
Początek jesieni przynosi zwykle liście, deszcz i wieści o kolejnej ofensywie Platformy Obywatelskiej w kierunku młodych. Czyli o tych, co ledwo zdążyli wyjść z liceum, a już słyszą, że Państwo dla nich „coś ma”. Tym razem było to „coś” związane z pieniędzmi na start – ale tylko w teorii. W praktyce, jak u Hitchcocka: najpierw trzęsienie ziemi (pomysł), potem coraz mniej (realizacji).
Rafał Trzaskowski, bohater memów i niedoszły prezydent RP, na Campusu Polska Przyszłości ujawnił, że przed końcem kampanii wyborczej PO rozważała danie młodym pieniędzy na urządzenie się. W stylu skandynawskim. Ale zaraz potem stwierdził, że „to byłoby paniczne”. Cóż, nic tak nie inspiruje młodych, jak polityk, który sam się przestraszył własnego pomysłu. To tak, jakby kelner rzucił ci menu i od razu uprzedził: „Ale tego wszystkiego nie mamy”.
Na drugim biegunie siedzi Radosław Sikorski – człowiek, który zamiast planu ma formację. Fundacja Zryw, neonatolinczycy z CV dłuższym od składu pociągu Pendolino i wiedza nabyta między Oksfordem a orbitalnym kongresem elitarnych stypendystów. Ich zadanie? Naprawić Państwo. Oczywiście najpierw muszą dowiedzieć się, gdzie leży Radom.
I tutaj pojawia się klasyczne pytanie: czy ktokolwiek w PO rozumie jeszcze, że millenialsi i zoomersi nie wchodzą w dorosłość z dyplomem i pasem judo, tylko z kredytem, wypaleniem zawodowym i babcią na WhatsAppie? Czy Platforma ma ofertę dla młodych ludzi, którzy nie są synami notariuszy ani wnuczkami lekarzy z willą w Konstancinie?
A tymczasem w Państwie…

Na froncie absurdów wymiaru sprawiedliwości sędzia Maciej Nawacki wziął sobie do serca powiedzenie, że „sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Ukarał obywatela za wniosek o wyłączenie neosędziego. Grzywną. Trzy tysiące złotych za niepokojenie majestatu. W praktyce: „kto podważa niezawiślość mojego kolegi z KRS-u, temu obniżymy morale i portfel”.
Karol Nawrocki, który funkcję głowy państwa traktuje jakby był prezesem lokalnego klubu szachowego, grzmiał niedawno, że segregacja sędziów to „terror bezprawia”. W żadnym zdaniu nie padło „Konstytucja”, ale za to cztery razy użyto słowa „suweren”. I nie, nie chodziło o grę RPG.
Na tle tego kabaretu Donald Tusk wypadł jak Charles Bronson demokracji: stanowczy, zmęczony, ale jednak dziś jedyny, kto zdaje się zauważać, że rosyjskie drony nie przylatują do Polski na Erasmusie. W Kopenhadze jasno powiedział: to nie incydenty, to wojna. Nie mamy czasu na fochy i fikołki. I dlatego, choć czasem PO potyka się o własne konferencje prasowe, to przynajmniej liderzy jej nie szukają prawdy w Google.

Za to Polska 2050… cóż. Najpierw Hołownia obiecał, że będzie inaczej. Potem obiecał, że zostanie. Teraz obiecuje, że odejdzie. Jego partia to jak mikrofalówka z Lidla – na papierze działa, ale jak się przyjrzysz, to nie masz gdzie włożyć wtyczki. Ryszard Petru wraca chce być szefem czegoś, co może nie przetrwa do zimy, ale przynajmniej zdąży raz wystąpić w „Faktach po Faktach” i narobić hałasu.
A propos hałasu. Polska chce do G20. Serio. Jak dziecko z podstawówki puka do klubu seniorów szachowych i mówi: „Ja też umiem grać strategicznie”. Czy nas zaproszą? Może. Ale nie dlatego, że jesteśmy tacy cudowni, tylko bo akurat nie ma komu wypełnić kwoty reprezentacyjnej z Europy Środkowej. Polska to gospodarka bilionowa, ale z długiem jak ze średniowiecznego bestiariusza. Ratingi spadają, agencje finansowe robią groźne miny, a u nas dalej panuje przekonanie, że jak się nie mówi o dziurze budżetowej, to ona zniknie.
W skrócie: jesteśmy państwem, które jednocześnie chce uchodzić za mocarstwo, ale boi się dołożenia stu złotych studentowi. Gdzie sędziowie robią za bohaterów, bo mają odwagę cytować wyroki z Luksemburga. Gdzie prezydent walczy z widmem chaosu, ktćry sam tworzy, a lider opozycji krzyczy, że potrzebujemy planu, którego nikt nie chce sfinansować.
A młodzi? Ci mają to gdzieś. I słusznie. Bo polityka, która traktuje ich jak target reklamowy, dostanie od nich taki sam feedback, jak reklama podpasek od 15-latka: Nie jestem zainteresowany, proszę przestać mnie obserwować.

Dodaj komentarz