
Kiedy światowe media grzmią o największej od lat fuzji w branży rozrywkowej, gdy Paramount Skydance wyciąga 110 miliardów dolarów niczym grubego karpia po świętach, w Polsce rozlega się inny dźwięk: swojski, dobrze znany rechot prawicy — pełen ulgi, satysfakcji i tej charakterystycznej nadziei, że może w końcu los dowiezie im prezent, najlepiej taki, który zaszkodzi TVN.
Bo oto Paramount, rodzinny biznes Ellisonów karmiony politycznymi koneksjami Donalda Trumpa, przejmuje Warner Bros. Discovery — właściciela TVN. Polska prawica już porywa kiełbasę z patelni, dolewa sobie trunku i szepcze w zachwycie: „Może wreszcie zrobią z tym TVN-em porządek!”
HISTORIA NIEDOSZŁEGO ZABÓJSTWA – CZYLI PIS I TVN: MIŁOŚCI TU NIE BYŁO
Żeby zrozumieć obecne uniesienie prawicy, trzeba przypomnieć sobie, jak przez niemal dekadę PiS próbował zadusić TVN gołymi rękami. Najpierw delikatnie, jak kot próbujący udawać, że nie zrzucił właśnie doniczki. Potem brutalniej, systemowo – ustawą „Lex TVN”, która w istocie była próbą wrogiego przejęcia stacji przez „właściwych” ludzi. Właściwych, rzecz jasna, w rozumieniu Kaczyńskiego – czyli tych, którzy potrafią mówić propagandą płynniej niż wodą.
Były groźby cofnięcia koncesji, naciski oraz medialna kampania nienawiści.. TVN – w przeciwieństwie do mediów państwowych PiS – odpowiadał faktami, a fakty, jak wiemy, były dla tej władzy jak czosnek dla wampira.
Przez lata cała operacja rozbicia niezależnej stacji zakończyła się jednak efektowną klapą – tak jak kończą się wszystkie ambitne projekty tej formacji: gównem owiniętym w bełkot. Amerykański właściciel bronił TVN jak niepodległości, a PiS mógł sobie tylko popatrzeć.
I NAGLE – BACH! ELLISON WCHODZI CAŁY NA BIAŁO
Teraz pojawia się Paramount Skydance — nie jako progresywna firma z Doliny Krzemowej, lecz konsorcjum trzymające polityczne parasole u Donaldów wszelkiej maści.
Trump – wróg demokracji, idol Konfederacji, człowiek, który z mapy wykreślił światło rozumu – może okazać się dla polskiej prawicy nie mniejszą inspiracją niż Kurski na festiwalu disco polo. Skoro więc rodzina Ellisonów ma powiązania z administracją Trumpa, to w prawicowej wyobraźni zapala się żaróweczka: „No! To teraz Paramount zrobi porządek z tą liberalną szczujnią!”.
Oczywiście, ta sama prawica kompletnie nie rozumie, że globalne koncerny medialne nie dokonują ideologicznych czystek tylko dlatego, że poseł Kowalski napisał o nich coś na X-ie.
DLACZEGO PRAWICA SIĘ CIESZY?
- Bo wydaje jej się, że nowy właściciel będzie bardziej trumpowy niż amerykański. A więc bliższy ich rozumieniu świata. Naiwność tak głęboka, że można by w niej łowić ryby.
- Bo wierzą, że TVN osłabnie i padnie na kolana, najlepiej w stronę Kaczyńskiego.
- Bo mylą interesy globalnego rynku z polskim folklorem politycznym. Paramount nie przejmuje WBD po to, by robić przysługę Mentzenowi.
- Bo każde tąpnięcie w amerykańskiej strukturze właścicielskiej TVN widzą jako szansę na rewanż za lata upokorzeń medialnych.
Problem polega na tym, że świat nie działa według fantazji PiS-u, który nadal uważa, że jeśli gdzieś na świecie ktoś ma pieniądze, to po to, żeby ich bronić przed TVN.
A TERAZ KŁOPOTY – KALIFORNIA MÓWI „STOP”
Zanim jednak polska skrajna prawica otworzy drugą butelkę taniego szampana, warto zaznaczyć: ta transakcja może jeszcze polec. I to nie dlatego, że TVN się postawi, tylko dlatego, że Kalifornia nie ma najmniejszego zamiaru pozwolić na rzeźnię w Hollywood.
Gavin Newsom – gubernator, który Trumpa traktuje jak wirusa o nieznanym pochodzeniu – już zapowiedział bezkompromisową walkę.
Rob Bonta – prokurator generalny – grzmi, że fuzja oznacza masowe zwolnienia i drenaż sektora kreatywnego.
Senator Adam Schiff dorzuca swoje: „Paramount czy Netflix, zasady są te same. Kontrola musi być ekstremalna”.
Czyli krótko: Kalifornia ma więcej do powiedzenia niż jakakolwiek polska partia marząca o upadku TVN.
A JAK TO WIDZI ŚWIAT?
Zagraniczne portale piszą wprost: Ellisonowie wygrali batalię o WBD, ale muszą przetrwać polityczny sztorm. Jedni prognozują, że transakcja przejdzie gładko w Europie. Inni twierdzą, że Newsom i Bonta mogą ją zatrzymać równie skutecznie, jak zatrzymano rurociągi Trumpa.
Za to giełda reaguje euforią, bo giełda kocha ruchy tektoniczne bardziej niż stabilność. Paramount +24%, Netflix +13% – wszyscy się cieszą, bo każdy coś ugra.
A POLSKA? POLSKA TRADYCYJNIE SZUKA W TYM SIEBIE
Jedni widzą w tym zagrożenie, inni nadzieję. Republika Sakiewicza już ostrzy pazury, Polsat ma swój złoty moment, a TVP – jak zwykle – nie wie, czy komentować, czy czekać na instrukcje działu badań psychologicznych.
Tymczasem TVN wciąż ma widzów, wciąż ma pozycję i – co najważniejsze – ma wartość rynkową. To, co dzieje się na poziomie globalnym, nie zmienia faktu, że w Polsce jest największym prywatnym medium informacyjnym, które żadnej partii nie wpadnie do kieszeni tak łatwo, jak Konfederacja wpada w objęcia Putina.
FELIETONOWA PRAWDA NA KONIEC
Fuzja Paramount–WBD to nie jest operacja na sercu TVN. To globalny ruch kapitału, w którym TVN jest jednym z wielu elementów. Polityczna prawica cieszy się, bo nie zna realiów międzynarodowych korporacji, a jej wiedza o rynku medialnym kończy się tam, gdzie zaczyna się pierwszy odcinek „Korony Królów”.
Czy TVN coś grozi? Nie bardziej niż zwykle. Czy prawica ma powód do radości? Oczywiście, że nie. Ale kiedy ostatnio fakty były przeszkodą dla ich wyobraźni?
Tu kończymy. Można czytać, można się śmiać, a można też nalać sobie czegoś mocniejszego i patrzeć, jak świat kręci się dalej – jak zawsze – poza osią, której PiS desperacko szuka od lat.

Kiedy światowe media grzmią o największej od lat fuzji w branży rozrywkowej, gdy Paramount Skydance wyciąga 110 miliardów dolarów niczym grubego karpia po świętach, w Polsce rozlega się inny dźwięk: swojski, dobrze znany rechot prawicy — pełen ulgi, satysfakcji i tej charakterystycznej nadziei, że może w końcu los dowiezie im prezent, najlepiej taki, który zaszkodzi TVN.
Bo oto Paramount, rodzinny biznes Ellisonów karmiony politycznymi koneksjami Donalda Trumpa, przejmuje Warner Bros. Discovery — właściciela TVN. Polska prawica już porywa kiełbasę z patelni, dolewa sobie trunku i szepcze w zachwycie: „Może wreszcie zrobią z tym TVN-em porządek!”
HISTORIA NIEDOSZŁEGO ZABÓJSTWA – CZYLI PIS I TVN: MIŁOŚCI TU NIE BYŁO
Żeby zrozumieć obecne uniesienie prawicy, trzeba przypomnieć sobie, jak przez niemal dekadę PiS próbował zadusić TVN gołymi rękami. Najpierw delikatnie, jak kot próbujący udawać, że nie zrzucił właśnie doniczki. Potem brutalniej, systemowo – ustawą „Lex TVN”, która w istocie była próbą wrogiego przejęcia stacji przez „właściwych” ludzi. Właściwych, rzecz jasna, w rozumieniu Kaczyńskiego – czyli tych, którzy potrafią mówić propagandą płynniej niż wodą.
Były groźby cofnięcia koncesji, naciski oraz medialna kampania nienawiści.. TVN – w przeciwieństwie do mediów państwowych PiS – odpowiadał faktami, a fakty, jak wiemy, były dla tej władzy jak czosnek dla wampira.
Przez lata cała operacja rozbicia niezależnej stacji zakończyła się jednak efektowną klapą – tak jak kończą się wszystkie ambitne projekty tej formacji: gównem owiniętym w bełkot. Amerykański właściciel bronił TVN jak niepodległości, a PiS mógł sobie tylko popatrzeć.
I NAGLE – BACH! ELLISON WCHODZI CAŁY NA BIAŁO
Teraz pojawia się Paramount Skydance — nie jako progresywna firma z Doliny Krzemowej, lecz konsorcjum trzymające polityczne parasole u Donaldów wszelkiej maści.
Trump – wróg demokracji, idol Konfederacji, człowiek, który z mapy wykreślił światło rozumu – może okazać się dla polskiej prawicy nie mniejszą inspiracją niż Kurski na festiwalu disco polo. Skoro więc rodzina Ellisonów ma powiązania z administracją Trumpa, to w prawicowej wyobraźni zapala się żaróweczka: „No! To teraz Paramount zrobi porządek z tą liberalną szczujnią!”.
Oczywiście, ta sama prawica kompletnie nie rozumie, że globalne koncerny medialne nie dokonują ideologicznych czystek tylko dlatego, że poseł Kowalski napisał o nich coś na X-ie.
DLACZEGO PRAWICA SIĘ CIESZY?
- Bo wydaje jej się, że nowy właściciel będzie bardziej trumpowy niż amerykański. A więc bliższy ich rozumieniu świata. Naiwność tak głęboka, że można by w niej łowić ryby.
- Bo wierzą, że TVN osłabnie i padnie na kolana, najlepiej w stronę Kaczyńskiego.
- Bo mylą interesy globalnego rynku z polskim folklorem politycznym. Paramount nie przejmuje WBD po to, by robić przysługę Mentzenowi.
- Bo każde tąpnięcie w amerykańskiej strukturze właścicielskiej TVN widzą jako szansę na rewanż za lata upokorzeń medialnych.
Problem polega na tym, że świat nie działa według fantazji PiS-u, który nadal uważa, że jeśli gdzieś na świecie ktoś ma pieniądze, to po to, żeby ich bronić przed TVN.
A TERAZ KŁOPOTY – KALIFORNIA MÓWI „STOP”
Zanim jednak polska skrajna prawica otworzy drugą butelkę taniego szampana, warto zaznaczyć: ta transakcja może jeszcze polec. I to nie dlatego, że TVN się postawi, tylko dlatego, że Kalifornia nie ma najmniejszego zamiaru pozwolić na rzeźnię w Hollywood.
Gavin Newsom – gubernator, który Trumpa traktuje jak wirusa o nieznanym pochodzeniu – już zapowiedział bezkompromisową walkę.
Rob Bonta – prokurator generalny – grzmi, że fuzja oznacza masowe zwolnienia i drenaż sektora kreatywnego.
Senator Adam Schiff dorzuca swoje: „Paramount czy Netflix, zasady są te same. Kontrola musi być ekstremalna”.
Czyli krótko: Kalifornia ma więcej do powiedzenia niż jakakolwiek polska partia marząca o upadku TVN.
A JAK TO WIDZI ŚWIAT?
Zagraniczne portale piszą wprost: Ellisonowie wygrali batalię o WBD, ale muszą przetrwać polityczny sztorm. Jedni prognozują, że transakcja przejdzie gładko w Europie. Inni twierdzą, że Newsom i Bonta mogą ją zatrzymać równie skutecznie, jak zatrzymano rurociągi Trumpa.
Za to giełda reaguje euforią, bo giełda kocha ruchy tektoniczne bardziej niż stabilność. Paramount +24%, Netflix +13% – wszyscy się cieszą, bo każdy coś ugra.
A POLSKA? POLSKA TRADYCYJNIE SZUKA W TYM SIEBIE
Jedni widzą w tym zagrożenie, inni nadzieję. Republika Sakiewicza już ostrzy pazury, Polsat ma swój złoty moment, a TVP – jak zwykle – nie wie, czy komentować, czy czekać na instrukcje działu badań psychologicznych.
Tymczasem TVN wciąż ma widzów, wciąż ma pozycję i – co najważniejsze – ma wartość rynkową. To, co dzieje się na poziomie globalnym, nie zmienia faktu, że w Polsce jest największym prywatnym medium informacyjnym, które żadnej partii nie wpadnie do kieszeni tak łatwo, jak Konfederacja wpada w objęcia Putina.
FELIETONOWA PRAWDA NA KONIEC
Fuzja Paramount–WBD to nie jest operacja na sercu TVN. To globalny ruch kapitału, w którym TVN jest jednym z wielu elementów. Polityczna prawica cieszy się, bo nie zna realiów międzynarodowych korporacji, a jej wiedza o rynku medialnym kończy się tam, gdzie zaczyna się pierwszy odcinek „Korony Królów”.
Czy TVN coś grozi? Nie bardziej niż zwykle. Czy prawica ma powód do radości? Oczywiście, że nie. Ale kiedy ostatnio fakty były przeszkodą dla ich wyobraźni?
Tu kończymy. Można czytać, można się śmiać, a można też nalać sobie czegoś mocniejszego i patrzeć, jak świat kręci się dalej – jak zawsze – poza osią, której PiS desperacko szuka od lat.

Dodaj komentarz