





Kiedy nie wiesz, co zrobić z własną porażką, szukaj wroga — zrób teatr. Tak właśnie wyglądał najnowszy happening posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy postanowili zorganizować inspekcję torów kolejowych w miejscowości Mika. Na miejsce niedawnych aktów sabotażu wtargnęła grupka parlamentarzystów z mikrofonami, ekipą filmową, włoską telewizją i intelektualnym zapleczem na poziomie kartki z talonem na flaszkę.
To nie żart. Policja została wezwana, bo ktoś zgłosił „podejrzanych kręcących się przy torach”. Na miejscu funkcjonariusze zastali nie dywersantów, lecz showmanów w marynarkach: posłów Sebastiana Łukaszewicza, Michała Moskala i Dariusza Stefaniuka. Cała trójka stwierdziła, że przybyła na miejsce w ramach „interwencji poselskiej”, jakby kraj był krainą absurdu, a tory — planem serialu dokumentalnego o śledztwach prowadzonych przez amatorów teorii spiskowych.
Rzeczniczka MSWiA nie kryła irytacji: „To nie sabotażyści, tylko polityczny teatr” — napisała Karolina Gałecka. I trudno się z nią nie zgodzić. Zamiast wzmacniać bezpieczeństwo, PiS urządza sobie happeningi na tle taśmy policyjnej. Próbowali chyba nakręcić zwiastun do nowego serialu TV Republika: „Służby w terenie. Edycja Wróćcie do szkoły”.
Wnioski z tej wizyty? Otóż posłowie odkryli, że… nie ma służb. Genialna obserwacja, doprawdy. Co dalej? Czy PiS postuluje objęcie torów stałą ochroną GROM-u? A może Ministerstwo Kolei Świętego Antoniego, z Ryngrafem na masce pociągu?
Do kompletu tej farsy dochodzi „znalezisko” w postaci dziennikarzy mówiących po włosku. Według PiS – podejrzani. W świecie, gdzie jedynym akceptowalnym językiem jest bełkot z Nowogrodzkiej, każda obcojęzyczność musi być elementem spisku.
TK JAK KABARET, PAWŁOWICZ JAK NARRATORKA Z PIEKŁA RODZINNEGO
Trybunał Konstytucyjny — znany dziś głównie z braku konstytucji i nadmiaru telewizorów z paskami TV Trwam i Republika — uznał nowelizację ustawy o KRS za niezgodną z Konstytucją. Przewodniczył obradom Bogdan Święczkowski, znany bardziej z zamiłowania do gmerania w uprawnieniach obywateli niż do logiki prawniczej.
A uzasadnienie wygłosiła sama Krystyna Pawłowicz, która chyba już mentalnie zaczęła pisać pamiętniki w duchu Paska, z lekką nutą Radia Maryja i topornej agresji wobec logiki. Stwierdziła, że skoro KRS działa, to nie ma co jej ruszać. Bo przecież jak działa, to nie ruszać. Nieważne, że działa jak zawieszony Windows 95 — klikać nie wolno.
KACZYŃSKI I NAWROCKI W TRYBIE UDAWANEGO OBURZENIA
A Jarosław Kaczyński? On ma już tylko jedno zadanie: wyjść, powyć o zamachu na Polskę i wrócić do bunkra z tekturowym modelem IV RP. Natomiast Karol Nawrocki, zasiadający na funkcji tak nieprzystającej do jego kompetencji, jak smoking na wieprzu, kontynuuje swoją krucjatę o „tożsamość narodową”, choć tożsamość ta najwyraźniej mieści się dziś w trzech pojęciach: „wróg”, „zdrada” i „Zbyszek Ziobro”.
Tymczasem Trybunał, w którym zasiadają ludzie pokroju Pawłowicz, ogłasza wyroki w imię konstytucji, którą wcześniej zakopali pod fundamentami TV Republika.
MENTZEN I BĄKIEWICZ — FILOZOFOWIE KANALIZACJI PUBLICZNEJ
Mentzen dalej wierzy, że państwo bez podatków to Eldorado. Nie przeszkadza mu, że jego wizja przeszła przez dwa semestry mikroekonomii, jak kleszcz przez ognisko. Proponuje, żeby każdy sam płacił za własne zdrowie, a jak nie ma pieniędzy — to trudno. Najlepiej, żeby Polska szukała ropy w Lubelskiem. Pewnie między jedną łąką a stodołą.
Robert Bąkiewicz natomiast łamie sądowe zakazy, jakby były one jedynie sugestią z broszurki rozdawanej podczas marszu niepodległości. Pojawia się na granicy, filmuje się zza niemieckiego płotu i udaje, że to walka o niepodległość, a nie kolejny epizod w reality show pt. „Mam zakaz, więc idę”.
AFD I POLSCY KRETYNOPATRIOCI
Tymczasem ulubieńcy polskiej prawicy z AfD nazywają Polaków „Afroamerykanami Europy”. Mówią, że jesteśmy większym zagrożeniem niż Rosja. Że ukradliśmy Niemcom ziemię. A co na to nasi „obrońcy honoru narodowego”? Milczą. Nawrocki, Mentzen, Braun — cały ten kabaret narodowo-nieudolny – nie znajduje ani jednego słowa, by się odciąć.
Bo im się to podoba. Bo nienawiść do Brukseli jest silniejsza niż godność. Bo wolą niemieckiego faszystę niż europejskiego liberała.
ATAK NA AMBASADORA I ZAMKNIĘCIE KONSULATU: REALNE NIEBEZPIECZEŃSTWO, NIE PR- SZOPKA
W przeciwieństwie do poselskich inspekcji kolejowych, prawdziwe zagrożenie miało miejsce w Petersburgu. Polski ambasador Krzysztof Krajewski został zaatakowany przez zorganizowaną grupę rosyjskich „aktywistów”. Zdarzenie miało miejsce w przestrzeni publicznej, podczas oficjalnej wizyty związanej z obchodami Święta Niepodległości. Agresja słowna szybko przerodziła się w próbę fizycznego ataku, przed którą dyplomatę ochroniła interweniująca Służba Ochrony Państwa. To nie był incydent — to był sygnał. Moskwa nie tylko nie szanuje już norm dyplomatycznych, ale aktywnie je depcze.
W reakcji na te Coraz wcześniejsze akty sabotażu na polskich torach kolejowych, szef MSZ Radosław Sikorski ogłosił zamknięcie ostatniego rosyjskiego konsulatu w Polsce — w Gdańsku. Rosja ma czas do 23 grudnia, by opuścić placówkę. To nie jest gest symboliczny. To odpowiedź na narastającą wojnę hybrydową: od podpaleń po szpiegostwo i dezinformację. Polska, zbyt długo ignorowana w tej sprawie przez Zachód, zaczyna wreszcie mówić językiem twardych decyzji.
CZY WILLA PLUS MA OKNA NA EUROPĘ? NIE. MA OKNA NA SWISS BANK.
A Przemysław Czarnek? On także się nie nudzi. Willa w Jadwisinie, zakupiona dzięki jego „programowi wspierania edukacji” (czytaj: Program Pomnażania Majątków swoich i znajomych), właśnie trafiła na sprzedaż. Cena? Trzykrotnie wyższa niż przy zakupie. Czarnek, z pełną powagą groteski, tłumaczy że nieruchomości nie wolno sprzedawać przez 15 lat, więc nic się nie stało. Tymczasem stowarzyszenie, które otrzymało publiczne pieniądze, próbuje na willi zarobić miliony. Edukacja? Tak, edukacja o tym, jak doić budżet państwa bez cienia wstydu.
Adam Szłapka podsumował krótko: „To nie był program edukacyjny. To był program pomnażania majątków”.
ZAKOŃCZENIE: NIE TORY, LECZ GRANICE — TE ROZUMU I BEZPRAWIA
W kraju, w którym posłowie bawią się w Scooby-Doo przy torach, Trybunał orzeka bez refleksji i sensu, ambasador zostaje zaatakowany w Rosji, a publiczne pieniądze trafiają do ludzi Czarnka — nie wystarczy oburzenie. Potrzebna jest odpowiedzialność.
Ale tej nie widać. Bo łatwiej krzyczeć „zamach!”, niż przyznać się do własnej niekompetencji. Łatwiej machać flagą, niż przestrzegać prawa. Łatwiej udawać śledczego, niż być patriotą.
Tymczasem wojna toczy się nie tylko na torach i w internecie, ale także w świadomości obywateli. A tam, gdzie nie ma prawdy, rośnie tylko strach i głupota.
Wstyd. Po prostu wstyd.

Dodaj komentarz