DAVOS JESZCZE SIĘ NIE ZACZĘŁO, A JUŻ TRZĘSIE ŚWIATEM

Warszawa

To nie było zwykłe Davos. To nie było nawet niezwykle dziwne Davos. To jest Davos w epoce post-rozsądku, w której do jednego szwajcarskiego kurortu zjeżdżają ludzie, którzy wcześniej wspólnie ten świat zrujnowali, by teraz – w cieple kominków i z widokiem na alpejskie szczyty – udawać, że będą go zbawiać.

Światowe Forum Ekonomiczne 2026 dopiero się zaczyna, ale już wygląda jak spektakl o wysokiej stawce i niskim zaufaniu. Przypomina próbę generalną do trzeciego aktu światowej tragedii, gdzie reżyserem jest ego, scenografią chaos, a głównym aktorem – Donald Trump, czyli polityczny Gremlin po północy.

TRUMP W ROLI LODOWEGO DEKONSTRUKTORA

Donald Trump – człowiek, który globalizację traktuje jak podejrzane sushi, a Grenlandię jak apartament na Airbnb – przyjechał do Davos z ekipą tak liczną, że przypominała otwarcie nowej linii lotniczej. Marco Rubio, Scott Bessent, Howard Lutnick – każdy z nich wyglądał, jakby przyszedł tu nie na negocjacje, tylko na aukcję.

Trump, jak przystało na duchowego lidera ery nieporozumień, rozpoczął grę od pogróżek celnych wobec Europy. Bo przecież nic nie wzmacnia sojuszy jak ekonomiczny bat i polityczny ton wywiadu z wrestlingu. Europa się skrzywiła, Dania zbladła, a Unia… cóż, Unia tradycyjnie zasugerowała utworzenie nowego komitetu roboczego do rozpatrzenia kryzysu komunikacyjnego między sojusznikami.

EUROPA: MISJA PERSWAZJA, ETAP PANIKA

Macron, Merz, von der Leyen – ten święty tryptyk zachodniej równowagi – przyjechali z nadzieją, że uda się ugłaskać Trumpa. Nie przekonać, nie przegadać. Ugłaskać. Bo prezydent USA nie rozumie języka strategii. On rozumie ton reklamy suplementów diety: głośno, absurdalnie i z dużą dawką niepotrzebnej pewności siebie.

POLSKA: CHCEMY DO G20, ALE TAK TROCHĘ NA TIP-TOE

Polska przyjechała do Davos z własnym planem – grać na dwóch fortepianach, nawet jeśli jeden jest rozstrojony, a drugi nie ma klawiszy. Prezydent Nawrocki pojawił się jako symbol „równowagi wartości”, czyli tłumacząc na polski: „próbujemy nie robić wstydu, ale bez gwarancji”. Obok niego Sikorski – człowiek, który wygląda jakby każdy jego gest miał osobny przypis bibliograficzny. I Domański – minister finansów, który mówi o G20 tak, jakby to był Tinder: „jeszcze nas nie wybrali, ale pokazujemy się z najlepszej strony”.

Grenlandia, temat-pułapka, pojawia się jak duch w operze. Polska – między młotem amerykańskim a kowadłem europejskim – udaje, że nie słyszy. Bo jak się nie odzywasz, to może Trump zapomni, że cię widział.

UKRAINA: ZEŁENSKI SZUKA PRĄDU I LOGIKI

Zełenski przyleciał do Davos z nadzieją, że Trump jednak da się przekonać do większego zaangażowania w pomoc dla Ukrainy. Problem w tym, że nadzieja na empatię Trumpa to jak wiara, że bałwan przetrwa karnawał w Rio.

Tymczasem Putin wysłał Kiryła Dmitrijewa – przedstawiciela Rosji, który pojawił się w Davos niczym mucha w zupie z wielbłąda. Jeszcze niedawno obecność Rosji na forum była nie do pomyślenia, dziś jest… dość niezręczna. Ale przecież o to chodzi: światowy porządek nie umiera w hałasie – on tonie w niezręcznym milczeniu przy szwedzkim stole.

CHINY: STRAŻNIK GLOBALIZACJI, CZYLI PARADOKS W NATURZE

Wicepremier Chin He Lifeng postanowił przekonać świat, że to właśnie Pekin jest dziś bastionem wolnego handlu i otwartości. I może nawet ktoś by w to uwierzył, gdyby nie fakt, że zdanie „Chiny bronią wolności” brzmi jak „sęp opiekuje się kaczątkiem”.

TECHNOLOGICZNA MAESTRIA I BRANSOLETKA Z HIPOKRYZJI

Wśród tłumów błyszczeli giganci techu – Jensen Huang, Satya Nadella, Dario Amodei – którzy zapewniali, że sztuczna inteligencja to przyszłość ludzkości. Ich przemowy przypominały kazania w cyfrowym kościele, tylko że wierni byli sceptyczni, a dzwony biły fałszywym alarmem.

Big tech chce przekonać, że AI to dobrodziejstwo. Ale AI w 2026 r. to raczej nowy Bóg rynku – nieprzewidywalny, drogi w utrzymaniu i podatny na błędy. No i, oczywiście, sponsorowany przez Microsoft i McKinsey, którzy współfinansują obecność USA na forum. Czyli AI dla ludu, opłacone przez oligarchię. Klasyka.

DAVOS: WSTĘP DO CHAOSU CZY POCZĄTEK UKŁADANKI?

Forum dopiero się zaczęło, a już pachnie przesytem. Ludzie gadają, kamery migają, a świat – jak zwykle – stoi w miejscu, tylko na lepszym wykładzinowym podłożu. Śnieg topnieje, metafory parują, a jedyną nadzieją pozostaje to, że ktoś naprawdę czegoś się nauczy.

Na razie wygląda to jak bankiet na Titanicu, tylko z nowymi dekoracjami i bez orkiestry.

Ale zostańmy czujni. Davos dopiero się rozkręca, a najgorsze, jak zwykle, może jeszcze nadejść.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights