WESOŁYCH ŚWIĄT, ALE NIE DLA NICH

Warszawa

Gdy śnieg próbuje przykryć moralny krajobraz polskiej polityki, a światełka choinkowe oświetlają nie tylko witryny sklepowe, lecz i absurdy życia publicznego, nadchodzi pora na najtrudniejszy gatunek literacki: życzenia świąteczne. Tradycyjnie ciepłe, pełne otuchy i nadziei. Ale czy naprawdę zasłużyliśmy na coś więcej niż długopis i prezydenckie veto?

Zacznę klasycznie. Życzę sobie pokoju. Takiego prawdziwego, nie tego z konferencji prasowych. Niech wschodnia granica Europy przestanie być sceną geopolitycznych koszmarów, a Ukraina — symbolem bohaterstwa i cierpienia — wreszcie odetchnie. Tylko błagam, niech nikt już nie mówi, że to „spór o strefy wpływów”, bo to język starych generałów i świeżych idiotów.

Życzę sobie wzrostu gospodarczego, ale nie tego z prezentacji PowerPointa Ministerstwa Finansów. Niech gospodarka nie będzie już polem eksperymentów dla ludzi, którzy myślą, że kapitalizm to gra planszowa, a PZU to ich rodzinny folwark. Niech w końcu ktoś powie jasno: nie potrzebujemy taniego kredytu z worka Świętego Mikołaja, tylko stabilnego prawa, niskich kosztów energii i państwa, które zamiast przeszkadzać, przynajmniej udaje, że pomaga.

A skoro o Świętym Mikołaju mowa — drogi brodaczu, jeśli jeszcze odbierasz korespondencję z Polski, to przypominam: Carrefour nie musi być państwowy, a prokuratura nie musi być groteskowa. Wiem, wiem — brzmi to jak science fiction, ale w tym kraju nawet o normalność trzeba pisać listy.

W nowym roku życzę sobie inteligentnych przywódców, którzy potrafią mówić o sztucznej inteligencji bez nerwowego zająknięcia. Ludzi, którzy rozumieją, że AI to nie tylko chatbot piszący przemówienia Andrzeja Dudy (ups, przepraszam: Karola Nawrockiego), ale narzędzie do zmiany świata. Pod warunkiem, że nie oddamy jej w ręce tej samej ekipy, która przez dekadę nie ogarnęła systemu ePUAP.

I tu, wreszcie, szczera i nieironiczna wdzięczność dla Donalda Tuska i jego rządu. W świecie, gdzie jeszcze niedawno konstytucja była dekoracją, a prawo służyło do bicia przeciwników politycznych, jego ekipa zaczęła żmudny proces odgruzowywania państwa. Tusk nie czaruje – on po prostu robi. Zamiast epickich frazesów, są konkrety: próby odbetonowania sądów, rozbrojenia bomb ustawowych i przywrócenia instytucjom publicznym resztek godności. Nie wszystko idzie gładko – w końcu odziedziczyli kraj po politycznych piromanach – ale samo to, że konstytucja znów ma wartość większą niż ulotka wyborcza, to już jest coś.

A skoro już przy prezydencie jesteśmy. Karol Nawrocki — człowiek, który zawetował więcej ustaw niż przeczytał książek. Symbol wszystkiego, co można zrobić źle, mając dostęp do pieczątek. Prezydent, który widzi w Okrągłym Stole relikt zdrady narodowej, a nie cud kompromisu. Historyk wyhodowany na archiwalnej paszy IPN-u, który myli rolę arbitra z funkcją sabotażysty. W święta życzę mu jednego: żeby kiedyś zrozumiał, że państwo to nie muzeum historii pisanej na zamówienie, tylko żywy organizm, który trzeba rozumieć, a nie tresować. Albo chociaż żeby przestał przeszkadzać tym, którzy próbują naprawiać to, co jego polityczni patroni rozwalali przez lata.

Nie zapominajmy też o prokuraturze, tej tragikomicznej instytucji, w której awanse rozdziela się jak prezenty na firmowej Wigilii — według zasług politycznych, a nie kompetencji. Życzmy jej, żeby wreszcie oderwała się od kolan polityków i stanęła na własnych nogach. Tak, wiem, że to życzenie nierealne, ale przecież święta to czas cudów.

A dla PiS i Konfederacji? Świąteczne życzenia? Ależ oczywiście! Niech Braun dalej eksploruje granice absurdu w polityce zagranicznej, niech Mentzen rozważa kolejne genialne strategie marketingowe typu „korepetycje z ekonomii dla domorosłych tyranów”, a Bosak… niech Bosak po prostu milczy. Choć raz. Dla odmiany.

Niech Kaczyński znajdzie pod choinką lustro. Takie, które pokazuje rzeczywistość, nie przekaz dnia. I niech wie, że karma nie potrzebuje daty ważności. Człowiek, który zamienił partię w sektę, państwo w teatr cieni, a debatę publiczną w rynsztok, zasługuje na prezent, który zawsze omijał jego choinkę: prawdę. Bez pudru, bez TVP Info, bez wianuszka lizusów. Oby zrozumiał, że historia, choć często cierpliwa, nie lubi być długotrwale gwałcona.

A na koniec – życzenia dla nas, zwykłych śmiertelników: nie dajmy sobie wmówić, że Polska to tylko wybory, weta i propagandowe jasełka. To również my – sfrustrowani, zmęczeni, ale jeszcze nie całkiem zgorzkniali. Wciąż zdolni do śmiechu, ironii i niezgody na polityczny kicz.

Wesołych Świąt, Polsko. Obyś kiedyś dorosła do własnych marzeń.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights