TRUMP, PUTIN I „DUCH ANCHORAGE”, CZYLI JAK SPRZEDAWAĆ UKRAINĘ Z GWIAZDKĄ GRATIS

Warszawa

Czy można zorganizować Boże Narodzenie z okupacją w tle? Czy Święty Mikołaj dotrze do Zaporoża saniami opancerzonymi przez NATO? Czy pokój na ziemi może być pakietem negocjacyjnym w stylu Trumpa: tani, nieprzemyślany, opakowany w brokat i klejony taśmą z praw autorskich do rzeczywistości? A może Putin zamówił pokój ze zwrotem ziem, ludzi i oleju napędowego?

Znowu widzimy stary duet: Trump i Putin. Jeden gra amerykańskiego Mesjasza pokoju w wersji z żelu i samoopalacza, drugi przykleja sobie aureolę ofiary, która „musiała” napaść Ukrainę, bo Europa zachowywała się jak zły weterynarz wobec chorego niedźwiedzia. Przesłanie Kremla: „Nie chcemy zawieszenia broni. Chcemy pokoju. Ale na naszych warunkach, czyli z Ukrainą jako sosem do imperialnego schabowego”.

EUROPA? PROSZĘ WYJŚĆ. POLSKA? DO TABLICY. W berlińskim planie gwarancji: misja wojskowa kierowana przez Europę, wsparta przez USA, mechanizm monitorowania, 800-tysięczna armia ukraińska, ustawa Kongresu USA. Putin na to: „Niet”. A może nawet jeszcze bardziej niet, bo przecież NATO to zło, a koalicja chętnych to NATO po wódce. Europejczycy w odpowiedzi zareagowali jak zawsze: konferencją i rozczarowaniem.

W tej operze z kurzu i złudzeń, Trump występuje jako ten, który „chce pokoju przed świętami”. Moskwa ten pomysł traktuje z grubsza jakby to była propozycja otwarcia cerkwi na Techno Sylwestra. Kreml szczuje na Europejczyków, że to ich wina, że nie będzie pokoju. Bo Europa to wróg numer dwa. Numer jeden to oczywiście NATO. Numer zero: Zachód w ogóle.

A Polska? Polska jak zwykle z workiem sprzeczności. Rząd Donalda Tuska na arenie międzynarodowej robi, co może, by odzyskać poważanie, jakie roztrwonił, przez osiem lat, dziarski wąż w ślepej uliczce, czyli Jarosław Kaczyński i jego gang z Nowogrodzkiej.

Premier Tusk mówi twardo o wsparciu dla Ukrainy, stara się utrzymać wspólnotę interesów z Berlinem i Paryżem, a w tym samym czasie w kraju Karol Nawrocki, ten nasz „prezydent z Castoramy” (bo pasuje do każdej ściany), wetuje budżet, wetuje wszystko, co może, byle robić dobrze swoim mocodawcom z PiS-u i jeszcze lepiej Putinowi.

W tym samym czasie Bogucki, Cenckiewicz i Przydacz zajmują się sobą nawzajem i pogrzebem godności publicznej debaty. Każdy z nich to osobna parodia świadomości państwowej, a razem przypominają Biuro Propagandy w wersji TikTok: głośno, śmiesznie i z literówkami. A wszystko to w rytmie marsza żałobnego dla reputacji Polski.

Jakby tego było mało, z Orlenu wydobywają się kolejne opary absurdu. Spółka Skarbu Państwa, pod zarządem Szoguna Obajtka i Tuhaj-beja Roga, przypominała bardziej rozdział z „Ojca chrzestnego” niż raport finansowy. Nowe doniesienia o przetargach, które przypominają losowania Lotto, tylko że główną nagrodą są nasze pieniądze, pokazują, że państwo teoretyczne nie tylko żyje, ale i świetnie się ma. Obajtek tłumaczy się przed prokuraturą, listy pisze do Kaczyńskiego, a media publikują pseudonimy, które świadczą o jednym: nikt tam nie czuje, że to wszystko toczy się naprawdę. Kabaret? Raczej tragifarsa.

W tym kontekście próba rozliczenia ośmiu lat demolki państwa przez ekipę PiS przypomina sprzątanie po huraganie przy użyciu szczoteczki do zębów. Prokuratura wreszcie zaczęła działać, ale co z tego, skoro połowa kluczowych dokumentów była niszczona w ostatnich tygodniach urzędowania Ziobry i jego ludzi? To tak, jakby złapać złodzieja, który już dawno zdążył ukryć łup w skrytce bankowej na Węgrzech, a Orban – oczywiście – odmówił ekstradycji.

Tymczasem opozycja, czyli PiS i jego przystawki, rozpaczliwie próbują odzyskać wiarygodność, wystawiając przed kamery tych samych ludzi, którzy jeszcze miesiąc temu tłumaczyli, że wszystko było zgodne z procedurami. A że procedury pisali sobie sami – to już szczegół. Nawrocki za prezydenta? Czarzasty pod rękę z Kosiniakiem? Przypomina to casting do trzeciego sezonu „Ucha Prezesa”, tylko że teraz nikt się już nie śmieje.

ZAPOROŻE, DONBAS I „ZIELONE LUDZIKI” W TLE
Trumpowi marzy się Donbas pod choinkę. Putinowi: cała Ukraina plus pierwsze 10 krajów NATO. Rosja ogłasza, że Donbas to już dawno za mało. Chersoń, Zaporoże, Krym? Pakiet imperialny. A kto ma wątpliwości, niech się zapyta o „ustalenia z Alaski” – czyli spotkanie Trumpa i Putina w Anchorage, gdzie podobno przeliczano ziemie na baryłki ropy i uściski dłoni.

UKRAIŃSKIE WYBORY? NIECH KREML WYBIERA
Kiedy Zełenski proponuje wybory pod bombami, Putin odpowiada: „Nie ma demokracji bez partii prorosyjskich, bez dostępu do medii rosyjskich i bez Wiktora Medwedczuka na plakacie”. Absurd? Nie, plan. Rosji nie chodzi o wybory, tylko o ich brak. Im gorzej, tym lepiej. Wtedy Putin może stukać Trumpa w plecy i szeptać: „zobacz, oni są niereformowalni, z nimi się nie da”.

DUCH ANCHORAGE I OLEJ Z WENEZUELI
A tymczasem Trump, w ramach dyplomacji spod czapki z daszkiem, zarządza blokadę tankowców do i z Wenezueli, ogłasza Wenezuelę Maduro „organizacją terrorystyczną” i gra w geopolitycznego strażaka z kanistrem benzyny. Ceny ropy rosną, propaganda Putina w ekstazie, bo każda decyzja Trumpa umacnia rosyjski przekaz: „Patrzcie, Ameryka nie ogarnia, tylko my mamy plan”.

A ORBAN PISZE DO MIKOŁAJA
Węgierski przytulak Kremla, Viktor Orban, pisze list do Putina, pytając, czy jak on się sprzeciwi konfiskacie rosyjskich aktywów, to Moskwa będzie go dalej głaskać. Odpowiedź była jasna: „dobry piesek, możesz szczekać na Unię jeszcze trochę”.

TRUMP JAKO MEDIATOR? CZYLI KUP PAN POKÓJ
Trump gra pokojem jak sprzedawca odkurzaczy: szybko, bez instrukcji, z gwarancją do momentu zamknięcia drzwi. Z perspektywy Moskwy, to prezydent idealny: nie czyta, nie rozumie, ale chce sukcesu. Putin rozumie jedno: z Trumpem się gada jak z aplikacją pogodową – wystarczy wpisać „make peace” i wyskoczy „only if you give me Crimea”.

I NA KONIEC: POKÓJ BEZ POKOJU, ORLEN BEZ ZASAD
W tej układance najstraszniejsze jest to, że nikt nie chce pokoju. Każdy chce swojego zakończenia wojny. Trump dla sondaży. Putin dla mapy. Orban dla lizaka. Europa dla spokoju. Ukraina dla przeżycia.

Ale dopóki gwarancje bezpieczeństwa Ukrainy mają polegać na tym, że Trump machnie ustawą, a Putin przybije pieczęć, to lepiej jednak zostawić to wszystko św. Mikołajowi. On przynajmniej potrafi zniknąć przez komin, a nie przez sondaż.

A tymczasem w Polsce karuzela nieudolności kręci się dalej. Daniel „Szogun” Obajtek i Michał „Tuhaj-bej” Róg zostali bohaterami kolejnych zawiadomień do prokuratury. Orlen to już nie spółka Skarbu Państwa. To legenda, mit, kabaret i prokuratorski kalendarz w jednym. Zamiast paliwa – opary kolesiostwa. Zamiast strategii – listy do Jarosława, że „to nieprawda, że nie ukradliśmy, tylko pomyliliśmy magazyn”.

Jeśli ktoś się zastanawia, dlaczego Moskwa tak kocha polską prawicę, to odpowiedź jest prosta: bo ona robi za darmo to, co rosyjski wywiad musiał kiedyś robić za duże pieniądze.

PS. Tylko proszę, nie mówcie Putinowi, że Euroclear to nie jest własność Trumpa. Jeszcze poprosi o zamrożone aktywa z odsetkami i choinkę. A Nawrocki podpisze to z uśmiechem, jeśli znajdzie gdzie ma ten podpis złożyć.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights