G20 NA KREDYT, CZYLI ELITA NA WYNAJEM

Warszawa

Polska weszła do G20 jak gość na wesele bez zaproszenia – tylko że tym razem to my przynieśliśmy wódkę, a rachunek i tak przyjdzie do nas.

Są w historii państw takie chwile, kiedy politycy ogłaszają sukces z miną odkrywców Ameryki, chociaż właśnie dopłynęli do Świnoujścia. Polska przeżywa teraz dokładnie taki moment: dużo fanfar, dużo samozadowolenia i zero kontaktu z rzeczywistością, która siedzi z boku i patrzy na to jak na kabaret objazdowy.

Jeszcze wczoraj słyszeliśmy, że jesteśmy w elitarnym klubie największych gospodarek świata. Że gonimy Szwajcarię, że ją przegonimy, że zaraz zaczniemy rozdawać karty przy globalnym stole. Że w ogóle jesteśmy tygrysem, smokiem i jednorożcem jednocześnie.

A potem przyszedł raport MFW i zrobił to, co raporty robią najlepiej – spuścił powietrze z balonu. Bez emocji. Bez patriotyzmu. Bez telewizji śniadaniowej.

Polska jednak 21. miejsce. Czyli wracamy do drugiej ligi, tylko że z narracją o Lidze Mistrzów.

GOSPODARKA ZROBIONA Z PRZEMÓWIEŃ

Spadek prognoz niby kosmetyczny: 3,5 zamienia się w 3,3, 2,7 w 2,4. W tabelce – drobiazg. W polityce – katastrofa wizerunkowa, którą trzeba szybko przykryć kolejnym sukcesem z konferencji prasowej.

Bo polska gospodarka od lat jest opowiadana, a nie zarządzana. Donald Tusk opowiadał o wyprzedzaniu Szwajcarii. Opowiadał ładnie, przekonująco, niemal literacko. Problem polega na tym, że PKB nie czyta wystąpień premiera i nie reaguje na entuzjazm.

Gospodarka nie rośnie od narracji. Rośnie od pieniędzy, inwestycji i sensownych decyzji. Czyli od rzeczy, które są mniej medialne niż tweety.

G20 – STOŁEK DLA GOŚCIA SPECJALNEGO

Najpiękniejsza jest jednak historia z G20. Polska jedzie na szczyt i zachowuje się jak ktoś, kto właśnie dostał awans do pierwszej klasy, choć wciąż siedzi na dostawce. Minister finansów mówi o „najważniejszym stole świata”. Słusznie. Tyle że przy tym stole jedni jedzą, a inni robią za dekorację. Polska na razie sprawdza, czy jest serwetką czy gościem.

Zaproszenie dostaliśmy od Donalda Trumpa, człowieka, który prowadzi politykę zagraniczną jak reality show. Dziś zaprasza, jutro obraża, pojutrze zmienia zasady i twierdzi, że zawsze tak było. W takim świecie nasze miejsce w G20 jest równie stabilne jak jego wpisy w internecie. Czyli do pierwszego kaprysu.

ŚWIAT PŁONIE, POLSKA LICZY MIEJSCA

Podczas gdy Polska liczy, czy jest 20., czy 21., świat zajmuje się drobiazgami, takimi jak wojna, ropa i globalna destabilizacja. Cieśnina Ormuz – przez którą płynie 20 proc. światowej ropy – staje się narzędziem szantażu. Iran gra geografią jak szachista. Rosja finansuje swoje operacje kryptowalutami. Chiny robią swoje i nawet nie muszą się chwalić.

A Polska? Polska patrzy w tabelę i sprawdza, czy awans jest już oficjalny. To trochę jak liczyć punkty w trakcie pożaru.

DŁUG – NAJWIERNIEJSZY TOWARZYSZ SUKCESU

Jest jeszcze dług publiczny, który rośnie spokojnie, systematycznie i bez rozgłosu, jakby wiedział, że nikt go nie będzie cytował w przemówieniach.

65 proc., 70 proc., 77 proc. PKB – liczby rosną, ale narracja pozostaje optymistyczna. Polska rozwija się dynamicznie, stabilnie i odpowiedzialnie, tylko że na kredyt. To trochę jak chwalić się nowym samochodem, zapominając wspomnieć, że jest w leasingu na 30 lat.

GLAPIŃSKI – MISTRZ WYJAŚNIEŃ PO CZASIE

Na scenę wchodzi Adam Glapiński, który najpierw tłumaczył, że inflacja jest przejściowa, a potem – kiedy przestała być przejściowa – tłumaczył, dlaczego nie była. Pandemia, wojna, kosmos, pogoda – wszystko było winne. Poza nim.

Efekt: drogi pieniądz, drogie życie i państwo, które zadłuża się z miną człowieka, który odkrył, że karta kredytowa nie ma limitu.

PiS – TYGRYS NA KREDYT

PiS opowiadał przez lata o potędze gospodarczej. Morawiecki rysował wizje, Kaczyński mówił o suwerenności, a wyborcy dostawali w pakiecie dumę i rachunek. Ten słynny „polski tygrys” okazał się kotem na dopingu z długu.

Suwerenność finansowana kredytem to nie jest suwerenność. To jest leasing państwa.

TUSK – NOWA OPOWIEŚĆ, STARY PROBLEM

Tusk próbuje pisać nową historię: innowacje, deregulacja, nowoczesność. Brzmi dobrze. Zbyt dobrze. Bo między tym, co mówi, a tym, co działa, stoi państwo, które porusza się z gracją urzędu skarbowego w poniedziałek rano.

I ta przepaść między deklaracją a rzeczywistością jest dziś największym problemem.

NAWROCKI – PREZYDENT OD HAMULCA RĘCZNEGO

A nad tym wszystkim unosi się Karol Nawrocki, prezydent, który najwyraźniej uznał, że jego historyczna rola polega na naciskaniu przycisku „nie”. Weto dla regulacji kryptowalut. Weto dla nadzoru. Weto dla porządku.

W kraju, w którym pieniądze potrafią znikać szybciej niż zdrowy rozsądek w kampanii wyborczej, to nie jest ostrożność. To jest sabotaż w białych rękawiczkach.

FINAŁ: ELITA NA WYNAJEM

Polska ma potencjał. To zdanie powtarzane jest od trzydziestu lat jak mantra, która ma zastąpić rzeczywistość.

Potencjał jednak nie płaci rachunków. Nie wystarczy być przy stole. Trzeba mieć coś do powiedzenia. Nie wystarczy rosnąć. Trzeba wiedzieć po co. Nie wystarczy awansować w prognozie. Trzeba utrzymać się w rzeczywistości.

Na razie Polska wygląda jak ktoś, kto przyszedł na przyjęcie, założył cudzy garnitur i bardzo chce uwierzyć, że jest gospodarzem. A gospodarze – jak to gospodarze – w końcu sprawdzają listę gości. I wtedy zrobi się naprawdę ciekawie.


  1. Tadeusz Drozda

    A może odrobinę optymizmu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights