NIENORMALNA NIENORMALNOŚĆ, CZYLI JAK CHAOS ZROBIŁ NAM ŚNIADANIE

Warszawa

Styczeń. Miesiąc, w którym polityczna prognoza pogody brzmi: dygot, zamieć, ciśnienie skacze jak Kosiniak po koalicji. Miało być spokojnie, miała być stabilność, miały być święte reguły i przewidywalne dni. Tymczasem jesteśmy w kraju, w którym były marszałek Hołownia nie wie, jak wybrać przewodniczącego, więc robi referendum o referendum, po czym… znika. Zmęczony. Jakby prowadził karawan przez Saharę, a nie wideokonferencję z garstką, trzeźwiejących po sylwestrze, działaczy.

Hołownia, czyli powerbank wyczerpany do zera. Człowiek, który miał być nową jakością, teraz sam nie wie, czy jest liderem, czy chatbotem, który stracił połączenie z bazą danych. Jego partia zachowuje się jak mewa, która zapomniała, że nie potrafi pływać i wpadła do jeziora pomysłów bez kapoka. Demokracja wewnątrzpartyjna? Owszem. Tyle że po pijaku i bez instrukcji.

A po drugiej stronie ekranu – Zbyszek Ziobro, duch polityczny, który podobno żyje, choć bardziej przypomina hologram zemsty. Nadaje z Budapesztu. Straszy Tuskiem, jakby miał jeszcze cokolwiek do powiedzenia poza resentymentem. „Wywrócę rząd!” krzyczy Zbyszek, stojąc samotnie na węgierskim balkonie z widokiem na brak przyszłości. Nikt już nie traktuje go poważnie, ale robi za ciekawostkę historyczną. Jak maszynka do mielenia mięsa z PRL-u: głośna, bezużyteczna i rdzewieje w oczach.

Kaczyński? Król chaosu w stanie spoczynku. Człowiek, który przez lata zarządzał konfliktem z precyzją chirurga bez rąk, teraz wydaje się być stabilizatorem. Tak, dobrze czytasz. Przy tym, co wyprawia reszta, stary prezes wygląda jak rozsądny dziadek w fotelu, który tylko czasem wyrywa mikrofon i opowiada o Niemcach. Groźne? Tak. Śmieszne? Jeszcze bardziej.

Ale prawdziwym fenomenem jest Donald Trump, cesarz absurdalnych impulsów. Człowiek tweet, pomarańczowy wulkan pogardy, który ma ochotę kupić Grenlandię. Bo czemu nie? Przecież jak się nudzi, to albo grozi Danii, albo przestawia lotniskowce jak pionki. Teraz dorzucił cła dla Europy. Na złość mamie odmroził sobie sojusze.

Trump to taki polityczny Godzilla. Tylko zamiast promieniowania zieje ego i obrażonym tonem. A jego najnowszy plan? Reforma służby zdrowia. „Najtańsze leki na świecie!” zapowiada, mając w oczach to szaleństwo, które widzisz u ludzi, którzy próbują sprzedać ci kryptowaluty w autobusie.

A teraz fanfary: Unia Europejska podpisała umowę z Mercosurem. Tak, po 26 latach negocjacji, które trwały dłużej niż kadencja jakiegokolwiek polskiego ministra zdrowia. Wielki sukces, strefa wolnego handlu, setki milionów ludzi i tona dokumentów, których nikt nie przeczyta. Rolnicy już rwą włosy z głów, bo wiedzą, że tania wołowina z Argentyny nie uznaje sentymentów. Francuzi drą się na placach, a polski PSL udaje, że broni wsi, choć w rzeczywistości nie może się zdecydować, czy lepiej służyć chłopom, czy po prostu trzymać się przy władzy jak rzep przy politycznym psie.

W tle te wszystkie tańce polityczne, a tymczasem w Indiach prawie 11 tysięcy kobiet tańczy Bagurumbę, żeby pobić rekord Guinnessa. To właśnie jest prawdziwa polityka: zsynchronizowana, radosna, z celem. Nie to co nasze posiedzenia Sejmu, gdzie każdy tańczy swoje, a podkład gra Zenek z radia.

A świat? Śnieg zasypał Kamczatkę, gospodarka stanęła. Louis Vuitton świętuje 130 lat istnienia swojego symbolu. A my? Sondże pokazują, że co czwarty Polak chce Brauna i jego groteskowego królestwa w Sejmie. Czyli albo to efekt masowego eksperymentu na grzybach halucynogennych, albo naprawdę zasługujemy na program „Polityczne Freak Show” w ramówce TVP Historia.

A propos sondaży: Koalicja Obywatelska prowadzi – ledwo, ale zawsze coś. PiS zjeżdża w dół jak sanie po betonie, z hamulcami zrobionymi z butów Sasina. A Konfederacja? Ucieka Konfederacji. Tak, oni już nawet sobie nawzajem uciekają, bo Braun chciałby monarchii z egzorcystą w każdej gminie, Mentzen wolnego rynku z dyktaturą kalkulatora, a Bosak po prostu chce się pokazać w garniturze. To nie partia. To szafa z trzema marynarkami, z których każda udaje, że wie, jak działa świat.

Hołownia zgasł. Ziobro szczeka zza granicy. Kaczyński wchodzi w tryb wygaszony. Braun się zbroi w koronę z kartonu. A Trump pisze scenariusz do kolejnego odcinka „Szaleństwo na ekranie”. Nad tym wszystkim unosi się mgła absurdu, jak dym z taniego kadzidła na weselu politycznym bez pary młodej.

Rok 2026. Rok nieprzewidywalności. Rok, w którym nawet zdrowy rozsądek musiał wziąć urlop.

A my? Trzymamy się. Jak rzep psa. Jak mem komentarza. Jak Zandberg idei.

Czytajcie dalej. Będzie tylko gorzej. I zabawniej.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights