POLSKA W RYTMIE WETA – CZYLI JAK PRZEPUSZCZA SIĘ CYFROWĄ WOJNĘ PRZEZ SEJMOWĄ BRAMKĘ

Warszawa

Nie odrzucono weta. Powtórzę, żeby dotarło: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej NIE ODRZUCIŁ weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy wdrażającej unijne przepisy o kryptowalutach. Ustawy, która miała chronić setki tysięcy obywateli przed cyfrowymi oszustwami. Zwyciężył sabotaż, triumfowała ignorancja, a w loży dla vipów tej hańby Bogucki z uśmiechem szczęśliwego chłopca, który właśnie zniszczył komputer w szkole, bo myślał, że to mikrofalówka.

RADOŚĆ PRAWICY – CYFROWE DYWANIKI DLA MOSKWY

PiS-owska satysfakcja z tego, że „udało się” zablokować ustawę, przypomina radość strażaka, który z dumą pokazuje, jak dobrze pali się remiza. Tłumaczą to walką o „wolność”, ale to nie wolność, tylko cyfrowa anarchia, podszyta naiwnością lub czymś znacznie gorszym – wygodną lojalnością wobec niewidzialnych beneficjentów chaosu.

Decyzja Sejmu to śmiertelny cios dla jakiejkolwiek polityki państwowej w zakresie bezpieczeństwa rynku kryptoaktywów. Polska została oficjalnie jedynym państwem Unii Europejskiej, które nie wdrożyło unijnych regulacji MiCA, pozwalających walczyć z oszustwami, praniem brudnych pieniędzy i działaniami obcych służb.

KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO W FURII. A ZŁODZIEJE W EUFORII

KNF już nie milczy. Urzędnicy nie ukrywają wściekłości. Nie po to od miesięcy pracowali nad wdrożeniem przepisów, żeby teraz jakiś samozwańczy obrońca „cyfrowej wolności” wetował wszystko, bo w Czechach ustawa ma mniej stron.

Tylko że to nie jest konkurs na długość broszury, tylko kwestia tego, czy 600 tysięcy oszukanych Polaków dostanie jakąkolwiek ochronę. Nie dostanie. Nie dziś. Bo większość parlamentarna nie potrafiła zebrać większości konstytucyjnej, a część posłów opozycji postanowiła udawać, że ich to nie dotyczy.

LEŚKIEWICZ, CZYLI MISTRZ OPOWIEŚCI O ZAMKU Z PIXELI

Powody podane przez rzecznika prezydenta Leśkiewicza? Że ustawa umożliwia „blokowanie domen”? A że w Czechach ustawa ma dziesięć stron, a u nas sto? Serio? To jakby zrezygnować z ratownika na plaży, bo ma za duże gwizdki.

Zaufajmy Leśkiewiczowi – przecież to człowiek, który o rynku cyfrowym wie tyle, co mewa o blockchainie. A mimo to kreuje się na eksperta od swobód obywatelskich w sieci, choć sam najchętniej wróciłby do czasów, gdy internet wydawało się na kartki.

ZIOBRO ZNÓW ZNIKNĄŁ, ALE DAŁ GŁOS JAK DUCH W PUSZCZY

A propos spektakli: były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – obecnie eteryczna postać z komunikatora internetowego – przemówił z zagranicy, stawiając warunki jakby był wyrocznią, a nie politykiem z 26 zarzutami.

Odmowa powrotu do Polski pod pretekstem „bezprawia” to taktyka znana z podręczników o ucieczkach elity mafijnej – najpierw budujesz system pod siebie, potem uciekasz, gdy system przestaje cię chronić. Ziobro mówi o Pegasusie, sądach, zemście Tuska – jakbyśmy wciąż byli w jego prywatnym serialu politycznym. I nie, nie zamierza wracać na razie, chyba że ktoś przyszyje mu immunitet do kurtki.

TUSK I RZĄD ZOSTALI NA POLU WALKI SAMI – ALE Z TWARZĄ

Donald Tusk i jego ministrowie zrobili wszystko, co można było zrobić. Projekt był sensowny, zgodny z prawem unijnym, chronił interes obywateli i rynek. Ale jeśli głosowanie w Sejmie staje się teatrem absurdalnych fochów i sabotażu, to nawet najlepszy projekt kończy w koszu, razem z nadziejami na cyfrowe bezpieczeństwo.

Tusk miał rację: Polska potrzebowała tej ustawy. A teraz – dzięki głosom nieodpowiedzialnych posłów – zamiast systemu nadzoru, mamy system nadziei, że może tym razem nikt nie ukradnie całych oszczędności emeryta z Nowego Targu przez aplikację z końcówką .ru.

TO NIE KONIEC. TO OSTRZEŻENIE

Zablokowanie tej ustawy to nie koniec walki – to ostrzeżenie, że nawet w dojrzałej demokracji idiotyzm i sabotaż mogą wygrać z wiedzą i odpowiedzialnością. Że zawsze znajdzie się ktoś, kto nazwie bezpieczeństwo „nadregulacją”, a porządek prawny „zamachem na wolność”.

Z takim podejściem Polska nie wejdzie w cyfrową przyszłość – zostanie cofnięta do cyfrowej wersji średniowiecza, gdzie każdy może być ofiarą, a nikt nie odpowiada.

Zegar tyka. Następna fala oszustw już się zbliża. Tylko tym razem – po decyzji Sejmu – nikt nie może powiedzieć: „nie wiedzieliśmy”.

Wiedzieliśmy. I przegraliśmy głosowanie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights