
(czyli podsumowanie dnia, w którym wszystko stoi: ceny, sondaże i Polska 205
No i mamy kolejną odsłonę naszego politycznego kabaretu pod tytułem „Inflacja nie rośnie, ale za to rośnie napięcie”. GUS, nasz narodowy wróżbita z tabelkami, ogłosił, że inflacja wyniosła 2,9% we wrześniu. Ekonomiści, jak to ekonomiści, znów rozminęli się z rzeczywistością, niczym posłowie z prawdą. Miało być 3,1%, ale wyszło mniej. Cieszmy się, bo przecież niskie ceny to zawsze powód do radości, o ile nie liczymy usług, które drożeją jak parkometry w centrum miasta.
RPP teraz siedzi nad stopami procentowymi jak ksiądz nad kieliszkiem – wie, że powinien odmówić, ale kusi. Bo jak się obniży stopy, to kredyciki tanie, ludek zadowolony, a sondaże może i podskoczą. Ale czy ktoś tu jeszcze myśli o gospodarce, czy już tylko o tym, kto komu wrzuci więcej % w urnie?
Tymczasem sondaże… Ach, te niekończące się pomiary nastrojów, czyli polityczny odpowiednik prognozy pogody z czarodziejem. KO wraca na prowadzenie, ale z taką dynamiką, że gdyby to był rower, to by się przewrócił z braku ruchu. Polska 2050? No tu mamy zjazd z górki bez hamulców. Wyborcy rezygnują z tej partii jak z siłowni w lutym. Ale za to rośnie Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. I tu już nawet nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać, bo może oni myślą, że „korona” to nadal wirus?
A skoro o zarazach mowa – wraca sprawa Sławomira Nowaka. Były minister, był oskarżony, teraz nie jest. Prokuratura wycofała zarzuty, nie mówi czemu, a premier Tusk, niczym Jedi w senacie, mówi: „Nie politycy decydują o winie, lecz sądy.” Mądrze. I sympatycznie. Donaldzie, trzymaj się tej narracji, bo z koalicjantami typu „znikam na twoich oczach” przyda się każde filozoficzne zaklęcie.
Ale życie nie zna pustki – skoro Nowak wychodzi z kadru, to z drugiej strony wchodzi immunitet Święczkowskiego, Manowskiej i reszty ekipy, która traktuje prawo jak opcję. Każdy kolejny wniosek to jak odcinek serialu, tylko bez zwiastuna i z dużo mniejszą jakością dialogów.
W tym czasie banki płacą CIT – 2,33 miliarda złotych od PKO BP i spółek. Coż, państwo też musi żyć, a skoro obywatel nie wyrabia, to może chociaż bank wydoić do końca. Tusk, w tej samej chwili, mówi: „Lepiej opodatkować banki niż rodziny.” I wiesz co, Donald? Masz rację. Coś mi mówi, że ty jesteś ostatni trzeźwy na tej imprezie.
Na zakończenie dostajemy jeszcze news o polskich żołnierzach w Danii (są zgody i podpisy, spokojnie), i o tym, że syn Rafała Trzaskowskiego nie chodzi na edukację zdrowotną. Serio? To jest temat? Ludzie się martwią ceną gazu, a wy tu o szkolnym programie? Za chwilę dowiemy się, że wnuczka posła Wiśniewskiego nie lubi zup – i co wtedy?! Trybunał?
Podsumowując: kraj stoi na krawędzi zdrowego rozsądku, partie kręcą się w kółko jak chomik w bębenku, a jedyny, który wydaje się wiedzieć, co robi, to Tusk. I chociaż nie uratuje nas wszystkich przed nami samymi, to przynajmniej nie udaje, że jest czarodziejem.
A reszta? Reszta niech się uczy od inflacji, jak nie rosnąć mimo presji.
Koniec dnia. Zasłużony kieliszek ironii dla wszystkich. Z wyjątkiem Grzegorza Brauna. On dostaje kubek gorącej paranoi z pianką.

Dodaj komentarz