SOBOTA, CZYLI ŚWIAT NA PAUZIE, A POLSKA W KABARECIE

Warszawa

Sobota – dzień, w którym świat na chwilę się zatrzymał. Rollercoaster geopolityki, pędzący zwykle na łeb, na szyję, nagle zahamował. Wagonik stanął na szczycie wzgórza i wszyscy, z nosem w chmurach, patrzą w dół: co zrobi Putin, co zrobi Trump, co zrobi Zełenski? Czekamy jak publiczność w Cyrku Moskwa – tylko nie wiadomo, czy lew skoczy przez płonącą obręcz, czy pogryzie tresera.


PUTIN – ILUZJONISTA ZE SPADAJĄCYMI RAKIETAMI

Rosyjskie rakiety wciąż spadają na ukraińskie miasta, a sam Putin udaje, że kontroluje sytuację. To taki iluzjonista z bazaru, któremu sztuczka dawno nie wychodzi, ale dalej macha kapeluszem i wpycha gołębia do kieszeni. Absurd goni absurd, komunikaty z Moskwy są jak komunikaty z psychiatryka: „To nie my, to oni, wojny nie ma, a jeśli jest – to Zachód ją zaczął”.


TRUMP – KRÓL BAJZLU I CEŁ

Donald Trump znów w centrum uwagi. Grozi cłami na meble, jakby wojnę handlową dało się prowadzić z IKEĄ. Do tego jeszcze opowiada bajki o spotkaniu Putina z Zełenskim – takim bezpośrednim, historycznym, tylko że nikt nie wie, czy chodzi o konferencję, czy wrestling w Las Vegas. Trump to showman, który myśli, że świat to reality show, a on jest jego producentem. Problem w tym, że dla Ukrainy i Europy to nie sezon finałowy, tylko walka o życie.


ZEŁENSKI – CZŁOWIEK Z ODWAGĄ

Na tle tej menażerii Zełenski wypada jak bohater starego filmu wojennego. Zmęczony, ale gotów do rozmów, gotów negocjować terytoria – nie w sensie oddawać, ale w sensie rozmawiać, byle świat przestał udawać, że czas gra na jego korzyść. Sympatia dla niego nie wynika z patosu, tylko z faktu, że w tej całej operetce jest jedynym człowiekiem, który mówi serio.


CHINY – POKOJOWY SMOK

Z Brukseli doleciał szept: a może Chińczycy jako siły pokojowe? Brzmi jak dowcip z kiepskiego kabaretu: Pekin przyjeżdża z białymi hełmami i każe Putinowi siedzieć cicho. Ale wiecie co? To by mogło zadziałać. Bo Putin przed NATO jeszcze zgrywa macho, ale przed Chinami – karny uczniak.


POLSKA – TEATRZYK JEDNEGO NOSEKA

A w Polsce? Nic wielkiego. Prezydent Nawrocki wciąż leczy nos – oberwał w Waszyngtonie, bo nikt nie zaprosił go do stolika „prawdziwych graczy”. Zamiast uczestnika – statysta. On chciał być rozgrywającym, a wyszedł jak kibic, którego nie wpuścili na stadion, bo zgubił bilet.

Mariusz Błaszczak z kolei ma na karku prokuraturę, ale on reaguje jak zawsze: wzruszeniem ramion. Bo w jego świecie odpowiedzialność to słowo z obcego języka, którego nie ma w tłumaczeniu na pisowski.


POLSKA KULTURA – OSTATNIA STRATA

I jeszcze wiadomość smutna: odszedł Staszek Sojka. Ten, który śpiewał tak, że człowiekowi miękły kolana, teraz śpiewa pewnie chórki w lepszym świecie. I nagle widać kontrast: z jednej strony wielki artysta, z drugiej – groteskowi politykierzy, którzy nawet hymnu by nie zaśpiewali czysto.


PODSUMOWANIE SOBOTY

Świat czeka. Na Putina, na Trumpa, na Zełenskiego, na to, co zrobi Zachód. Polska też czeka – choć tu bardziej na to, aż Tusk zacznie walić w PiS jak w bęben, bo na razie bębni tylko opozycja własnym czołem o ścianę absurdu.

A Nawrocki? Cóż, on czeka na mema z własnym zdjęciem. Tyle że historia nie czeka na nikogo. I jeśli KO przegapi ten moment, to znów obudzimy się w kraju, gdzie politykę uprawia sekta różańcowo-kebabowa, Trump udziela wywiadów o meblach, a Putin dalej bawi się rakietami jak chłopiec petardami na sylwestra.

I wtedy jedynym pocieszeniem będzie głos Sojki – z nieba, śpiewający nam: „Tolerancja”. Bo na ziemi zabraknie już miejsca nawet na ironię.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights