
Kiedyś czytaliśmy w podręcznikach o zdradzie w Monachium czy o rozbiorach Polski i kiwaliśmy głowami: „Jak oni mogli być tacy głupi? Jak można było to przegapić?”. No to proszę bardzo – oto seans edukacyjny na żywo. Historia postanowiła wrócić z nowym sezonem, a my znów gramy role drugoplanowe, bez prawa głosu. Zmieniły się tylko kostiumy: zamiast kontusza – garnitur z sieciówki, zamiast szabli – smartfon. Reszta została ta sama.

Jeszcze niedawno wydawało nam się, że hasło „nigdy więcej wojny” jest, owszem, trochę naiwne, ale za to „nigdy więcej ludobójstwa” brzmi już całkiem poważnie. XXI wiek, internet, Netflix, Spotify – człowiek myślał, że skoro można oglądać serial o gotowaniu w Korei Południowej w czasie rzeczywistym, to pewnie nie da się już zorganizować masakry w Europie czy na Bliskim Wschodzie. A jednak – oto scrollujemy Instagram, a tam: kolejna szkoła zbombardowana, kolejny pogrzeb dzieci, kolejny polityk tłumaczący, że „tak trzeba”. Zbrodnia w jakości HD.
Przez lata lubiliśmy myśleć, że jesteśmy inni niż nasi przodkowie. Że już nie damy się podzielić na warchołów i zdrajców, na „lepszy sort” i „gorszy sort”. Tymczasem wystarczyło kilka lat polityki strachu i nagle mamy deja vu z XVIII wieku. Wtedy też wszyscy wiedzieli, że państwo się sypie, ale każdy wolał udowadniać, że jego racja jest ważniejsza niż cała Rzeczpospolita. Dziś robimy dokładnie to samo – tylko zamiast liberum veto mamy Twittera i Facebooka, a zamiast sejmików – wieczorne show w TVN i TV Republika. Efekt? Ten sam. Kraj się rozpada, a my się kłócimy, kto bardziej kocha Ojczyznę.

Historia ma tę brzydką cechę, że lubi wracać – zwłaszcza wtedy, gdy wszyscy się zarzekają, że to już koniec. Myśleliśmy, że po Jedwabnem, po Kielcach, po Wołyniu, po Katyniu – ludzie się czegoś nauczą. A potem patrzymy na codzienne wiadomości: pobicia na ulicach, nagonki na mniejszości, dzieci dręczone w szkołach za akcent. I nagle wszystko staje się jasne: nie, nie jesteśmy inni. Jesteśmy dokładnie tacy sami jak ci, których czytaliśmy w podręcznikach. Tylko mamy lepsze memy.
„Kto nie rozumie historii, ten jest skazany na jej powtarzanie” – brzmi mądre powiedzonko. Problem w tym, że całkiem sporo ludzi historię rozumie aż za dobrze. I właśnie dlatego chcą ją powtórzyć. A my, jak zwykle, stoimy z boku i udajemy, że oglądamy tylko serial – dopóki ktoś nie wyłączy nam prądu.

Dodaj komentarz