Szwajcaria się ogląda, a Tusk wyciąga smartfona

Warszawa

Szwajcaria się ogląda, a Tusk wyciąga smartfona

Zdarzyło się coś niebywałego: Polska gospodarka w 2025 roku wyprzedziła Szwajcarię. Tak przynajmniej oznajmił premier Donald Tusk na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, nie myląc jej, co należy pochwalić, z giełdą marzeń sennych.

„W tej kategorii wielkości gospodarek Polska właśnie w roku 2025 będzie na miejscu dwudziestym na świecie i wyprzedzi Szwajcarię” – ogłosił Tusk, z kamienną twarzą godną człowieka, który już raz przeżył euro 2012, więc teraz nic go nie złamie.

Zrobił to podczas wydarzenia pod nazwą „Deregulacja. Znosimy bariery, ułatwiamy życie” – konferencji tak przyjaźnie nazwanej, że aż brzmi jak instrukcja obsługi blendera. Premier nie tylko mówił, ale i pokazywał: pryzmę przepisów, które „poszły out” (cytat), oraz smartfona, który stał się metaforą nowej epoki. Tak, moi drodzy – era segregatorów minęła. Teraz będziemy komplikować rzeczy cyfrowo.

Nie można Tuska nie pochwalić. Serio. Mówił płynnie, składnie, nie rzucał kartkami w widownię, a jego wizja – jakkolwiek śmiała – była zaskakująco racjonalna. „To nie jest jednorazowe zadanie” – zaznaczył o deregulacji, co od razu podniosło ciśnienie każdemu, kto ma alergię na trwające reformy. A jednocześnie pokazał, że rozumie jedno: że nowoczesna gospodarka to nie tylko PKB per capita, ale też mniej kartek, mniej zezwoleń i więcej kliknięć.

Tusk jak przystało na rasowego liberała w wersji 2025 – trochę techno, trochę human, trochę spin doctor – rozgrywał emocje i statystyki z równą sprawnością. Mówił o tym, że Polak ma wyższą siłę nabywczą niż Japończyk. I tylko nikt nie zapytał: czy wliczono w to koszt terapii po wizycie w ZUS-ie?

Czy Polska rzeczywiście wyprzedziła Szwajcarię? Cóż, statystyka to piękna rzecz – jak się dobrze potrząśnie, to nawet Białystok wygląda jak Zurich. Ale jedno trzeba Tuskowi oddać: rzadko kiedy premier przemawia z takim rozmachem, a jednocześnie nie obiecuje darmowego cukru w każdej piekarni. Za samo to – brawa. Może nawet dwa.

Tymczasem Szwajcaria może spać spokojnie. Tusk zajął się bowiem przepisami, a nie Alpami. Na razie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights