
Niektórzy mawiają, że w polityce nie ma przypadków. Inni, że jest tylko złudzenie negocjacji. Ale w przypadku umowy handlowej USA-UE nie ma co zgadywać: Donald Trump wszedł do pokoju negocjacyjnego jak do baru w Teksasie i wyszedł z hamburgerem, frytkami i Europą na wynos.
„POROZUMIENIE” ZWANE POKORNIE KOMPROMISEM
Kiedy Trump ogłasza sukces, warto sprawdzić, co zniknęło ze stołu. Tym razem zniknęła idea wolnego handlu, równowagi i resztki europejskiej godności. Zamiast niej dostaliśmy 15-procentowe cła, czyli mniej niż Trump chciał (30–50 proc.), ale więcej niż ktokolwiek rozsądny mógłby łyknąć bez popitki. A Europa co zrobiła? Pokiwała głową i powiedziała: „No dobrze, ale przynajmniej nie bije”.
Ursula von der Leyen przekonała całą Unię, że lepiej zgiąć kolano niż stracić parasol atomowy. Viktor Orbán krzyczy, że to porażka. Marine Le Pen piszczy, że to zdrada. A Donald Tusk? On wie swoje. Bo kiedy Trump sięga po taryfy, Tusk sięga po kalkulator. I wie, że konflikt z USA to mniej LNG, mniej broni i więcej kłopotów.
POLSKA W TYM WSZYSTKIM CZYLI OD PODZESPOŁU DO PAŃSTWA Z ZESZYTU
Polscy przedsiebiorcy, jak zwykle, nie mają głosu w negocjacjach, ale za to mają opinie. I wszystkie sprowadzają się do jednego: „Miało być gorzej, a wyszło jak zwykle”. Prezes BCC uznał, że to jak z wyprowadzeniem kozy z izby: dalej śmierdzi, ale już bez efektu stereo.
Dla nas, jako dostawcy części do niemieckich aut, pojawia się szansa: może teraz nie przez Niemcy, ale prosto do USA? Może nasze Śruby, zderzaki i pedały gazu będą lądować w Fordach i Tesla-ch? Może nawet znów ktoś w Sejmie wspomni o polskim samochodzie elektrycznym, którego istnienie ogranicza się do logotypu na PowerPoincie?
ZAKOŃCZENIE WOLNEGO HANDLU: REQUIEM DLA NAIWNYCH
Unia Europejska pogodziła się z tym, że wolny handel to już historia. Komisarz Szevčovič powiedział, że trzeba się dostosować do nowej rzeczywistości. Czyli do rzeczywistości, w której USA wystawiają rachunek, a Europa płaci. Czasem pieniędzmi, czasem aluminium, a czasem własną godnością.
No i oczywiście zobowiązania: 250 miliardów euro rocznie na amerykańską energę, setki miliardów na amerykańską broń. Jak mawiał klasyk: jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o dolary. I o to, kto trzyma pistolet, a kto trzyma portfel.
A W POLSCE? TUSK REKONSTRUUJE, SUWEREN ZIEWA
Zostawmy na chwilę transatlantyckie dramaty. U nas w kraju teatr trwa: rekonstrukcja rządu Donalda Tuska miała być nowym otwarciem, a wyszła z tego rotacja w biurze. Według sondaży „herbata od mieszania nie staje się słodsza” – ponad 78 proc. obywateli uznało zmiany za żadne zmiany. Nawet wyborcy KO wzruszyli ramionami.
Politolodzy już ostrzegają: albo Tusk zaskoczy jakimś projektem z gatunku „zbudujmy metro do Augustowa”, albo do listopada notowania KO będą przypominać kurs rubla po nałożeniu sankcji. Z kolei PiS rośnie, Mentzen pęcznieje, a Braun wciąż łamie prawo i zdrowy rozsądek.
PODSUMOWANIE: WOLNOŚĆ, CŁA I STARE NARRACJE
Świat przyspiesza, a my debatujemy o tym, czy prezydent powinien nominować generała przed czy po TikToku. Trump robi interesy, Ursula robi miny, a Europa kupuje amerykańską energę, broń i wizję przyszłości, której sama już nie umie wymyślić.
A Polska? Polska nadal jest pomiędzy. Między zderzakiem a hamulcem, między Trumpem a Tuskiem, między sondażem a satyrą. Jak zwykle.
Ale przynajmniej koza wyszła z izby.

Dodaj komentarz