
Siedzę, piję kawę, a tu nagle Emmanuel Macron wyskakuje mi z ekranu jak kuglarz z paryskiego kabaretu i oznajmia, że Europa właśnie przechodzi nuklearną przemianę życia. I to taką, jakiej nie było od czasów, gdy generał de Gaulle zakładał kepi z miną człowieka, który wie, że wszyscy inni spóźniają się do historii.
Nagle wszystko układa się w logiczną całość:
Europa dorasta, a Polska musi zdecydować, czy chce siedzieć przy stole, czy dalej jeść piasek z foremek razem z Nawrockim, Cenckiewiczem i resztą chłopców od mokrej propagandy.
MACRON WYCIĄGA PARASOL. TYM RAZEM ATOMOWY, NIE OD DESZCZU
W Breście Macron przemawia tonem człowieka, który całe życie patrzył, jak inni udają, że mają dorosłą politykę, a teraz postanowił powiedzieć to głośno:
„Nie może być tak, że Europa ma czekać, aż ktoś łaskawie zdecyduje za nią o jej bezpieczeństwie.”
I bach.
Francja otwiera możliwość stacjonowania myśliwców Rafale z bronią jądrową w Polsce.
Nie jako żart. Nie jako fantazja.
Jako realny element odstraszania.
Europa mówi: „Macie miejsce pod parasolem.”
Macron mówi: „To także nasza sprawa, czy śpicie spokojnie.”
A ja prostuję plecy bardziej niż po wizycie u fizjoterapeuty.
ŻYWOTNE INTERESY FRANCJI – CZYLI „NASZE GRANICE SĄ TAM, GDZIE MUSZĄ BYĆ”
Francuska doktryna nuklearna? To nie jest broszura informacyjna. To raczej powieść sensacyjna z końcówką, której nikt nie chce sprawdzać w praktyce.
Prezydent decyduje. I od czasów de Gaulle’a wiadomo jedno:
tam, gdzie kończą się interesy Europy, tam kończą się interesy Francji.
„Francja ma 290 głowic i cztery okręty podwodne stale na morzu.”
W praktyce oznacza to:
„Jeśli nas zaatakujesz, zostaną po tobie tylko geograficzne wspomnienia.”
A teraz pada słowo „Polska” — nie z grzeczności, nie dyplomatycznie, tylko w kontekście realnego odstraszania atomowego.
To jest moment, w którym historia przyspiesza, a my musimy biec, nie iść.
A W POLSCE? DĄSY, FOCHY I GODNOŚCIOWE WESTCHNIENIA
Wyobraźmy sobie, co robi prezydent normalnego kraju po takiej deklaracji.
Dzwoni do Macrona, dzwoni do Tuska, zwołuje Radę Bezpieczeństwa i mówi:
„Wchodzimy w to, bo to nasza przyszłość.”
Ale my nie mamy normalnego prezydenta.
My mamy Karola Nawrockiego, patrona obrażalskich.
Otwiera usta i słyszymy:
— „Nikt mnie nie poinformował!”
To jest poziom politycznego niedojrzałego ego, który powinien być badany klinicznie.
Poziom, którego nawet Kaczyński nie osiąga, choć próbuje od lat.
Zamiast debaty strategicznej mamy więc godnościowe fochy Pałacu i przebąkiwania, że może jednak lepiej rozmawiać z Amerykanami o Nuclear Sharing.
Tymi samymi Amerykanami, z którymi przez lata nikt z Pałacu nie zamienił w tej sprawie nawet jednego rozsądnego zdania.
CENCKIEWICZ – STRAŻNIK TAJEMNIC, DO KTÓRYCH NIE MA KLUCZA
W tle mamy jeszcze Sławomira Cenckiewicza, szefa BBN bez pełnego dostępu do tajemnic państwa.
To dopiero koncept!
To jakby dać strażnikowi skarbu miecz i tarczę, ale powiedzieć mu, że skarb znajduje się w „jakimś budynku, może tym, a może tamtym”.
Efekt?
Przepływ informacji: marny.
Powaga urzędu: w rozsypce.
Zaplecze decyzyjne: w piwnicy.
Państwo w rękach ludzi, którzy mylą politykę bezpieczeństwa z amatorskim filmem kręconym telefonem.
EUROPA ZACISKA PIĘŚCI. AMERYKA LICZY TWEETY TRUMPA
Europa dojrzewa.
Wspiera Ukrainę w 97%, buduje strategiczną autonomię, wzmacnia własne zdolności.
USA? Są jakie są — dziś cię kochają, jutro Trump stwierdzi, że Polska to „piękny kraj, ale czemu się tak wymądrza”.
Macron mówi:
„Europa musi mieć własny atom.”
Osiem państw mówi:
„Tak, chcemy.”
A Bielecki przypomina:
„Putin nie uderzy w Europę, jeśli nie wygra wojny w Ukrainie.”
Czyli musimy mieć parasol.
Nie papierowy, tylko atomowy.
SAFE – CZYLI JAK PIS WŁASNYMI RĘKOMA WYKUWA ARGUMENTY TUSKOWI
PiS krzyczał, że SAFE to „śmierć polskiej suwerenności”.
A potem rzeczywistość zrobiła im psikusa:
SAFE uwalnia 30 miliardów złotych na zakupy w USA.
Tak, w USA.
Czyli tam, gdzie PiS chciał kupować wszystko, tylko nie miał pieniędzy.
Nowe F‑35? Możliwe.
Chinooki? Bardzo możliwe.
To nie jest ironia.
To jest polityczny nokaut, po którym PiS nadal twierdzi, że stoi na nogach.
PUENTA, KTÓRA POWINNA OBUDZIĆ KAŻDEGO POLITYKA
Europa mówi: „Budujemy wspólny parasol atomowy.”
Francja mówi: „Stawajcie pod nim.”
Tusk mówi: „Wchodzimy w to.”
Osiem państw mówi: „Tak, czas dorosnąć.”
A Nawrocki?
Nawrocki stoi w kącie, tupie nogą i obraża się, bo nikt go nie zaprosił do rozmowy.
Odpowiedź na tę żałosną scenę jest prosta:
Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od ludzi, których ambicje są większe niż ich kompetencje.
Francja trzyma parasol.
Europa się pod nim ustawia.
A my powinniśmy tam być — bo burze nad światem gęstnieją, a Ameryka wciąż liczy tweety Trumpa zamiast gwarancji traktatowych.

Dodaj komentarz