Nocne flirtowanie przy świecach i dzienne budowanie z gliny – czyli Hołownia gra, a Tusk sprząta

Warszawa

Nocne flirtowanie przy świecach i dzienne budowanie z gliny – czyli Hołownia gra, a Tusk sprząta

Jeśli ktoś sądził, że w polskiej polityce widział już wszystko – to znaczy, że jeszcze nie widział, jak Szymon Hołownia, marszałek Sejmu, nadzieja nowej polityki i samozwańczy prorok umiarkowanego rozsądku, wślizguje się o północy do mieszkania Adama Bielana. Tak, tego Bielana – niegdyś współtwórcy Porozumienia, dziś dyżurnego emisariusza Jarosława Kaczyńskiego i wieloletniego wyjadacza politycznych szachów na poziomie piwnicy.

Spotkanie nie odbyło się w biurze. Nie w Sejmie. Nie w siedzibie partii. Odbyło się w mieszkaniu. O północy. Przy świadkach – bo dziennikarze byli na miejscu szybciej niż sam Hołownia. Oczywiście, oficjalna wersja brzmi: „nic takiego, tylko wymiana poglądów”, ale przecież nawet dzieci w podstawówce wiedzą, że wymiana poglądów o tej porze to eufemizm. Zwłaszcza, gdy w mieszkaniu jest też Jarosław Kaczyński – w wersji nocnej, czyli jeszcze bardziej ponurej niż za dnia.

DLACZEGO TAM POSZEDŁ? PLAN BYŁ PROSTY: GRA NA ZMIANĘ PREMIERA

Nie dajmy się zwieść kurtuazyjnym oświadczeniom. Kulisy są proste i bolesne. Hołownia – który od wyborów czuje się w koalicji jak zawiedziony kochanek – gra na wymianę Donalda Tuska na nowego premiera. W kuluarach mówi się o scenariuszu: PO out, Kosiniak-Kamysz in, a Szymon – pan od przyzwoitości – nagle staje się kreatorem nowego otwarcia. Wszystko, oczywiście, podlane sosem „ratowania Polski przed konfliktem” i „ekumenicznej odpowiedzialności za kraj”. W rzeczywistości to polityczny pucz w bamboszach.

Jak donosi Wprost, podczas nocnego spotkania padła konkretna propozycja: nowy rząd bez Platformy Obywatelskiej i Konfederacji. Premier? Władysław Kosiniak-Kamysz. Architekci? Kaczyński, Bielan i – uwaga – Michał Kamiński, czyli człowiek, który potrafi zdradzić własne poglądy, zanim jeszcze sam je sformułuje.

KAMIŃSKI – WCZORAJ KONSERWATYSTA, DZIŚ LUDOWIEC, JUTRO BĘDZIE GURU OD WEGANIZMU

Nie byłoby kompletnego obrazu zdrady bez Michała Kamińskiego. Gość, który polityczne barwy zmieniał częściej niż Hołownia styl marynarek, dziś wciela się w rolę mędrca-nawigatora. Obecny na spotkaniu, obecny w każdym układzie, zawsze gotów, by pożyczyć moralność na wynos. Gdyby zdrada miała ambasadora – Kamiński byłby jej konsulem generalnym.

HOŁOWNIA – EGOMAN NAD EGOMANAMI

Szymon Hołownia najwyraźniej uznał, że skoro nie udało się być prezydentem, trzeba zostać królem kulis. Problem w tym, że gra w szachy polityczne wymaga czegoś więcej niż tylko ładnego dykcyjnie wystąpienia i wrodzonego samozachwytu. Marszałek chce być kimś więcej niż figurantem – ale jego działania przypominają bardziej nocną grę w „Monopoly” z Kaczyńskim, gdzie wszystkie hotele i tak są już postawione przez Żoliborz.

Zamiast działać w świetle dnia – kombinuje w cieniu, próbując rozegrać własną grę na dwa fronty. Problem polega na tym, że zapomniał o jednej rzeczy: nie jest Napoleonem, tylko jego kartonową wersją z telezakupów.


A W TYM CZASIE – TUSK ROBI RZECZY NAPRAWDĘ WAŻNE

Podczas gdy Hołownia snuł marzenia o zmianie premiera i grał nocą w polityczne Simsy u Bielana, Donald Tusk zwołał spotkanie liderów koalicji. W biały dzień, z kamerami, z porządkiem obrad i – o zgrozo – z decyzjami.

Czterogodzinne spotkanie liderów (Tusk, Hołownia, Kosiniak-Kamysz, Czarzasty) zakończyło się krótko i konkretnie. Włodzimierz Czarzasty podsumował rzeczowo: „wszystkie decyzje podjęte”. Ogłoszą je 15 lipca. Hołownia, tym razem już bez nocy, fotoreporterów i Bielana, rzucił tylko, że „spotkanie było bardzo dobre”. Znów wyczerpał limit przymiotników.

Premier Tusk – jak zapowiedział jego rzecznik Adam Szłapka – miał już gotowy plan rekonstrukcji. Liczba ministrów i wiceministrów ma spaść o 20%. Państwem ma zarządzać się efektywniej, z większą koordynacją. Krótko mówiąc: Tusk naprawia, podczas gdy Hołownia rozwala.


KOALICJA JESZCZE SIĘ TRZYMA – ALE CZYJĄ LINĄ?

W tym momencie warto zadać pytanie: czy Koalicja 15 Października jeszcze istnieje? Formalnie – tak. Ale to, co zrobił Hołownia, to złamanie niepisanego kontraktu zaufania. Grać z Kaczyńskim w nocy, a rano udawać lojalnego koalicjanta – to jak zdradzić żonę z sąsiadką, a potem rano poprawiać jej włosy przed lustrem.

Rekonstrukcja rządu ma dać nową energię, nowe otwarcie. Tusk – co do tego nie ma wątpliwości – robi wszystko, by jeszcze tę koalicję utrzymać. Ale jeśli jego partnerzy będą nadal spotykać się w nocy z PiS-em, to za chwilę trzeba będzie nie rekonstruować, tylko odprawiać msze żałobne za zdrowy rozsądek.


PUENTA?

Szymon Hołownia przekroczył Rubikon. Tylko zamiast armii, miał ze sobą ego i Kamińskiego. Kaczyński wykorzystał moment – jak zawsze – do siania chaosu. A Tusk? Tusk, jak hydraulik w zalanym mieszkaniu, zakasał rękawy i znów naprawia po innych.

15 lipca poznamy decyzje o nowym rządzie. Może być to początek odświeżenia. A może już tylko kosmetyka przed katastrofą. Jedno jest pewne: jeśli w tym rządzie przetrwają ci, którzy w nocy szeptali z diabłem, to Platforma może sobie w listopadzie zamówić pogrzeb z organistą i suchym cateringiem.

A my? Cóż – my znów zostaniemy z popcornem, patrząc, jak politycy grają w „Zgadnij kto dziś zdradził, a kto tylko chciał”.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights