AMERYKAŃSKI ZAWISZA NA BIAŁORUSKIM KUCYKU

Warszawa

Sobotnie wiadomości przypominały raczej farsę pisaną przez Monty Pythona niż poważny raport z pola politycznego. Na scenę wjechał oczywiście Donald Trump – człowiek, który udaje, że jest prezydentem USA, a w praktyce zachowuje się jak prowadzący telezakupy, wciskający światu „One Big Beautiful Bill” i sankcje w zestawie promocyjnym: kup jedno embargo, a drugie dostaniesz gratis.

PANIE PREZYDENCIE TRUMP, CZY TO LIST CZY KARTKA Z PAMIĘTNIKA?

Najpierw list do Łukaszenki. Tak, dobrze słyszeliście. Potężny przywódca USA pisze liścik do dyktatora z Białorusi – jak dziewczę z liceum, które wysyła karteczki z pytaniem: „Czy będziesz moim przyjacielem? Tak / Nie / Może”. Donald podpisał się „Donald”, jakby obaj panowie mieli wspólne konto na Disney+, a nie dzieliły ich tysiące kilometrów, kultura i — drobny szczegół — różnica między demokracją a satrapią.

„Wspólne cele z Białorusią”? Brzmi to mniej więcej tak wiarygodnie, jak deklaracja, że Niedźwiedź Wojtek z Monte Cassino planował karierę w balecie. Ale może Trump po prostu odkrył, że przez Mińsk szybciej dociera kontener chińskich zegarków?

SANKCJE NA WARUNKACH „ODDAJ MI KURCZAKA, A DOSTANIESZ JAJO”

Trump ogłosił też genialny plan: nałoży sankcje na Rosję, ale dopiero wtedy, gdy wszyscy w NATO przestaną kupować rosyjską ropę. To trochę jak obietnica dziecka: „Posprzątam pokój, ale tylko wtedy, jeśli wszyscy sąsiedzi też odkurzą”. Gdyby Churchill kierował się taką logiką, to pewnie do dziś czekalibyśmy, aż wszyscy Europejczycy równocześnie wywieszą flagi.

Trump przypomina tu gracza w pokera, który patrzy w swoje karty i mówi: „Mam asa, ale zagram, jak inni najpierw pokażą swoje”.

NAJLEPSZA GOSPODARKA… ALE TYLKO W TELEWIZJI

Tymczasem w USA Trump opowiada, że Amerykanie mają „najlepszą gospodarkę w historii”. To trochę jak właściciel baru mlecznego, który ogłasza, że serwuje „najlepsze szampany świata”, po czym nalewa oranżadę w plastikowy kubek. Ludzie czują inflację, rachunki i ceny jedzenia, ale Trump zapewnia, że to wszystko złudzenie, a w rzeczywistości właśnie żyją w raju gospodarczym.

Wymyślił nawet ustawę o nazwie „One Big Beautiful Bill”, którą teraz przemianował na „Cuck for Working Families Tax Cut”. Prawdopodobnie to pierwsza ustawa w historii USA, której tytuł brzmi jak kiepski żart z Twittera.

POLSKA PODERWAŁA MYŚLIWCE, A ROSJA PODERWAŁA… DEZINFORMACJĘ

W sobotę , z popołudniowej drzemki, obudziliśmy się z informacją, że nasze myśliwce latają nad Lubelszczyzną, bo rosyjskie drony postanowiły przetestować nasz system obronny. Rosja nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuciła gratisu: kampanii dezinformacyjnej. Według nich, to Ukraina chciała wciągnąć Polskę do wojny, a może to Polacy chcieli napaść na Białoruś. Brzmi to jak film Barei, tylko bez śmiechu – choć może jednak z lekkim chichotem, gdy czytamy, że Białoruś ostrzegła Polskę przed dronami. Tak, oczywiście. Pewnie jeszcze wysłali SMS-a z życzeniami: „Uważajcie, bo lecimy!”.

DUDA BRONI TRUMPA, JAKBY BRONIŁ SWOJEJ PRACY

Nie mogło zabraknąć Andrzeja Dudy, który skomentował zarzuty wobec Trumpa słowami „kompletne bzdury”. Cóż, pan prezydent Polski ma doświadczenie w tym, jak skutecznie bagatelizować każdy problem. Można odnieść wrażenie, że gdyby Trump podpisał z Łukaszenką wspólny projekt „Dyktatorzy świata – edycja limitowana”, Duda stwierdziłby, że to genialny pomysł na integrację.

PODSUMOWANIE DNIA: OPERETKA NA TRZY GŁOSY

  • Trump rozdaje sankcje na zasadzie: „Zróbcie wy, a ja potem pomyślę”.
  • Gospodarka USA według Trumpa to Rolls-Royce, choć wyborcy czują, że jadą Syrenką z zniszczonym tłumikiem.
  • Polska walczy z dronami i fake newsami, a Rosja udaje, że to wszystko było tylko przedstawienie zorganizowane przez Kijów i Warszawę.
  • Duda jak zwykle gra rolę klakiera w teatrze absurdu, przyklaskując Trumpowi, żeby nie zgubić swojego miejsca na widowni.

Świat w sobotę przypominał kabaret, w którym każdy gra swoją farsę: Trump jako Napoleon z marzeń sennych, Łukaszenka jako kierownik klubu osiedlowego, a Putin jako reżyser niskobudżetowego thrillera. Tylko my, w Polsce, jak zawsze – z myśliwcami w powietrzu i popcornem w rękach – oglądamy ten spektakl, zastanawiając się, czy to jeszcze polityka, czy już cyrk na kółkach.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights