
Przysięgam, że jeszcze chwila, a zacznę tęsknić za Pegasusem. Bo przynajmniej wtedy ktoś jeszcze udawał, że coś śledzi. Dziś – w epoce moralnej niewinności postpandemicznej – sądy umarzają afery, prokuratorzy ściskają dłoń podejrzanym, a winni z dumą ogłaszają: „Mówiliśmy, że jesteśmy święci!”
Panie i panowie, afera maseczkowa – ta sama, w której Ministerstwo Zdrowia zamówiło 5 milionów bezużytecznych szmatek od instruktora narciarstwa – została oficjalnie uznana za… nieaferę. Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił, że przestępstwa nie było. Pieniądze były? Były. Maseczki były? Były. Afera była? No jakże by mogła! Przecież wszyscy chcieli dobrze. Nawet Chińczycy!
ŚWIĘCI JANUSZE
Pierwszy z beatyfikacją pospieszył poseł Janusz Cieszyński – dawniej wiceminister zdrowia, dziś specjalista od triumfalnych tweetów:
„To pierwszy krok w stronę prawdy!” – napisał z emfazą, jakby właśnie odkrył zaginiony testament Matki Teresy, wystawiony przez Pocztę Polską.
Nie wiemy, jaki będzie drugi krok, ale obstawiam: złożenie wniosku o odszkodowanie za naruszenie dobrego imienia przez opozycję, media i zdrowy rozsądek.
Z kolei europoseł Müller (ten od „Polska w ruinie”, który dziś w Brukseli zamawia kawę z mlekiem pokory) triumfował:
„Cieszy, że prawda zwyciężyła!”
Tak, cieszy. Cieszy Chińczyków, cieszy narciarza, cieszy nawet te maseczki, które właśnie wylądowały jako materiały do pakowania opon. I nie – nie będzie przeprosin. Chyba że my, obywatele, przeprosimy władzę za zbyt mało entuzjastyczny zakup trefnych maseczek.
UMARŁE ŚLEDZTWO, NIECH ŻYJE ŚLEDZONY!
Wniosek o umorzenie złożyła prokuratura. Ta sama, która wcześniej miała śledzić, badać, rozliczać… A potem przyszła refleksja: „Po co?” I tak ludzie zapomnieli. Tylko jacyś maruderzy z Ministerstwa Zdrowia Leszczyny składali zażalenia – jakby to miało jeszcze znaczenie. Sąd klepnął umorzenie, a Cieszyński z Müllerem ogłosili: „Widzicie, nie jesteśmy złodziejami! Po prostu lubimy nietypowe zakupy!”
I tylko jedno pytanie pozostaje bez odpowiedzi: gdzie te pieniądze, Panie Januszu?
ARMIA, RODZINA, BIZNES – TYM RAZEM U SĄSIADA
Ale żeby nie było, że tylko PiS rozdaje ordery za niekompetencję – nowa władza też nie śpi! W wojsku – jak donosi Onet – awanse generalskie lecą jak drony z Aliexpress. Brat Bodnara? Generał. Syn doradcy Kosiniaka-Kamysza? Generał. Zięć Dudy? Prezes funduszu wojskowego! Co łączy wszystkich? Umiejętności? Nie. Koneksje.
Bodnar tłumaczy: „Mój brat ma 58 lat, jest wzorem służby.”
I rzeczywiście – tyle lat czekał na nominację, że aż rozbolały go plecy od siedzenia przy telefonie. A co na to generał Bieniek? Pewnie właśnie prowadzi syna do kolejnej jednostki – może tym razem będzie dowodził wojną hybrydową z leasingiem?
I pamiętajcie: „to nie nepotyzm, to kompetencje rodzinne”. Przecież każdy zna jakiegoś generała w rodzinie. A jak nie zna – to niech sobie poszuka teścia z kontaktami.
KONFEDERACJA KONTRA „DZIADERSI”
A skoro już przy awansach jesteśmy, warto wspomnieć o raporcie Konfederacji, który z chirurgiczną precyzją rozlicza Platformę Obywatelską z językowego cringe’u. Cytując młodzież: „PO to partia obciachu i dziadersów”.
Autorzy raportu – politolodzy, TikTokerzy i samozwańczy reprezentanci pokolenia Z – stwierdzają, że Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie, bo nie rozumie, czym są saszetki nikotynowe i powołuje się na Jacka Murańskiego. To akurat prawda – choć nie wiadomo, co gorsze.
PO – zdaniem Konfederacji – to partia „40-latków z aspiracjami”, czyli największa klątwa młodego wyborcy. I nawet nie chodzi o program mieszkaniowy. Chodzi o to, że nikt z PO nie zrobił jeszcze mema z Mentzenem i psem Shibą. No jak tu głosować?
GOSPODARKA, GŁUPCY? NIE – ZAKLĘCIE ZUS
Tymczasem w gospodarce… też śmiesznie. Według NBP:
coraz mniej firm planuje podwyżki wynagrodzeń (bo po co? Pracownicy i tak się nie buntują, a ZUS sam się nie zapłaci),
inflacja spada (przynajmniej w oczekiwaniach, bo w koszyku i tak wszystko drożeje),
inwestycje publiczne rosną (czyli rząd coś kupi od kogoś znajomego).
Ale najważniejsze: optimizm inwestycyjny rośnie w sektorze publicznym! Znaczy się: budujemy. Nie wiadomo co, nie wiadomo gdzie, ale za cudze. I tak od 30 lat.
I TAK NAM MIJA PIĄTA RP
Afera maseczkowa? Nie było. Awanse za nazwisko? Zasłużone. PO? Dziaderska. Konfederacja? Młodzieżowa, ale z wąsem. Pensje? Nie wzrosną. Inflacja? Może spadnie. Państwo? Istnieje – ale tylko w aktach notarialnych i nagłówkach Interii.
I w tej bajce wszyscy żyją długo, syto i bezkarnie. Bo oto naród nauczył się, że umorzenie to nowa forma odkupienia. A nepotyzm? To przecież nasza tradycja rodzinna.
Witajcie w Polsce 2025. Zawiń się w maseczkę z Allegro i pamiętaj: jeśli chcesz coś ukraść, to najlepiej… w dobrej wierze.

Dodaj komentarz