WIELKA WOJNA W MAŁYM OPEN SPACE – CZYLI BRZOSKA VS APOKALIPSA

Warszawa

Rafał Brzoska, filantrop, przedsiębiorca i – jak sam o sobie mówi – „kreator nowoczesnej odporności narodowej”, znów stanął na wysokości zadania. Tym razem nie chodzi o paczkomaty, tylko o wojnę. Tak, tak – tę prawdziwą, z czołgami, dronami i narodową traumą. W swoim najnowszym manifeście, firmowanym przez Instytut Wschodniej Flanki i Instytut Sobieskiego (czyli duet instytutów, które brzmią jakby właśnie przygotowywały nowy sojusz NATO), Brzoska apeluje: firmy muszą pomóc państwu się bronić.

Jak? Bardzo prosto. Zorganizujcie kursy, zbudujcie schrony, przeszkolcie ludzi z pierwszej pomocy, zróbcie zapasy, a potem może – ale tylko może – zostaniecie uhonorowani odznaką „Zasłużony dla Cyberodporności” i skróconym procesem budowlanym.

TEORETYCZNIE WSPANIALE, PRAKTYCZNIE KALENDARZOWO

Nie zrozummy się źle – sama idea, by prywatny biznes uczestniczył w odporności państwa, jest jak najbardziej sensowna. W końcu i tak wszyscy wiemy, że gdyby coś się stało, to najbliższy powerbank znajdziemy raczej w Biedronce niż w bunkrze MON.

Problem w tym, że cała ta koncepcja przypomina trochę próbę zorganizowania straży pożarnej przez LinkedIna. Każdy coś deklaruje, każdy coś podpisał, wszyscy się lubią – ale jak się zacznie palić, to w pierwszej kolejności trzeba będzie przypomnieć hasło do firmowego konta w chmurze.

A KTO PIERWSZY DO OKOPU?

Z raportu wynika, że 52% pracowników już było na strzelnicy. Czyli mniej więcej tyle samo, ile zna kogoś, kto zna kogoś, kto był w wojsku. Co ciekawe, 49,6% z nich boi się, że jak się nauczą strzelać, to będą powołani jako pierwsi. Czyli logika obrony totalnej brzmi: „im więcej umiesz, tym bardziej milcz”.

Firmy też nie są zachwycone. 44,2% pracodawców mówi wprost: jak nam wezmą ludzi do armii, to kto zrobi kwartalne raporty i wystawi faktury? Wojna wojną, ale cash flow musi się zgadzać.

INSTYTUTY: ROZMACH, KTÓRYM MOŻNA BY OBRONIĆ WIELOPOLE

Oczywiście, nie byłoby tego spektaklu bez patosu. „To nie kolejna analiza, ale konkretna mapa drogowa” – pisze Brzoska we wstępie. I faktycznie, mapa jest konkretna: Fundusz Odporności Państwowej (5–7 mld zł rocznie), baza danych z kursami, system certyfikacji firm, platformy bezpieczeństwa, schrony z ulgą inwestycyjną… Wszystko piękne, tylko że zaczyna to przypominać katalog Ikea dla patrioty.

Chcesz budować bunkier? Proszę bardzo – dostaniesz punkty w przetargach. Przeszkoliłeś 25% załogi z pierwszej pomocy? Masz prawo do uśmiechu wojewody. Kupiłeś AED? Gratulujemy, teraz możesz rozmawiać z generałem.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ SPOŁECZNA 2.0

Rafał Brzoska to człowiek, który potrafi połączyć CSR z DRL (czyli Defense Readiness Level). Tyle że w tym szaleństwie jest metoda – a w tej metodzie dużo autopromocji. I niech będzie, w końcu każdy walczy jak umie. On walczy raportami. My felietonem. Inni – ciszą.

Z raportu wynika jedno: Polacy chcą być odporni, ale niekoniecznie chcą, by ta odporność miała adres ich firmy. Ludzie boją się, że nauka obrony osobistej zamieni ich w mięso armatnie, a posiadanie defibrylatora uczyni ich strategicznym celem. Pracodawcy też nie chcą, żeby ich najlepsi handlowcy nagle zostali plutonem logistycznym w Hajnówce.

CZYLI CO?

Czy raport jest potrzebny? Tak. Czy sensowny? Momentami. Czy przełomowy? Tylko dla tych, którzy jeszcze nie wiedzieli, że Finlandia ma strategiczne rezerwy zboża.

I tak oto, drodzy państwo, obrona narodowa stała się częścią działu HR. A Brzoska? Brzoska znowu wygrał. Bo choć nikt nie wie, co z tym wszystkim zrobić – wszyscy o nim mówią. I to jest prawdziwa odporność. Medialna.

[Źródło: Rzeczpospolita – https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art43210451-obrona-kraju-to-nie-tylko-wyzwanie-dla-panstwa-jak-moga-mu-pomoc-firmy]


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights