NIE STRZELAĆ DO HUMANISTÓW!

Warszawa

(Bo jak wymrą, to nikt wam nie napisze nekrologu z ironią)

Zadziwiające, że w świecie, który uznaje Excela za narzędzie poznania, a PowerPointa za formę sztuki, humaniści wciąż próbują coś tłumaczyć. Jak gdyby ktoś chciał tego słuchać. Ale oni się nie zrażają tym, że ich teksty czyta jedynie promotor, ich książki otwiera tylko redaktor, a ich myśli lądują w koszu, bo są zbyt długie na Twittera. Oni trwają. I to jest niepokojące. Bo kto przy zdrowych zmysłach trwa w świecie, który za wartość uznaje tylko to, co można sprzedać, przeliczyć albo zautomatyzować?

Felietoniści – ci ostatni romantycy logiki i ironii – co tydzień skrobią paznokciem po szkle obojętności, próbując coś zmienić. Krzyczą szeptem w przestrzeń publiczną, która słucha tylko wtedy, gdy jest drama albo konkurs z nagrodami. Z nadzieją w oku i kawą w żyłach piszą kolejne zdania, jakby od nich zależało coś więcej niż tylko liczba odsłon. Ale przecież bez nich już dawno przestalibyśmy zauważać, że absurd stał się systemem, a banał – walutą debaty publicznej.

Z jednej strony mamy naukowców, którzy z RNA robią operę o życiu komórkowym (nikt nie klaskał, bo nikt nie zrozumiał), z drugiej – humanistów, którzy uparcie przypominają, że zanim świat zrozumiał mechanizm mutacji, już wiedział, że wszystko się powtarza – tylko w innym przebraniu. Jeden cytuje Pasteura, drugi Sofoklesa. Obaj nie mogą spać, ale z innych powodów.

W debacie o nauce, jak zwykle, ktoś znów wytoczył przeciw humanistom ciężkie działa. I znów się zaczęło: że są kosztowni jak renesans, nieużyteczni jak poezja na przystanku, a ich dorobek da się streścić w dwóch słowach: „to skomplikowane”. A przecież, jak słusznie zauważa pewien odważny historyk z prowincji (nie nazwę której, bo on też już pewnie nie pamięta), humaniści to nie pasożyty nauki, tylko jej pamięć i sumienie. Tylko kto dziś potrzebuje sumienia, skoro mamy Excela?

Wśród argumentów broniących sensu humanistyki pojawił się ten najbardziej irytujący – że humaniści uczą myśleć. Pff. Przecież dziś wystarczy nauczyć się promptów do AI. Ale zastanówmy się chwilę. Co się dzieje, gdy zabraknie ludzi, którzy potrafią połączyć fakty nie tylko w tabeli, ale też w opowieść? Którzy potrafią zauważyć, że nowe pomysły polityczne to w większości stare błędy w nowym garniturze, pachnące jeszcze naftaliną ideologii?

I to wszystko jeszcze jakoś trzyma się kupy, dopóki mamy humanistów, którzy wchodzą do świata cyfrowych awatarów, automatycznych newsów i influencerów-ekspertów z ironicznym uśmiechem i pytaniem: „Ale właściwie po co?”. Z drugiej strony, przyszłość puka do drzwi jak akwizytor ze start-upu – nieproszona i uzbrojona w Tilly Norwood, cyfrową piękność bez zmarszczek, zmęczenia i ZUS-u. Aktorka, której nie trzeba uczyć dykcji, a i tak jest bardziej wyrazista niż większość celebrytów. I teraz pytanie: kto nauczy nas odróżniać człowieka od jego awatara, prawdę od symulacji, głęboki sens od dobrze napisanego promptu?

Na pewno nie inżynier od przepływu cieczy. To robota dla humanisty. Dla kogoś, kto wie, że pojęcie „osoba” nie kończy się na metadanych. Że pytania są często ważniejsze od odpowiedzi, a prawda nie zawsze daje się sprowadzić do wykresu.

Bo co z tego, że sztuczna inteligencja potrafi napisać scenariusz filmu, skoro nie rozumie melancholii w spojrzeniu postaci? Co z tego, że system rozpoznaje twarze, skoro nie rozumie ironii w zaciśniętych ustach? To są rzeczy, które czuje się między wierszami, a nie między bajtami.

Dlatego kochajcie humanistów.
Nie za to, że są „potrzebni” (bo to, szczerze mówiąc, nadal dyskusyjne), ale za to, że próbują być mądrzy w czasach, które nagradzają spryt.
Za to, że przypominają, iż świat to nie tylko algorytmy, ale też mitologie, tragedie, ironie losu i przypisy.
Za to, że umieją dostrzec sens w obrazach abstrakcyjnych i ludzi w liczbach.
Za to, że jeszcze nie wyłączyli się z rozmowy.

I, nie oszukujmy się, za to że kiedyś będą jedynymi, którzy napiszą coś o tobie z wdziękiem.

Choćby nekrolog.

A może nawet felieton, jeśli się dobrze zachowasz.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights