdyby ogień miał Twittera, to byłby rzecznikiem PiS-u.


SZPIEG Z KOLUMBII, CZYLI KTO NAM PODPALIŁ STODOŁĘ

Zaczęło się od sensacji: 27-letni Kolumbijczyk, współpracujący z rosyjskim wywiadem, podpalił coś w Polsce. A dokładniej: dwa razy coś podpalił. Bo przecież nie można od razu zniszczyć demokracji – trzeba ją najpierw przypalić, jak kiełbasę na grillu w Bieszczadach.

I teraz: zamiast zająć się tym, jak Rosja przenosi sabotaż do krajów NATO, jak werbuje ludzi, jak działa hybrydowo — prawica zrobiła z tego mema z napisem: „Zobaczcie! Migranci palą nasz kraj!”

Wszyscy cudzoziemcy — bierzcie się do roboty, bo za chwilę każdy z was będzie w TVP jako podejrzany numer jeden. Zresztą, kto by się przejmował faktami, skoro można od razu skręcić całą opowieść o złych migrantach, złej Unii i dobrym Jarku z Nowogrodzkiej, który zna prawdę i ma benzynę.


KACZYŃSKI, CZYLI POŻAR W MAGAZYNIE FAKTÓW

Jarosław Kaczyński zwołał konferencję. I jak zwykle, zamiast wody, przyniósł ogień. Bo po co merytoryczna odpowiedź, skoro można spalić całą wieś, by znaleźć jednego konia trojańskiego?

Kaczyński opowiadał o migracji, Niemcach, Brukseli, Niemcach, zdradzie, Niemcach, nielegalnych strefach, gdzie policja nie wchodzi, i jeszcze raz — o Niemcach.

Prawdziwy One-Man Show paranoi narodowej, tylko bez muzyki i z publiką, która już nawet nie klaska, tylko kiwa głowami z lękiem, że prezes zaraz wyciągnie miotacz ognia.

A wszystko po to, by przygotować grunt pod Marsz 11 Października – czyli nowe „Obudź się, Polsko”, tylko tym razem z transparentami w stylu „Migranci do gazu, Polacy do lasu”.


ŻUREK I PAWEŁCZYK-WOICKA, CZYLI „SĄD SĄDEM, A KULTURA MUSI BYĆ Z NAMI”

Na krajowym podwórku spłonęła inna dziedzina: wymiar sprawiedliwości. W rolach głównych: nowy minister Waldemar Żurek i przewodnicząca KRS – Dagmara Pawełczyk-Woicka, czyli duet jak z „Taniec z Gwiazdami”, tylko że na polu minowym.

Pawełczyk-Woicka poskarżyła się, że Żurek jest konfrontacyjny, że nie ma tej finezji, tego ciepła, tego… no, tego Ziobry.

Tymczasem Żurek, po ośmiu latach kopania w bagno Ziobrystów, po prostu odpalił latarkę i powiedział: „Dzień dobry, czas posprzątać.” I nagle okazało się, że światło boli.


KANDYDAT NA SZEFA NIK, CZYLI CZŁOWIEK NIE Z NASZEJ BAJKI

Mariusz Haładyj – człowiek kompetentny, umiarkowany, z doświadczeniem. Zgłoszony na szefa Najwyższej Izby Kontroli, czyli tej instytucji, która sprawdza, kto w rządzie robi przekręty. I co się dzieje?

Lewica mówi: „Zaraz, zaraz… a on krzyczał kiedyś na wiecu?”

Nie? To podejrzane.

W Polsce kandydat, który nie uczestniczył w wojnie polsko-polskiej, tylko po prostu zna się na robocie, to jak albinos w dżungli. Wszyscy patrzą i mówią: „ładny, ale chyba nieprzystosowany”.


ATOM W ANGLII, CZYLI „ZOSTAWIAMY WAM COŚ NA ZIMĘ, EUROPO”

USA przenoszą broń atomową do Wielkiej Brytanii. Tego jeszcze nie było od 2008 roku. Niby w geście solidarności, niby, żeby Putin nie fikał, ale też trochę jakby powiedzieli:

„Nie, no jasne, jesteśmy z wami, tylko my tu chwilowo do Azji, to wy trzymajcie głowicę, jakby co.”

Europa udaje, że wszystko rozumie, Polska cieszy się, że ktoś coś przesunął, a Putin – jak to Putin – już szykuje sobie nową mapę stref wpływów, gdzie Polska jest w legendzie jako: „Strefa testowa”.


TUSK – JEDYNY, KTÓRY NIE GRA W „IDŹ NA CAŁOŚĆ”

I w tym wszystkim tylko Donald Tusk siedzi spokojnie, jakby grał w inną grę. Nie Marsz, nie Marsz 2.0, nie sabotaż, nie podpalenia. Tylko rządzenie. Odpowiedzi, ustawy, spotkania z partnerami zagranicznymi.

Zero fajerwerków. Zero grania na emocjach. Tylko… państwowość. Nuda dla mediów. Ale kojąca nuda.

I chyba właśnie dlatego opozycja się tak wścieka – bo jak to, rząd nie krzyczy? Rząd nie płonie? Rząd nie nawołuje do krucjaty? Przecież tak się nie da rządzić w Polsce!


PUENTA: CZYLI CO NAM ZOSTAŁO Z TEGO WTORKU?

Został Kolumbijczyk, który podpalił coś z rozkazu Moskwy.
Została prawica, która podpaliła wszystko inne z rozkazu własnej obsesji.
Została Pawełczyk-Woicka, której nie podoba się, że Żurek ma poglądy i odwagę.
Został Tusk, który po prostu nie wariuje.
I został ogień — symboliczny, fizyczny, polityczny.

Czyli klasyczny wtorek w Polsce.
Czyli dzień, w którym cały kraj wygląda jak mem z napisem „This is fine”, tylko kot pali się szybciej niż kawa stygnie.

A wszystko to – bez grama zapachu. Bo jak wiemy: na szczęście internet nie przenosi smrodu. Jeszcze.

Z pozdrowieniami z redakcyjnego bunkra,
Felietonista, co już się nie dziwi niczemu – tylko podlewa ironię, bo pięknie rośnie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights