ŚWIAT W PACZCE I PREMIER KUJON OD KACZYŃSKIEGO

Warszawa

Niedziela w Polsce to nie czas odpoczynku, ale rytuał: jajecznica, msza, polityczny absurd i wiadomości o tym, że kolejna paczka do USA utknęła w cle. Amerykanie wpadli na pomysł, by obłożyć cłem nawet przesyłkę z pluszowym misiem czy bielizną z Allegro. Efekt? Europa wstrzymała wysyłkę paczek za ocean. Można by pomyśleć: nic wielkiego. Ale pomyślcie, ilu polskich Januszy biznesu właśnie zapłakało nad losem swoich kont na eBayu. Wojna handlowa ma więc twarz pana Henia z Radomia, któremu nie przeszła figurka Papieża Polaka z gipsu. Historia lubi ironie.

Ale zostawmy paczki, zajmijmy się ludźmi. W PiS-ie trwa niekończący się casting na premiera. Kaczyński, jak nauczyciel starej daty, wybiera „kujona”. Tobiasz Bocheński – człowiek bez frakcji, bez armii wiernych, za to z łatką pilnego ucznia. To taki typ, co znał wszystkie odpowiedzi, ale nikt nie chciał z nim siedzieć w ławce. PiS uważa, że właśnie taki materiał idealnie nada się na premiera. Dlaczego? Bo będzie posłuszny, a jak wiadomo w polityce lojalność liczy się bardziej niż rozum. Choć przyznać trzeba, że w PiS oba te kryteria nigdy nie były przesadnie wyśrubowane.

Obok Bocheńskiego czai się Morawiecki – wieczny pretendent, który przypomina emerytowanego sportowca chcącego wrócić na ring. Problem w tym, że ring już dawno zamieniono w TikToka, a jego styl „Excela i power pointa” nie nadaje się do krótkich filmików. Słowem: człowiek epoki CD-ROM w czasach streamingu.

A świat tymczasem pędzi. Trump grozi wysłaniem wojska do Chicago, jakby zapomniał, że to nie Kabul. Putin bawi się w geopolityczne domino, a w Izraelu chcą zrobić rząd jedności, bo Netanjahu znowu przegrał w warcaby z własną koalicją. Wszyscy tańczą na wulkanie, a Polska – tradycyjnie – spiera się, kto pojedzie do Waszyngtonu na zdjęcie z Trumpem. Nawrocki czy Tusk? To jak kłótnia dwóch dzieci, kto pierwszy wsiądzie na karuzelę, tylko że karuzela stoi na granicy frontu.

I człowiek się zastanawia: czy to wszystko ma sens? Paczki, cła, kujony i samce alfa? Ależ oczywiście, bo gdyby nie miało, to politycy musieliby wziąć się za coś poważnego. A wtedy wszyscy byśmy dopiero zobaczyli, co to znaczy katastrofa.

Na szczęście mamy w Polsce stałą gwarancję – głupota jest jak nasze PKB: zawsze w obiegu, zawsze na plusie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights